Zewnętrzny analityk ma utrudnione zadanie. Widzi tylko część obrazu. Sztaby, o ile są profesjonalne, mają szczegółowe badania, których opinia publiczna nie zna. Mają segmentację wyborców, testy przekazów, mapę dzielnic i wiedzę o emocjach, które można uruchomić.
Zewnętrzny obserwator ma jedynie dostęp do reakcji mediów, układu poparć i pamięci poprzednich wyborów czyli sztywne dane z PKW.
Punktem wyjścia tj analizy jest więc wynik z 2024 roku, wzrost poparcia Łukasza Gibały między pierwszą a drugą turą, zmieniony o energię referendum, możliwe transfery głosów, termin wakacyjny i ryzyka kandydatów.
Znacząca zmienną są też dwie emocje.
Wspomniana już emocja wynikająca z potrzeby zmiany po skutecznym referendum oraz zmęczenie wyborców szyldem partii rządzącej. Wybory dwa lata temu odbywały się na fali zmiany rządu a obecna elekcja ma na sobie brzemię gniewu społecznego skierowanego dla całej polityki krajowej ale najmocniej ukierunkowane w stronę rządu.
Liczby z tej analizy, są więc szacunkiem scenariuszowym kilku zmiennych.
To model heurystyczno-probabilistyczny z ważeniem czynników. Nie jest to pełny logit, czyli matematyczny model regresji logistycznej na wielu zmiennych. Nie jest to też Monte Carlo, czyli tysiące symulacji na surowych danych z komisji. To wynik kilku zmiennych, przypisanych im kierunków wpływu i wagę, by na końcu dokonać oceny w realistycznych wariantach.
Przy takim układzie Łukasz Gibała wygrywa w większości scenariuszy, choć kampania może oczywiście przesunąć wynik. Jego szansę zwycięstwa na dzisiaj oceniam na około 60-67 procent.
Z czego to wynika ?
Kluczowa będzie oczywiście druga tura.
Tu najbardziej prawdopodobny układ to Łukasz Gibała kontra Monika Piątkowska.
Wynik końcowy ustalą wyborcy kandydatów, którzy odpadną wcześniej.
Pierwsza tura wybiera finalistów. Druga sprawdza zdolność do przyciągania cudzych głosów.
Tu Piątkowska ma wiec większy problem niż jej konkurent.
Struktura poparcia u krakowskich wyborców prawicy - którzy odegrają kluczową rolę jest dla pani senator o wiele gorsza.
Wyborcy PiS, Konfederacji i środowisk braunowskich mimo, że będą pamiętać biografię Gibały (PO, Palikot, liberalny kod polityczny) zagłosują w poczuciu wróg mojego ostroga jest moim przyjacielem.
Po jednej stronie kandydatka KO poparta przez Donalda Tuska.
Po drugiej lokalny przeciwnik KO.
Dlatego większość prawicy wybierze Gibałę. Prawica potraktuje drugą turę jako okazję do ukarania KO a nie realny wybór w samorządzie.
Do tego dojdzie kalendarz.
Jeżeli pierwsza tura odbędzie się pod koniec sierpnia, termin uderzy w część elektoratu KO. Klasa średnia, rodziny z dziećmi, profesjonaliści, mieszkańcy centrum, Zwierzyńca, Bronowic czy Dębnik częściej wyjeżdżają na wakacje.
W wyborach samorządowych liczy się obecność w mieście. Oczywiście wynik pierwszej tury nie roztrzygnie elekcji ale doda efekt psychologiczny.
Elektorat protestu bywa mniej sezonowy dlatego to większy problem kandydatki KO.
Dlatego Gibała może mieć w pierwszej turze około 31-38 procent.
Piątkowska około 24-31 procent.
Lewica będzie oczywiście ważna jedynie dla transferów. Prawica nie wejdzie do drugiej tury bo podzieli między PiS, Brauna, Konfederację i Banasia.
W drugiej turze Gibała kontra Piątkowska najbardziej prawdopodobny przedział to 53-58 procent dla Gibały.
Sensacji tu nie będzie.
Były poseł W 2024 roku był blisko zwycięstwa w warunkach trudniejszych niż obecne. Szyld KO miał wtedy świeżą energię po wyborach parlamentarnych.
Dziś niesie ciężar rządzenia miastem, konfliktu lokalnego i referendum.
Gibała może więc wystąpić jako kandydat korekty i tym może wygrać.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)