PrzemysławGołębski PrzemysławGołębski
146
BLOG

KO musi natychmiast przejąć temat referendów

PrzemysławGołębski PrzemysławGołębski Polityka Obserwuj notkę 7
Po Krakowie prawica dostała wiatru w żagle. Przestaliśmy jako obywatele rozmawiać o ucieczce Ziobry czy zatrzymaniu Żalka. Dopóki temat będzie chodził a pewnie będzie do wakacji - opozycja przejmując narrację będzie rozpalać lokalne referenda w rozproszony plebiscyt przeciwko KO i rządowi. Każde miasto dostanie własny akt oskarżenia. Bez znaczenia czy korki, deweloperkę czy spółki. Oby zadziałało.

Odpowiedź KO powinna być natychmiastowa. 

Referenda są narzędziem rozliczania każdej władzy lokalnej. Więc także samorządów związanych z PiS, lokalną prawicą i układami, które od lat działają poza większą kontrolą opinii publicznej.

Chełm, Łomża czy Siedlce, rządzone przez ludzi prawicy powinny szybko pojawić się na mapie sprzeciwu. Chociaż w jednym mieście musi się udać zebrać podpisy. Dla równowagi. 

Skoro mieszkańcy mają prawo rozliczać władzę lokalną, to mogą wszędzie.

Taki ruch zmieniłby układ.

PiS straciłby wygodną pozycję jedynego oskarżyciela. Musiałby bronić własnych prezydentów, burmistrzów i lokalnych środowisk. Musiałby tłumaczyć własne nominacje, inwestycje, spółki i styl rządzenia.

Bo w Krakowie nie wygrała opozycja tylko bunt. 

Przegrana z buntem jest trudniejsza dla wszystkich, bo bunt nie ma jednego szyldu. Nie da się go łatwo zapakować w partyjny komunikat.

Dlatego reakcja KO będzie teraz tak ważna.

Jeżeli partia zacznie się bronić i mówić wyłącznie o politycznej akcji opozycji, ustawi się w złym miejscu. Ludzie, którzy zagłosowali w referendum, usłyszeliby, że ich emocje, pretensje i doświadczenia zostały jak zwykle niezrozumiane. 

Znowu broniłaby elity a nie ludzi. 

Znowu opozycja to wykorzysta. Oby tak nie było 

Bo to był jeden z powodów tego buntu.

Opozycja dobrze rozumie, co dostała po Krakowie. Skuteczną metodę działania. Jesli Koalicja tego nie pojmie to referenda staną się przez najbliższy rok narzędziem presji na KO i rząd.

Mimo że referendum ma na celu ukarać władzę lokalną to opozycja chce do tego dopisać do tego komentarz ogólnokrajowy. 

Tak z lokalnych pretensji powstanie obraz szerszego zmęczenia rządem.

Przez następne miesiące prawica będzie próbowała zbierać podpisy, uruchamiać lokalne komitety, robić konferencje, nagrywać materiały z osiedli, pokazywać zaniedbane miejsca, wyciągać sprawy spółek i urzędów. Część referendów nie dojdzie do skutku. Część zakończy się porażką. To nie przekreśla ich politycznej użyteczności.

Samo zbieranie podpisów buduje kontakt z mieszkańcami. Tworzy lokalną sieć. Daje tematy mediom regionalnym. Wymusza reakcję prezydentów i burmistrzów. Ustawia KO w roli formacji, która się tłumaczy.

Jeżeli KO zostanie w defensywie, będzie przez rok tylko gasić lokalne pożary. Kraków, potem Wrocław, potem kolejne miasta. Każde wystąpienie będzie brzmiało jak obrona miejskiej elity.

Wrocław jest tu szczególnie niewygodny.

KO sama miała problem z Jackiem Sutrykiem po sprawie Collegium Humanum i chciał go odwołać. Sama używała argumentów o standardach, wiarygodności miasta i odpowiedzialności za urząd. Nie udało im się zebrać podpisów. Trudno będzie teraz udawać, że presja na lokalnego prezydenta z definicji jest atakiem na samorząd.

Raz uruchomiony język standardów powraca.

Jeżeli we Wrocławiu pojawi się kolejna próba referendalna, KO nie może zachowywać się tak, jakby temat rozliczania prezydentów był dopuszczalny tylko wtedy, gdy dotyczy politycznie wygodnego przypadku. Wyborcy szybko wychwytują takie pęknięcia.

Kraków może być dla KO ostrzeżeniem albo początkiem rocznej defensywy.

Czy tym razem partia rządząca pójdzie z nastrojami ludzi czy przeciwko nim ? 

Jak sądzicie ?

Doradca ds. wizerunku, politolog, bloger

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka