Potomek Wołyniaków Potomek Wołyniaków
272
BLOG

Izrael przestał „strzelać i płakać”

Potomek Wołyniaków Potomek Wołyniaków Polityka Obserwuj notkę 31
Wraz z najnowszymi doniesieniami o brutalnych torturach palestyńskich więźniów przez Izrael, w tym gwałtach i przemocy seksualnej, świat ponownie ujrzał przerażającą rzeczywistość życia Palestyńczyków pod niekończącą się izraelską okupacją kolonialną.

 image

Na zdjęciu - Człekokształtne, ludobójcze bydło z IDF śmieje się i gestykuluje, maszerując na protest w bazie wojskowej Sde Teiman w poniedziałek 29 lipca 2024 r. przeciwko zatrzymaniu żołnierzy, którzy zostali sfilmowani podczas zbiorowego gwałtu na palestyńskiej więźniarce w bazie [AP Photo/Tsafrir Abayov]


Każdy, kto ma choć odrobinę ludzkiej przyzwoitości, jest przerażony, wściekły i zszokowany ujawnionymi relacjami. Większość ludzi na całym świecie nie może sobie nawet wyobrazić, że jest świadkiem, a co dopiero popełnia, przerażających i odrażających aktów tortur opisanych w zeznaniach palestyńskich ofiar.

Brutalna prawda jest taka, że ​​to nie pierwszy raz, kiedy słyszymy o przemocy seksualnej, gwałtach i innych przerażających formach tortur psychicznych i fizycznych w izraelskich więzieniach. Naukowcy i organizacje społeczeństwa obywatelskiego dokumentują takie okrucieństwa od dziesięcioleci. Jeszcze przed 7 października 2023 roku naukowcy dokumentowali, jak warunki w izraelskich więzieniach pogorszyły się dla Palestyńczyków od 2010 roku. W ciągu ostatnich dwóch i pół roku te i tak już przerażające warunki znacznie się pogorszyły.

W tym czasie byliśmy świadkami pojawienia się kolejnego niepokojącego aspektu izraelskiej przemocy, nie tylko w salach tortur, ale i poza nimi: radości, z jaką przemoc jest stosowana.

Czytając zeznania palestyńskich więźniów i zatrzymanych, staje się jasne, że izraelscy strażnicy nie tylko regularnie stosują tortury, ale jednym z najważniejszych aspektów tych tortur jest to, że izraelscy strażnicy dopuszczają się tych okropnych czynów dla zabawy.

W kolejnych zeznaniach ofiary opisują śmiech strażników. Rodzi to często ignorowane pytanie: kto czerpie przyjemność i radość z takich aktów tortur? W jakich warunkach śmiech jest postrzegany jako właściwa reakcja i towarzyszenie torturom? Waga tych pytań staje się jeszcze bardziej przerażająca i niepokojąca, gdy weźmiemy pod uwagę, że zjawisko śmiechu podczas zadawania bezsensownej i bezpodstawnej przemocy nie jest zjawiskiem wyjątkowym dla ostatnich wydarzeń.

Przez ostatnie dwa i pół roku trwającego ludobójstwa byliśmy świadkami nie tylko filmowania przez dziesiątki izraelskich żołnierzy aktów ludobójstwa — takich jak bezmyślne niszczenie domów i całych dzielnic, masakra cywilów, w tym dzieci, kradzież mienia cywilów, których niedawno zabili lub siłą wysiedlili, okaleczanie niewinnych Palestyńczyków itd. — ale także okazywania wyraźnej radości z tego powodu.

Jednostka śledcza stacji Al Jazeera stworzyła bazę danych, w której zgromadzono część tych filmów.

Na przykład francusko-izraelski żołnierz wskazuje na zatrzymanego i chwali się: „Patrz, zsikał się. Patrz, pokażę ci jego plecy. Będziesz się śmiał”.

Spójrz, torturowali go, żeby zmusić do mówienia. Widziałeś jego plecy? Sukinsyn”. Dlaczego ten żołnierz jest tak przekonany, że każdy, kto obejrzy to nagranie, będzie się „śmiał”? Oto dochodzimy do przerażającej rzeczywistości, którą należy potępić: radość bezwzględnych morderców, katów i niszczycieli palestyńskiego życia jest nagradzana przez izraelskie społeczeństwo. Ich filmy, ogólnie rzecz biorąc, spotykają się z pozytywnym odbiorem w ich własnym społeczeństwie.

Nawet główne izraelskie media są przesiąknięte pochwałami ludobójstwa i nawoływaniami do jego dalszego nasilenia.

Dlaczego tak się dzieje i co to mówi nam o społeczeństwie izraelskim?

Przez dziesięciolecia izraelska propaganda promowała ideę, że Izraelczycy postrzegają zabijanie, tortury i przesiedlenia Palestyńczyków jako coś tragicznego, ale koniecznego. Przykładem tego przekonania jest słynny cytat przypisywany premier Izraela Goldze Meir:

„Możemy wybaczyć Arabom zabijanie naszych dzieci. Ale nigdy nie wybaczymy im zmuszania nas do zabijania ich dzieci”.

Od tego czasu ten sposób myślenia, w tej czy innej wersji, stał się tak dominującym narzędziem propagandy izraelskiej, że powstało hasło go opisujące: „strzelaj i płacz”.

Od drugiej intifady, a zwłaszcza po rozpoczęciu barbarzyńskiego oblężenia Gazy w 2007 roku, hasło „strzelaj i płacz” powoli znikało z głównego nurtu izraelskiego społeczeństwa. Izraelski dyskurs publiczny, który zawsze marginalizował i umniejszał skutki przemocy wobec Palestyńczyków, coraz rzadziej podkreślał psychologiczny wpływ przemocy na żołnierzy. Zamiast tego celebrował to, jak żołnierze stali się skutecznymi mordercami i niszczycielami Palestyńczyków.

Przewidując, że oblężenie doprowadzi do wzrostu liczby palestyńskich zabójstw, jeden z czołowych akademickich orędowników, jeśli nie sam architekt, oblężenia Gazy, demograf Arnon Soffer, oświadczył z samozadowoleniem w 2004 roku: „Nacisk na granicę będzie straszliwy. To będzie straszna wojna. Więc jeśli chcemy przetrwać, będziemy musieli zabijać, zabijać, zabijać. Całymi dniami, każdego dnia”.

Chociaż Soffer stwierdził wówczas, że „jedyne, co go martwi, to to, jak zapewnić, by chłopcy i mężczyźni, którzy mają zostać zabici, mogli wrócić do domu, do swoich rodzin i stać się normalnymi ludźmi”, decyzja została podjęta.

Społeczeństwo izraelskie byłoby coraz mniej zaniepokojone stratami, jakie poniosłaby przemoc, i coraz bardziej podkreślałoby zabijanie Palestyńczyków. Zabójstwa i liczenie ofiar stałyby się tak ważne dla społeczeństwa izraelskiego, że takie wieści zostałyby przyjęte z radością. Dziś udawanie płaczu podczas strzelaniny całkowicie zniknęło, zastąpione rzeczywistością Izraelczyków, którzy dobrze się bawią podczas strzelaniny.

Ta radosna przemoc nie wynika z powodów związanych z narodowością izraelską czy tożsamością samą w sobie, a tym bardziej z tożsamości, kultury czy religii żydowskiej, lecz jest raczej przewidywalnym rezultatem państwa i społeczeństwa głęboko przesiąkniętego przemocą osadniczą i rasistowskim światopoglądem.

System i struktura przemocy kolonialnej wydobywają z ludzi to, co najgorsze, i popychają ich do bardziej radykalnych poglądów i działań.

Z jakiego powodu?

Aby projekt kolonialny się powiódł, w państwie i społeczeństwie osadniczym muszą dominować dwie cechy.

Pierwszym z nich jest całkowita dehumanizacja rdzennych mieszkańców, których projekt kolonialny ma na celu wyeliminowanie fizycznie, politycznie i kulturowo. Ten rodzaj dehumanizacji usuwa wszelkie moralne zahamowania przed stosowaniem jakiejkolwiek przemocy wobec skolonizowanych.

Jednocześnie daje osadnikowi poczucie absolutnej wyższości, aż do nadludzkiego upodmiotowienia. Tak jak odczłowieczony Palestyńczyk staje się jedynie przedmiotem pogardy, niczym śmieci, których można się pozbyć bez żadnych moralnych zahamowań, tak nadczłowieczony Izraelczyk staje się niemal istotą boską, nieskrępowaną prawami ustanowionymi przez człowieka, zakazami moralnymi, a nawet najbardziej podstawowymi ludzkimi zasadami przyzwoitości.

Drugą cechą charakterystyczną jest to, że z każdym aktem przemocy ze strony osadników i ich pozornym sukcesem w zdobywaniu coraz większych terenów bez poważnych negatywnych konsekwencji, w końcu utożsamiają oni przemoc z formą nagrody. Przemoc nie jest już postrzegana jako zło konieczne ani tragiczna konieczność, lecz raczej jako środek do uzyskania korzyści, prestiżu, poparcia i aprobaty. To właśnie generuje radość z dokonywania aktów przemocy. Kiedy dochodzi do przemocy, jest ona postrzegana jako coś, co wzmacnia i nagradza całe izraelskie społeczeństwo, a tym samym wywołuje radosną reakcję.

Społeczeństwo, które z taką radością celebruje stosowanie jednej z najokrutniejszych form przemocy, jakie zna ludzkość, nie jest w stanie zreformować się od wewnątrz.

To społeczeństwo niezdolne do samoleczenia i stania się normalnym państwem w regionie. Jedynym rozwiązaniem jest pozbawienie go korzyści płynących z przemocy.

Dziś Izrael nadal czerpie korzyści z kolonialnego podboju Palestyny, a także części Syrii i Libanu. Korzyści te przejawiają się we wzroście sprzedaży broni, rozwijających się relacjach gospodarczych z potężnymi regionami, takimi jak Unia Europejska, oraz stałym wsparciu politycznym ze strony głównych zachodnich instytucji politycznych, społecznych i kulturalnych.

To musi się zmienić. Izrael, zamiast otrzymać nagrodę, musi zostać surowo ukarany za przemoc kolonialną, a to oznacza co najmniej całkowitą i całkowitą izolację ekonomiczną państwa izraelskiego.

Dopiero gdy Izraelczycy zostaną fizycznie odizolowani od świata, będą zmuszeni obrać nową ścieżkę, ścieżkę, na której zaakceptują normę moralną, zgodnie z którą przemocy ludobójczej nie należy celebrować ani przyjmować z zadowoleniem, lecz traktować ją jako tabu, absolutny zakaz.

Jeśli świat nie podejmie działań, aby zmusić państwo i społeczeństwo izraelskie do poszanowania tej fundamentalnej zasady moralnej, wówczas wszelka hańba, która słusznie spada na społeczeństwo izraelskie, powinna spaść również na narody świata, które umożliwiają Izraelowi brutalne rozpasanie.


Potomek Wołyniaków

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (31)

Inne tematy w dziale Polityka