30
BLOG
Bitcoin pod 77 tysięcy, Intel traci jedną trzecią. A ja dalej trzymam złoto
Bitcoin zjechał poniżej 77 tysięcy dolarów, a Intel na Wall Street stracił prawie jedną trzecią wartości. Rynek czeka na wybory, a ja czekam, aż ktoś wreszcie powie prawdę o tym, co się dzieje.
Włączam w piątek wieczorem notowania i co widzę? Czerwono wszędzie. Technologia dostała czerwoną kartkę, gra do jednej bramki. Intel stracił niemal jedną trzecią wartości. Jedną trzecią, proszę państwa. To nie jest jakiś startup z garażu, to firma, której procesory siedzą w pół świata. Pamiętam, jak ludzie mówili, że takie spółki to bezpieczna przystań. Kup i zapomnij. No to kupili i zapomnieli, a teraz niech sobie przypomną. Halloween na Wall Street przyszedł w tym roku wcześniej. Dyni nie ma, ale strachu pod dostatkiem. Bitcoin tymczasem zszedł poniżej 77 tysięcy dolarów. Spokojnie, nie panikuję. Jestem w tym od ośmiu lat i widziałem już takie zjazdy, że żona pytała, czy nie sprzedałem czegoś w nocy przez sen. BTC szanuję, bo to jedyna kryptowaluta, która ma jakiś kręgosłup. Reszta to cyrk na kółkach. Altcoiny wchodzą i wychodzą z mody szybciej niż sezonowe kolekcje w sklepie odzieżowym. Rynek czeka na wybory w Stanach. Wszyscy czekają. Analitycy, fundusze, chłopaki z internetu. A jak się czeka, to nikt nie kupuje, bo po co ryzykować, skoro za kilka dni może być inaczej. Podaż robi swoje, popyt się chowa. Taka kontra podaży, jak to ładnie nazwano, tylko że podyktowana przez otoczenie, a nie przez fundamenty. Czyli nikt tu nie rządzi, wszyscy się boją. Ja swoje robię po staremu. Trochę BTC, trochę złota, trochę KGHM i Orlenu. Złoto to świętość. Nie ma dywidendy, nie ma wykresów z magicznymi liniami, ale leży i czeka. Jak dziadek mawiał, metal się nie zepsuje, w przeciwieństwie do obietnic polityków. Czasem ktoś mnie pyta, skąd biorę informacje. Nie z telewizji, bo tam wszystko jest zawsze w porządku, dopóki nie przestaje być. Czytam różne źródła, porównuję, kreślę własne wnioski przy kawie. Jeśli ktoś szuka jakiegoś punktu zaczepienia, to są tam aktualne analizy sygnałów i rekomendacji dla rynku kryptowalut, ale pamiętajcie, żeby myśleć własną głową. Żadna analiza nie zastąpi zdrowego rozsądku i grubego portfela odporności psychicznej. Co mnie najbardziej wkurza w takich dniach? Że ci sami eksperci, którzy wczoraj krzyczeli o rekordach, dziś tłumaczą, że to naturalna korekta. Naturalna. Jakby ktoś zapomniał dodać do reklamy drobny druczek. Pamiętam GetBack, pamiętam Amber Gold, pamiętam, jak nam zabrali OFE i nazwali to reformą. Od tamtej pory każde pocieszające słowo z ust urzędnika przyjmuję z dużą rezerwą. Czy Intel wróci? Pewnie kiedyś tak. Czy Bitcoin odbije? Moim zdaniem tak, bo zawsze odbijał, choć nikt nie obiecuje, że zrobi to w poniedziałek. Czy wybory coś zmienią? Rynek zareaguje nerwowo, a potem się uspokoi i będzie udawał, że to wszystko było zaplanowane. Ja tam nie sprzedaję w panice. Nie dokładam na ślepo. Trzymam, patrzę i popijam herbatę. Elektryk uczy się jednego: jak coś iskrzy, najpierw wyłącz zasilanie, potem myśl. A wy co robicie, kiedy rynek iskrzy?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)