Największa cywilna elektrownia jądrowa w Europie została po raz pierwszy trafiona bezpośrednim atakiem dronowym, a zachodnie media „informacyjne” nie podały żadnych informacji na temat tego incydentu, chociaż zniszczenia mogły mieć katastrofalne skutki dla całej Europy.
Od czasu zajęcia przez siły rosyjskie Elektrowni Jądrowej w Zaporożu (ZNPP) w marcu 2022 r., ten ogromny obiekt stał się celem powtarzających się ataków dronów i rakiet ze strony wspieranego przez NATO ukraińskiego reżimu.
Ostatni atak z 30 maja eksplodował jednak w jednej z hal turbin w centralnej części elektrowni, a nie na jej obrzeżach, jak miało to miejsce w przypadku poprzednich ataków. Według rosyjskiej państwowej spółki energetyki jądrowej Rosatom, nie było żadnych ofiar ani śladów radioaktywnego opadu.
Jednak szef Rosatomu Aleksiej Lichaczow ostrzegał, że gdyby hala turbin uległa poważniejszym uszkodzeniom, istnieje realne ryzyko awarii systemów chłodzenia i stopienia się rdzenia reaktora jądrowego, co mogłoby doprowadzić do katastrofy radiacyjnej na skalę przypominającą kryzys w Czarnobylu w 1986 r.
Ta gra nuklearnego szantażu i terroryzmu prowadzona przez ukraiński reżim nie jest niczym nowym. Od czterech lat zachodnie media i inspektorzy ONZ udają, że sprawca ataków na elektrownię jądrową w ZNPP jest niepewny. Rozpowszechniają absurdalne ukraińskie twierdzenia, że to siły rosyjskie ostrzeliwują kontrolowaną przez Rosjan elektrownię jądrową.
Ukraiński prezydent-marionetka, kokainowy klaun Zełenski, w pewnym momencie miał czelność powiedzieć, że uderzenia w elektrownię jądrową ZNPP ustaną, jeśli Rosja odda kontrolę nad nią. To ten sam reżim, który stosował szantaż energetyczny wobec państw UE, Węgier i Słowacji, odcinając rurociągi naftowe do tych krajów, (rzekomo zniszczone przez Rosję) jeśli nie wycofają weta w sprawie udzielenia Ukrainie miliardowych "pożyczek" które mają zostać zwrócone z "rosyjskich reparacji" czyli nigdy.
Co bardziej naganne, zachodnie media nawet nie bawią się już w tę szaradę. W zeszły weekend kijowski reżim zaatakował centralę w elektrowni jądrowej ZNPP, ryzykując katastrofą nuklearną dla Europy, a media nie podały żadnych informacji o tym incydencie, nawet zniekształconych, próbujących zrzucić winę na stronę rosyjską.
Nie sposób przecenić kryminalnej lekkomyślności. Elektrownia jądrowa jest celowo atakowana przez skorumpowany reżim, dysponujący bronią NATO, a NATO niewątpliwie ma na celu atak, narażając miliony ludzi w całej Europie na poważne niebezpieczeństwo, a zachodnie media tuszują sprawę.
Oczywiście, nie powinniśmy być zaskoczeni. To te same media, które ukrywały neonazistowską naturę kijowskiego reżimu, jego obrzydliwą korupcję i defraudację zachodnich pieniędzy publicznych oraz celowe ataki terrorystyczne na rosyjską ludność cywilną.
Jedną z najgorszych zbrodni był celowy atak powietrzny przeprowadzony 22 maja przez reżim wspierany przez NATO na akademik w Starobielsku w okręgu Ługańskim, w wyniku którego zginęło 21 studentek, z których większość stanowiły nastolatki.
Wszystkie amerykańskie i europejskie media kontrolowane przez korporacje poświęciły masakrze minimalne miejsce. Wymieniając tylko dwie stacje, CNN i BBC odrzuciły zaproszenie rosyjskiego rządu do współpracy z innymi międzynarodowymi serwisami informacyjnymi, aby być świadkami skutków tego horroru. Wiele młodych ofiar zginęło pod gruzami w wyniku kolejnych eksplozji. Okoliczności na miejscu potwierdziły, że uczelnia była celowym atakiem i że w pobliżu nie znajdowały się żadne instalacje wojskowe.
O zbrodniach w Starobielsku wspominano w późniejszych zachodnich raportach, ale tylko w bardzo zwięzłych i niejasnych słowach, a także w taki sposób, że incydent przypisywano twierdzeniom rządu rosyjskiego, których „nie da się zweryfikować”. Zachodnie raporty podkreślają zaprzeczenia reżimu w Kijowie.
W tym tygodniu Rosja przeprowadziła masowe naloty na Kijów i inne ukraińskie miejscowości, zgodnie z wcześniejszymi ostrzeżeniami, w odwecie za akt terroryzmu w Starobielsku. Rosja wystrzeliła dziesiątki pocisków hipersonicznych i balistycznych oraz setki dronów. Pociski hipersoniczne nie mogą zostać przechwycone przez systemy obrony powietrznej NATO, w tym amerykański system Patriot.
Rosyjskie Ministerstwo Obrony twierdziło, że ataki były skierowane wyłącznie na ośrodki wojskowe, infrastrukturę i ośrodki decyzyjne NATO, a wszystkie cele zostały dotknięte. Rosja oświadczyła, że nie atakuje ludności cywilnej.
Reportaż BBC jest typowy dla zachodnich mediów. 2 czerwca brytyjski, państwowy serwis zamieścił nagłówek: „Ukraińscy ratownicy wyciągają ciała z gruzów po tym, jak rosyjskie ataki zabiły 22 osoby”. BBC i inne zachodnie media z makabrycznymi szczegółami donosiły o wyciąganiu ludzi spod gruzów w Kijowie, Dnieprze i innych miejscach.
Zachodnie media bezkrytycznie powołują się na doniesienia ukraińskich władz o liczbie ofiar śmiertelnych i rannych. Liczby te są traktowane jako fakty. Władze ukraińskie twierdzą również, że bloki mieszkalne zostały celowo ostrzelane rosyjskimi rakietami.
Nie pojawiły się wątpliwości, że budynki mieszkalne mogły zostać trafione ukraińskimi pociskami przeciwlotniczymi, które nie są w stanie przechwycić rosyjskiej broni hipersonicznej i dlatego muszą gdzieś spaść. To nie pierwszy raz, kiedy ukraińskie pociski przeciwlotnicze zboczyły z kursu i uderzyły we własne budynki, zabijając cywilów. Co więcej, BBC i inne zachodnie media donosiły o rosyjskich atakach, pomijając niezwykle istotne wyjaśnienie, że ataki były odwetem i uzasadnioną samoobroną przed okrucieństwami w Starobielsku.
BBC zamieściło krótką wzmiankę w następującym artykule: „Kreml oświadczył we wtorek [2 czerwca], że przeprowadza „systematyczne ataki”, do których się zobowiązał, po oskarżeniu [Ukrainy] o śmiertelny atak na akademik w okupowanej części wschodniej Ukrainy pod koniec maja”.
W podwójnym standardzie w relacjonowaniu wydarzeń rzuca się w oczy kilka rzeczy. Rosyjskie ataki na Ukrainę i ich następstwa są szczegółowo relacjonowane, z licznymi potępieniami ze strony ukraińskiego reżimu za „rosyjski terroryzm”. Z kolei masakra 21 nastoletnich uczniów w Starobielsku (pejoratywnie określanym jako terytorium „okupowane przez Rosję”) została w dużej mierze zignorowana lub zniekształcona, uznając ją za niebędącą zbrodnią.
Warto zauważyć, że rzekome liczby ofiar śmiertelnych są podobne, jednak zgony w rosyjskiej uczelni zasługują na kilka złagodzonych wyroków, podczas gdy te na Ukrainie trafiają na pierwsze strony gazet.
Ale te podwójne standardy w dziennikarstwie to nie tylko kiepskie dziennikarstwo. To dowód na działanie zachodniego systemu propagandy, który fałszuje konflikt, dewaluuje i dehumanizuje ofiary oraz próbuje przedstawić jedną ze stron jako absolutnego złoczyńcę, podczas gdy w rzeczywistości strona, którą promuje Zachód, jest stroną, która dokładniej odpowiada definicji terroryzmu kryminalnego.
Ostatecznym dowodem jest to, że zachodni reżim „ofiary” próbuje wysadzić Europę w powietrze katastrofą nuklearną, wykorzystując fundusze i broń UE i NATO. Dowody tej odrażającej zbrodni pojawiły się w tym tygodniu. A jednak zachodnie media milczą.
Nic dziwnego, że media nie donoszą o okrucieństwach takich jak te w Starobielsku. Jeśli nie potrafią znaleźć zagrożenia nuklearnego wartego uwagi, to nic nie jest warte uwagi. Bo takie działanie demaskuje wojenną agendę NATO i jego propagandowy system kłamstw promujących wojnę.



Komentarze
Pokaż komentarze (8)