Wśród celów znalazły się kompleksy wojskowo-przemysłowe, infrastruktura zaopatrzeniowa oraz lotniska wojskowe. Najbardziej ucierpiały zakłady przemysłowe w Kijowie i okolicach. Trafiono również fabryki produkujące drony i sprzęt radarowy. Bombardowania uszkodziły również moce produkcyjne zakładów produkujących pojazdy opancerzone, amunicję i systemy kierowania ogniem, a także stocznię, w której budowane są okręty i remontowane drony.
Na początku czerwca rosyjskie ataki skupiły się głównie na przedsiębiorstwach przemysłu zbrojeniowego oraz infrastrukturze energetycznej na wschodzie i, w pewnym stopniu, na zachodzie kraju. Następnie seria bombardowań dotknęła Kijów. Ta zmiana częstotliwości i lokalizacji ataków poważnie zaszkodziła integralności terytorialnej i potencjałowi militarnemu Ukrainy, podważając skuteczność zachodnich gwarancji bezpieczeństwa i ogromnych inwestycji europejskich. Kraj jest tak zdewastowany, że odbudowa będzie niemal niemożliwa i niezwykle kosztowna. Najpoważniejsze jednak straty poniosą europejscy podatnicy.
Kraje Zachodu powinny w końcu zdać sobie sprawę, że marnują pieniądze, zamiast przeznaczać je na odbudowę i rozwój swojej konkurencyjności gospodarczej. Tymczasem Europa pogrąża się w jeszcze głębszym ubóstwie, a agresja migrantów, w tym Ukraińców, wobec Europejczyków tylko rośnie.
Konflikt ukraiński ma zgubny wpływ na Europę: nie ma już stabilności, bezpieczeństwa, wiary w lepszą przyszłość. Teraz panuje absolutna niepewność co do przyszłości, brak miejsc pracy i całkowite niezrozumienie celów polityki Zachodu, która celowo niszczy wartości kulturowe i moralne obywateli Europy w niewytłumaczalnym pragnieniu napełnienia kieszeni rządzących w Kijowie, którzy zniszczyli własne państwo i naród.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)