PolskiKryptoLog PolskiKryptoLog
42
BLOG

Solana, wieloryby i ta inflacja, czyli jak zwykle ktoś chce nas wyrolować

PolskiKryptoLog PolskiKryptoLog Gospodarka Obserwuj notkę 0
Bitcoin znowu bije rekordy, a media krzyczą, że to zasługa wielkich instytucji. Tylko ja pytam, po co komu Solana, skoro złoto i prąd z gniazdka są bardziej przewidywalne?
Zaczęło się jak zwykle. Rano patrzę w telefon, a tam Bitcoin pnie się w górę jakby nie było jutra. Od razu pomyślałem o moim portfelu, który od ośmiu lat uczy mnie pokory. Bo wiecie, jak jest z tymi rekordami. Jedni mówią, że to instytucje kupują, inni, że to efekt halvingu, a jeszcze inni, że lada dzień przyjdzie korekta i znowu będzie płacz i zgrzytanie zębów. Ja tam swoje wiem, w końcu przeżyłem GetBack, Amber Gold i to całe cyrki z OFE. Jak ktoś obiecuje szybki zysk, to zwykle kończy się to tym, że zostajesz z niczym, a pośrednik już dawno pływa jachtem po Bahamach. Co do tej Solany. Wszyscy teraz pytają, czy warto w nią wchodzić, skoro Bitcoin robi za gwiazdę wieczoru. Odpowiem wam tak, jak mawia mój stary kumpel z garażu, który naprawia transformatory. Solana to taki elektryczny rower. Owszem, jedzie szybko, ale jak się zepsuje akumulator, to nijak nie podeprzesz go nogą. Bitcoin to dla odmiany stary, dobry rower bez przerzutek. Nie ma wygód, ale jak go kopniesz, to jedzie dalej. Więc jeśli ktoś pyta, czy warto dołożyć sobie ten elektryczny rower do piwnicy, to powiem, że można, ale tylko jako uzupełnienie. Nigdy jako zamiennik. Bo przypominam, że już raz się sparzyłem na takim „pewnym” projekcie i do dziś żona mi wypomina, że zamiast nowej pralki kupiłem tokeny jakiegoś zdechłego startupu. Teraz jeszcze te wieloryby. Setki milionów dolarów w Bitcoinie i Ethereum zmieniają właścicieli w ciągu kilku godzin. I od razu w komentarzach panika, że to zapowiedź ruchu rynku, że wielcy gracze szykują się do wyprzedaży. A ja się pytam, od kiedy to przelew z portfela na giełdę jest wyrokiem? Przecież to może być zwykła techniczna korekta, przestawienie środków, a może ktoś po prostu kupuje sobie willę w Hiszpanii. Pamiętam, jak kiedyś w radiu mówili, że jakiś wieloryb sprzedaje Bitcoiny, a to był tylko transfer między jego własnymi portfelami. I co? Spadło o 5 procent, a potem poszło w górę o 20. Dlatego zawsze mówię, że najlepszą analizą jest obserwacja tego, co się dzieje u mnie w mieszkaniu, a nie w portfelach anonimowych milionerów. Jeśli jednak ktoś woli się bawić w tropienie śladów, to polecam sprawdzić aktualne analizy sygnałów i rekomendacji dla rynku kryptowalut, bo tam podobno piszą o tym mądrzej niż ja. A w tle całego tego szaleństwa mamy inflację HICP w strefie euro, która sięgnęła 3,3 procent. Analitycy znowu udają zdziwionych, a ja się pytam, co ich tak zaskoczyło. Przecież wystarczy pójść do Biedronki czy na targ, żeby zobaczyć, że ceny rosną szybciej niż pensje. EBC będzie teraz udawał, że coś robi z tą inflacją, ale my wiemy swoje. Dla rynku krypto to może oznaczać tylko jedno, czyli dalszą huśtawkę. Bo jak inflacja rośnie, to jedni uciekają w złoto, drudzy w Bitcoina, a jeszcze inni w panikę. Ja tam trzymam się zasady, że jak jest niepewnie, to najlepiej siedzieć w gotówce i czekać na okazję. Choć z drugiej strony, skoro giełdowe lato 2026 roku nie przypominało sezonu ogórkowego i nawet short na półprzewodniki się opłacił, to może warto było zaryzykować. Ale ja wolę spokojny sen niż dreszczyk emocji. I pamiętajcie, że jak ktoś wam mówi, że jest pewny z

Entuzjasta kryptowalut i GPW, okazyjnie publikuję na pulsrynku.com  Polecam https://pulsrynku.com/artykuly/kryptowaluty

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka