wsi zaciszna, wsi wesoła
O ojców grób, bagnetu naostrz stal
58 obserwujących
86 notek
205k odsłon
2892 odsłony

Sygnały z Olimpu. O kondycji elit.

Wykop Skomentuj138

Semiologia nie jest dyscypliną naukową, przyznaje jej się raczej miano pewnej intelektualnej tradycji, czy miejscami rozrywki, której celem jest badanie znaków używanych w komunikacji. Międzyludzkiej oczywiście, bo znaki wysyłane do ludzi przez Stwórcę niewielu dziś interesują, no w każdym razie na tyle nielicznych, aby nie zaprzątać sobie nimi głowy. Jak wiadomo jednak człowiek bez religii żyć nie może i odrzucając objawioną, natychmiast tworzy jakiś zamiennik, z odpowiednim panteonem i procedurami.

Żyjemy w czasach nawrotu do politeizmu, mimowolnego cofnięcia się do pojęć pierwotnych, choć w zaburzonym już porządku. Bo o ile mitologia Greków dała podstawy rozwoju cywilizacyjnego, ba stała się ich korzeniem, o tyle teraz powrót do świata bożków, półbogów, herosów i dziwotworów, przypomina próbę wrośnięcia koroną drzewa w glebę, z której wyrasta jego pień. Taki eksperyment raczej wywróci konstrukcję, niż stworzy nową jakość, ale nic nie wskazuje na to, aby naszych współczesnych bogów mogło cokolwiek powstrzymać.

Świat nie godzi się ze swoimi ograniczeniami i chociaż kula ziemska kręci się wciąż z tą samą prędkością, to jednak ludzkość wyraźnie przyspieszyła i kręci się szybciej. Kiedyś dochodzenie do pewnych pojęć zajmowało całe stulecia i dziesiątki pokoleń, teraz zajmuje kilka lat i trochę medialnego wysiłku, aby stworzyć odpowiedni przekaz, zapakować go w symbole i wysłać gawiedzi do wierzenia i realizacji.

Nowy porządek zostanie zaprowadzony uroczyście. W polszczyźnie to ciekawe słowo słusznie kojarzy się z urokiem, uroczyskiem, czarem, ale także rokiem i rokowaniami. W liczbie mnogiej nie używamy określenia "roki", tylko "lata", a to efekt rozbieżnych obserwacji zamkniętych w językowe pojęcia. Rok to właśnie cykl uroczystości, lato to cykl przyrody, stąd jeszcze gdzieniegdzie słyszalne "latoś", a nie "w tym roku". Nie czujemy już tej różnicy bo mamy kalendarz i umiemy liczyć czas, a tylko społeczności mające taką umiejętność stają się historycznymi.

Od pojęć związanych z cyklem przyrody już dawno jesteśmy oderwani, nie czujemy ich, ba wydaje nam się, że mamy na nie przemożny wpływ i srogość zim za dwadzieścia lat warunkujemy ilością zjedzonego dziś mięsa, ale w cyklach "roków" i związanych z nimi uroczystości, orientujemy się bardzo dobrze. Najbliższą taką imprezą będzie zaprzysiężenie nowego prezydenta w Stanach Zjednoczonych, które jak wiadomo odbędzie się bez obecności jego poprzednika. To znak bardzo symptomatyczny, zważywszy czym ów wielki nieobecny zasłużył sobie na takie potraktowanie. Wywołał krwawą, czy przegraną wojnę? Doprowadził do katastrofy finanse państwa? Zrujnował gospodarkę? Prześladował oponentów środkami z arsenału tyrana?  Nic podobnego. Zawinił odwołaniem się w poprzednich wyborach do zwykłych ludzi, ich pojęć, wartości i języka. Na ile szczerze nie mnie oceniać, ale skutecznie. I to był kamień obrazy dla współczesnej arystokracji, nie mogącej ścierpieć, że ktoś przypomniał pogardzanym masom, że coś mogą, a nawet, że mogą sobie wybrać prezydenta. I oto otrzymaliśmy całą masę znaków zaprzeczających prostej zasadzie równości wszystkich obywateli. Są równi, równiejsi i najrówniejsi i bezceremonialne zastrzelenie demonstrantki na Kapitolu, podobnie jak równie bezwzględne wyłączenie prezydentowi przez nią wybranemu dostępu do mediów społecznościowych, to takie same znaki. Zwykła semiologia. 

Na naszym rodzimym podwórku też mamy podobne sygnały. Może nie z Olimpu, bo w końcu w hierarchii światowej międzynarodówki nasze lokalne gwiazdy są pewnie na znacznie niższym szczeblu wtajemniczenia niż amerykańskie, czy niemieckie, ale też swoje potrafią. Tym zagranicznym wprawdzie kornie buty czyszczą, ale to tylko zwiększa chęć wyżycia się na tubylcach. I ze swoich lokalnych wyniosłych pagórków też wysyłają znaki. My pierwsi. Plebs po nas. A jak się komuś nie podoba to jest świętokradcą opluwającym narodowe dobro. Ambrozja w ampułkach należy się najpierw bogom, rycerzom okrągłego stołu i ich podczaszym. Na koniec dla hołoty jak starczy, albo nowa mutacja wirusa nie unieważni starych szczepionek.

Radzę wszystkim zainteresować się semiologią i uważnie czytać znaki. Nie te wysyłane przez tysiące wynajętych sofistów i proroków, kształconych w sztuce oszukiwania na najbardziej renomowanych uczelniach. Czytajmy te nie oprawione żadną interpretacyjną papką, nowomową wymyśloną przez zgraje manipulatorów, nie po to latami kształconych, żeby stać z bronią u nogi.

Obserwujmy to co tworzy rzeczywisty obraz, a ten choć niewesoły, to daje jednak jakąś nadzieję, bo wcale tacy słabi nie jesteśmy. Starczy się dobrze rozejrzeć.

Wykop Skomentuj138
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo