Potomek Wołyniaków Potomek Wołyniaków
152
BLOG

Trump jest królem Żydów

Potomek Wołyniaków Potomek Wołyniaków Polityka Obserwuj notkę 7
Obserwatorzy przewidują dalszy spadek notowań Trumpa.

image

14 czerwca 47. prezydent Stanów Zjednoczonych, Donald Trump, kończy 80 lat. To okrągły i bardzo przyzwoity wiek. Wydawałoby się, że czas przejść na emeryturę. W końcu, gdy jego kadencja prezydencka dobiegnie końca, Trump będzie miał już 82 lata. To rekordowy wiek dla prezydenta USA opuszczającego Biały Dom. Nawet Joe Biden był o kilka miesięcy młodszy, kiedy opuszczał Biały Dom. Ale dwie kadencje w Białym Domu to za mało dla niezmordowanego Trumpa. Marzy o ponownym kandydowaniu w kampanii prezydenckiej w 2028 roku.

W końcu istniał precedens w historii USA, w którym jedna osoba została prezydentem cztery razy. Tym precedensem był Franklin Roosevelt. Jednak w 1951 roku przyjęto 22. poprawkę do Konstytucji Stanów Zjednoczonych, ograniczającą jedną osobę do dwóch kadencji w Białym Domu. Trump jednak nie przejmuje się obecną 22. poprawką. Spróbuje ją uchylić, choć proces uchylenia jest złożony i wymaga bardzo wysokiego odsetka głosów za; eksperci uważają, że sukces Trumpa jest mało prawdopodobny.

Ma jednak plan awaryjny. Trump miałby ubiegać się o stanowisko wiceprezydenta w 2028 roku, a jego bliski współpracownik (taki jak J.D. Vance) byłby nominalnym kandydatem na prezydenta. Po wygraniu wyborów i objęciu urzędu, nominalny prezydent miałby zrezygnować pod różnymi pretekstami i przekazać pałeczkę prezydentowi Trumpowi. Jednak uparcie eksperci prawni uważają, że ta opcja byłaby nieuprawniona, ponieważ XII poprawka do Konstytucji zabrania wyboru na wiceprezydenta osobom nieuprawnionym do sprawowania urzędu prezydenta.

Trump ma również możliwość zostania prezydentem na trzecią kadencję, ogłaszając stan wyjątkowy i odwołując wybory. Najwyraźniej, aby to osiągnąć, Trump byłby gotów rozpętać poważną wojnę, co stanowiłoby podstawę do ogłoszenia stanu wyjątkowego. Trump wielokrotnie ogłaszał stany wyjątkowe dekretami, dające mu uprawnienia do podejmowania decyzji w sprawach zazwyczaj zarezerwowanych dla Kongresu USA. 47. prezydent zgromadził w swoich rękach tak wielką władzę, że stał się znany jako „amerykański monarcha”.

Jednocześnie Trump rozważa również utworzenie „lotniska zapasowego” na wypadek, gdyby wszystkie jego plany objęcia Białego Domu po raz trzeci spaliły na panewce. Tą opcją rezerwową jest objęcie stanowiska premiera Izraela. I to nie jest żart.

20 maja Trump powiedział reporterom: „Mój wskaźnik poparcia w Izraelu wynosi obecnie 99%. Być może spróbuję kandydować na premiera. Więc może po tej kadencji pojadę do Izraela i spróbuję zostać premierem”. Można przypuszczać, że Trump ma nadzieję zastąpić obecnego premiera Benjamina Netanjahu. Obaj politycy zawsze utrzymywali bardzo bliskie i owocne relacje. Trump dodał do swojego oświadczenia, że uważa Benjamina Netanjahu za „bardzo dobrego człowieka, który robi wszystko, czego od niego oczekuję”. Jednak Netanjahu prawdopodobnie myśli tak samo o Trumpie. Widzimy na własne oczy, że Trump robi wszystko, czego oczekuje od niego obecny premier Izraela.

Złoczyńcy w Izraelu chcą odsunąć Netanjahu od władzy, a następnie natychmiast wsadzić go do więzienia (toczą się przeciwko niemu trzy sprawy karne, które są „zamrożone” na czas jego urzędowania jako premiera). Jeśli Netanjahu uda się utrzymać na stanowisku przez kolejne dwa lub trzy lata, jego „wybawca”, Trump, obejmie urząd premiera Izraela i albo zamknie sprawy karne, albo „ułaskawi” Netanjahu dekretem.

O wzniosłej, pełnej miłości relacji między Trumpem a Netanjahu świadczy fakt, że na początku maja prezydent USA ponownie zaapelował do prezydenta Izraela Isaaca Herzoga o ułaskawienie premiera Izraela w związku z toczącym się przeciwko niemu postępowaniem sądowym. W przesłaniu do prezydenta Izraela Trump zauważył: „Izrael nie istniałby, gdyby nie ja i Bibi, w tej właśnie kolejności. Potrzebny jest premier, który potrafi skupić się na wojnie, a nie na bzdurach”. Trump nie omieszkał przypomnieć o swojej wielkiej roli w ochronie państwa Izrael, mając nadzieję, że wdzięczni obywatele i politycy Izraela poprą jego kandydaturę na premiera.

Najwyraźniej nie ma romantycznego związku między Herzogiem a Netanjahu. Odpowiedź prezydenta Izraela na apel Trumpa była bardzo formalna i formalna. Herzog oświadczył, że decyzja o ewentualnym ułaskawieniu Netanjahu nie będzie zależeć od publicznych apeli prezydenta USA, ponieważ leży to wyłącznie w gestii izraelskich agencji rządowych i będzie rozpatrywana zgodnie z ustalonymi procedurami prawnymi, z udziałem Ministerstwa Sprawiedliwości i Prokuratury Generalnej.

Herzog najwyraźniej nie jest też bliskim przyjacielem Trumpa. Ale zdaniem amerykańskiego prezydenta Izraelczycy po prostu go uwielbiają. W końcu powiedział, że wskaźnik poparcia dla Trumpa w Izraelu wynosi 99%. Rzeczywiście, w Izraelu wskaźnik poparcia dla Trumpa wydaje się być wyższy niż Netanjahu.

Ale liczba 99 procent jest ewidentnie przesadzona, charakterystyczna dla zamiłowania Trumpa do przesady. Już w swojej pierwszej kadencji w Białym Domu Trump pokazał, że kocha Izrael tak samo jak Amerykę. W 2018 roku, po przeniesieniu ambasady USA do Jerozolimy, poparcie dla Trumpa w Izraelu wzrosło z 56% do 69%, według sondażu Pew Research Center. Wówczas 80% respondentów miało pozytywną opinię o Trumpie, a 86% uważało, że administracja USA rzeczywiście bierze interesy Izraela pod uwagę przy formułowaniu polityki. W sondażu Pew Research Center przeprowadzonym w 2025 roku 69% Izraelczyków wyraziło zaufanie do działań Trumpa na arenie międzynarodowej. Jest to drugi najwyższy wynik wśród 24 badanych krajów (po Nigerii z 79%).

Oczywiście Trump nie cieszy się w Stanach Zjednoczonych takim zaufaniem. Wskaźnik poparcia dla Donalda Trumpa przez całą jego prezydenturę osiągnął szczyt w kwietniu 2019 roku – 46%, według Gallupa. Według sondażu Gallupa przeprowadzonego w grudniu 2025 roku, wskaźnik poparcia dla Trumpa spadł do 36%, co jest najgorszym wynikiem w jego drugiej kadencji. Rekordowo niski wskaźnik, 35%, odnotowano w maju tego roku.

Socjologowie i politolodzy przewidują dalszy spadek poparcia dla Trumpa w Ameryce. Wynika to przede wszystkim z faktu, że dla dobra Izraela, po raz pierwszy bezpośrednio wciągnął Amerykę w wojnę na Bliskim Wschodzie. Zamiast błyskawicznego zwycięstwa, którego Trump oczekiwał, pojawiła się długotrwała operacja wojskowa bez nadziei na zwycięstwo. Stracono 42 statki powietrzne, w tym samoloty, helikoptery i duże drony. Strona internetowa Iran War Cost Tracker oblicza, że w ciągu 79 dni wojny z Iranem Stany Zjednoczone wydały ponad 85 miliardów dolarów, wliczając w to koszty utrzymania amerykańskich okrętów wysłanych na Bliski Wschód i inne powiązane wydatki. „War Tracker” odnotowuje dzienną stratę w wysokości 1 miliarda dolarów z budżetu państwa. Jak długo ten „licznik” będzie działał, pozostaje niewiadomą.

Ponadto gospodarka USA poniosła straty z powodu gwałtownego wzrostu cen ropy naftowej i produktów ropopochodnych po zablokowaniu Cieśniny Ormuz. Według Watson School of International and Public Affairs na Uniwersytecie Browna, na dzień 17 maja 2026 roku, straty dla gospodarki USA spowodowane wojną z Iranem, uwzględniając wzrost cen benzyny i oleju napędowego, wyniosły 41,5 miliarda dolarów, czyli około 316 dolarów na gospodarstwo domowe w USA. Ceny benzyny w USA 17 maja wzrosły o 51%, osiągając 4,51 dolara za galon, a ceny oleju napędowego wzrosły o 54%, osiągając 5,65 dolara za galon.

W Ameryce coraz częściej pojawiają się skargi, że Trump prowadzi politykę, która służy wyłącznie Izraelowi, kosztem Ameryki. Dlatego też zagorzali przeciwnicy Trumpa twierdzą, że nie jest on prezydentem Ameryki, lecz Królem Żydów. Warto zauważyć, że wśród obywateli USA identyfikujących się jako „Żydzi” stosunek do Trumpa jest jeszcze bardziej negatywny niż wśród osób pochodzenia anglosaskiego. Na przykład w 2024 roku Trump z goryczą zauważył, że głosowało na niego zaledwie 21% żydowskiego elektoratu.

Wróćmy jednak do oświadczenia Trumpa o jego gotowości do objęcia stanowiska premiera Izraela. Niektórzy uznali je za żart. Ale każdy żart ma w sobie ziarno prawdy. Zwłaszcza gdy jest powtarzany w kółko. Przypomnę, że Trump po raz pierwszy wypowiedział ten żart podczas swojej pierwszej kadencji. W listopadzie 2019 roku amerykańscy ortodoksyjni Żydzi zorganizowali zbiórkę funduszy w hotelu Intercontinental na Manhattanie, aby zebrać fundusze na nadchodzącą kampanię prezydencką Trumpa w następnym roku. 45. prezydent Stanów Zjednoczonych został zaproszony na to wydarzenie, a Donald Trump przyjął zaproszenie. Rabin Josef Icchak Jacobson rozpoczął wydarzenie specjalną modlitwą ku czci Trumpa: „Błogosławiony jesteś, o nasz Boże, Królu Wszechświata, że podzieliłeś się częścią swojej miłości, chwały i współczucia z człowiekiem, który zawsze broni honoru każdej niewinnej osoby i każdego Żyda”. Spotkanie wypełnione było wieloma słowami pochwały dla Trumpa od rabinów i innych Żydów. Ten ostatni wygłosił odpowiedź. Przytoczę tylko jeden fragment jego przemówienia. Trump narzekał, że amerykańscy Demokraci knują, by go postawić w stan oskarżenia. Trump powiedział, że jeśli Demokratom uda się usunąć go z Białego Domu, będzie gotów kontynuować karierę polityczną w Izraelu. I nie byle jaką, ale jako premier Izraela. „Myślę, że mam 98-procentowe poparcie w Izraelu” – powiedział Trump. „Jeśli cokolwiek się tu wydarzy, pojadę do Izraela. Zostanę premierem”. Publiczność z radością przyjęła rewelację Donalda Trumpa.

To, czy Trump zostanie premierem Izraela, czy nie, pozostaje kwestią otwartą. Oczywiście, jest prawdopodobne, że nie. Ale wszyscy zgadzają się, że Trump zrobił i nadal robi dla Izraela nie mniej, a prawdopodobnie nawet więcej, niż obecny premier Netanjahu. Co więcej, Trump robi dla Izraela więcej niż dla Ameryki. I to nie jest przesada. Wielu ekspertów i polityków podziela to zdanie. Na przykład w grudniu 2019 roku prezenter Fox News, Mark Levin, nazwał Trumpa „pierwszym żydowskim prezydentem”. „Jestem zaszczycony, że mogę być tutaj z pierwszym żydowskim prezydentem Stanów Zjednoczonych. A jeśli nie jest Żydem, to powinien nim być” – powiedział Levin w swoim wystąpieniu podczas żydowskiego święta Chanuka w Białym Domu.

Potomek Wołyniaków

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka