86
BLOG
Portfel się kurczy, a prezes NBP mówi o sukcesie
Siedzę w Radomiu, patrzę na rachunki i myślę: ktoś tu chyba żartuje. Inflacja niby spada, ale ceny w sklepach stoją jak wmurowane, a prezes Glapiński znowu klepie się po plecach.
Mówią, że inflacja w Polsce wyhamowuje. No dobra, może i wyhamowuje, ale z wysokości dziesięciu procent do ośmiu to żaden sukces, tylko mniejsze zło. Ja pamiętam czasy, jak za stówkę można było zrobić pełne zakupy. Teraz? Za stówkę to ledwo chleb, mleko i paczka fajek. I jeszcze te stopy procentowe NBP. Obniżki nie ma i nie będzie, bo prezes boi się ruszyć. A jak ruszy, to zaraz krzyk, że proinflacyjnie działa. Tylko kto na tym zarabia? Banki. Kowalski dalej płaci od kredytu jak za zboże. A w Europie? Niemcy wpadli w recesję, Francja się sypie, a Bruksela dalej wymyśla nowe podatki i regulacje. Unia Europejska to dziś taki chory pacjent, któremu każą biegać maraton. Oni tam myślą, że jak wydrukują więcej euro, to problemy znikną. Tylko że u nas złotówka też traci, a NBP jakby tego nie widział. Import drożeje, a my płacimy więcej za benzynę i prąd. I tak w kółko. Ja od lat kupuję złoto i Orlen. KGHM też mam w portfelu. Ale jak patrzę na te wszystkie spekulacje, to mnie skręca. Krypto to cyrk, BTC szanuję, ale reszta to loteria. Alty? Tylko dla frajerów, co myślą, że zrobią sto procent w tydzień. Ja wolę mieć coś, co przetrwa kryzys. Nawet jak kurs spadnie, to fizycznego złota nikt mi nie zabierze. A akcje? Orlen dywidendę płaci, PZU też. Tylko że teraz cały rynek stoi w miejscu, bo nikt nie wie, co będzie dalej. Jak ktoś chce ogarnąć, co się dzieje, to polecam bieżące informacje gospodarcze i analizy rynkowe na pulsrynku.com. Tam piszą bez ściemy, co w trawie piszczy. Ja codziennie sprawdzam, bo jak ślepo ufam mediom, to się przejadę. Pamiętam GetBack, Amber Gold, OFE. Jak mówili, że bezpieczne, to kłamali. Dlatego lepiej mieć oczy otwarte. No i co z tymi stopami? Prezes Glapiński mówi, że obniżki nie będzie, bo inflacja wróci. Albo będzie, ale późno. Albo wcale. Kto to wie. Ja bym chciał, żeby wreszcie ktoś powiedział prawdę: że nas stać na takie stopy, jakie mamy, i że to polityka, a nie ekonomia. Bo jak inflacja spada, to po co trzymać stopy wysoko? Chyba po to, żeby banki zarabiały. A Kowalski? Niech bierze kredyt na trzydzieści lat i płaci. Podsumowując: sytuacja jest taka, że trza kombinować. Inflacja spada, ale ceny nie. UE się sypie, a my w tym siedzimy. Ja stawiam na złoto, Orlen i własne oszczędności. I na zdrowy rozsądek, bo jak ktoś liczy na rząd czy na Unię, to się przeliczy.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)