97 obserwujących
738 notek
887k odsłon
306 odsłon

Licytacja na kary, a gdzie wartości?

Wykop Skomentuj26

Sejm znowelizował artykuł 55 ustawy o IPN. Tumult się podniósł i to międzynarodowy, tak jakby ustawy dla Polaków winno się uchwalać za granicami RP. Rozgorączkowana większość komentujących omawia ten absurdalny przepis jak coś normalnego i naturalnego, nie zauważając podstawowego problemu. A problemem nie jest to, czy przepis pozwoli karać za określenia "szkalujące" naród polski, lecz sama koncepcja prześladowania za mówienie rzeczy, które państwo uważa za nieprawdę.

Jest to (zresztą było od lat) ewidentne naruszenie podstawowych wolności obywatelskich, czyli wolności słowa. Wolność słowa nie jest ograniczona do mówienia "prawdy" - cokolwiek przez prawdę rozumiemy. Dlaczego wolny człowiek ma być urzędowo zmuszany do podporządkowywaniu się "prawdzie", jeśli ma kaprys wierzyć w "kłamstwo"? Komuś przeszkadza, że Kowalski wierzy, iż Ziemia jest płaska, a księżyc jest z sera tylżyckiego? Chyba nie - Kowalski, jak każdy, ma swoje dziwactwa. Dlaczego więc można "kłamać", że Ziemia jest płaska, a księżyc z sera tylżyckiego, a nie wolno "kłamać", że miały/nie miały miejsca rzeczy wyszczególnione w art. 55? Wolność słowa i przekonań oznacza, że można wierzyć w cokolwiek i o swoich wyobrażeniach publicznie informować innych. Tolerancja nakazuje, by cudze przekonania traktować z szacunkiem, a nie grozić - za gadanie! - karami, grzywnami czy więzieniem. Wyobraźmy sobie, że Kowalski został wtrącony do lochu za utrzymywanie, że Ziemia jest płaska i że siedzi w tym lochu trzy lata razem z gwałcicielem, sprawcą rozboju czy kierowcą, który rozjechał na śmierć przechodnia. Czy aby to normalna sytuacja?

Powtórzymy jasno i dobitnie - wolność słowa oznacza, że można mówić wszystko, a więc także i "kłamać", niezależnie od treści tego "kłamania". Wolność słowa jest dobrem uniwersalnym, aktualna "prawda" chroniona administracyjnie zmienia się w zależności od rodzaju władzy. Francuzi zakazują rozprawiać o aborcji, Kanadyjczycy używać określonych zaimków, Ruscy kwestionować rolę Związku Sowieckiego w pokonaniu III Rzeszy i tak dalej - to wszystko są brutalne, bestialskie ograniczenia najbardziej podstawowej ludzkiej wolności. Należy zatem działać na rzecz usunięcia takich nieludzkich przepisów, a nie zastanawiać się, jak je zmienić.

Na koniec o "prawdzie historycznej". Otóż nie ma czegoś takiego, jak "prawda historyczna", przynajmniej niezmienna i nie podlegająca rewizji. W historii mamy fakty i ich interpretacje. Jest to nauka ruchoma - w przeciwieństwie do matematyki nie ma tam aksjomatów w rodzaju 2+2=4. Codziennie pojawiają się nowe ślady, źródła, możliwości, interpretacje, które mogą wywrócić dotychczasowe ustalenia do góry nogami. Cały czas istnieją wydarzenia, które cały czas, pomimo wieloletnich badań, pozostają niejasne, wątpliwe, dwuznaczne - proszę na przykład poczytać o tzw. krwawej niedzieli w Bydgoszczy (1939). Nie ma jednoznacznej, akceptowanej przez wszystkich wersji, zatem dekretowanie jednej nie jest obroną "prawdy historycznej", lecz przeciwnie - fałszowaniem historii.

Wykop Skomentuj26
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka