30
BLOG
ETF na bitcoina na GPW, lokaty i ta cała reszta, czyli jak nie dać się zjeść inflacji w 20
Znowu te same pytania od czytelników: co z tym ETF-em na bitcoina i czy lokata jeszcze ma sens. Odpowiadam jak zwykle wprost, na bazie własnego portfela i lat patrzenia na polską gospodarkę.
No i mamy kolejny rok. W Polsce rządzą ci sami, w NBP prezes dalej tnie stopy jak mu się podoba, a w Europie znowu się dziwią, że przemysł stoi. Ja tam tylko patrzę na swój arkusz w Excelu i myślę jedno: rzeczywistość zawsze weryfikuje tych, co ślepo wierzą w zapewnienia. Inflacja podobno spada, ale jak patrzę na rachunki za prąd i ceny w Biedronce, to jakoś tego nie widzę. Urzędasy z GUS mają swoje metody, a ja mam swoje. Moja metoda jest prosta: jak za te same pieniądze mogę kupić mniej niż rok temu, to znaczy, że jest źle. I tyle w temacie oficjalnych danych. Przejdźmy do rzeczy, bo wiem, że o to pytacie. Od jakiegoś czasu na GPW mówi się o ETF-ach na bitcoina. Pamiętam czasy, jak BTC kosztowało grosze i wszyscy się śmiali. Dziś to już instytucjonalna zabawa. Czy warto w to wchodzić w 2026 roku? Moim zdaniem tak, ale z otwartymi oczami i świadomością, że to nie jest lokata, tylko diabelski rollercoaster. Trzeba mieć stalowe nerwy i nie wkładać tam ostatnich pieniędzy na chleb. Ja tam swoje krypto trzymam od lat i wiem, że jak przychodzi korekta, to potrafi być 30% w dół w tydzień. Ale jak patrzę na to, co robią z naszym złotym i obligacjami, to czasem wolę już tego cyfrowego dziwactwa. A skoro o lokatach mowa. Ktoś mi ostatnio w komentarzu napisał, że trzyma kasę na lokacie 3,5% i jest zadowolony. Ja mu na to odpowiadam: po odjęciu inflacji, która realnie jest pewnie wyższa niż te podawane 4-5%, to ty bracie tracisz co roku. To nie jest inwestycja, to jest przechowywanie w przeciekającym worku. Banki i tak zarabiają na Tobie najwięcej. Lepiej już kupić coś konkretnego. Ja tam od lat powtarzam, że w tym kraju trzeba być czujnym. Instytucje finansowe nas nie kochają, one nas tylko wykorzystują. Kto pamięta GetBack albo Amber Gold, ten wie, o czym mówię. A teraz jeszcze te wszystkie nowe pomysły, żeby nasze pieniądze z OFE czy PPK gdzieś tam przetaczać. Jak ktoś chce wiedzieć, co się faktycznie dzieje, to polecam sprawdzać bieżące informacje gospodarcze i analizy rynkowe na pulsrynku.com, bo w TV to tylko propaganda. Co do Europy, to tam jest jeszcze większy burdel. Niemcy hamują, Francja się pali, a Bruksela wymyśla kolejne regulacje, które mają nam pomóc, a w praktyce pomagają tylko urzędnikom. Nasz rząd też się przechyla na zachód i udaje, że u nas wszystko gra. Tymczasem polski przemysł kuleje, a KGHM czy Orlen to już w ogóle osobny rozdział. Ale ja w te spółki wierzę, bo to nasze narodowe perły. Trzeba tylko wiedzieć, kiedy kupić, a kiedy trzymać kasę w gotówce. Podsumowując, na ten rok mam prosty plan. Trochę w ETF na bitcoina dla szaleństwa, trochę w złoto i solidne polskie dywidendy, a lokaty omijam szerokim łukiem. Nie ufam obietnicom, tylko liczę na zdrowy rozsądek i dywersyfikację. Świat się wali, ale portfel musi stać. Pamiętajcie, nikt za was nie zadba o wasze pieniądze, a jak myślicie, że państwo was uratuje, to się grubo mylicie.



Komentarze
Pokaż komentarze