wsi zaciszna, wsi wesoła
O ojców grób, bagnetu naostrz stal
85 obserwujących
141 notek
338k odsłon
  1940   15

Ziemia odzyskana, czyli trzeba wiedzieć z kim

Choć za twórczością Andrzeja Wajdy nie przepadam, to jednak uznaję wielkość ekranizacji "Ziemi Obiecanej". Oczywiście tekstu i jego wymowy trzymał się nieco zdalnie, co pewnie wynikało z uwarunkowań w jakich film powstawał i oczekiwania międzynarodowej kariery jaką miał zrobić. Jak wiadomo oskarżeń o antysemityzm i tak nie uniknął, pomimo kompletnego przemalowania postaci Moryca Welta na barwy cieplejsze od użytych przez Władysława Reymonta. Wojciech Pszoniak gra kapitalnie i pośród wielu mistrzowskich scen zawartych w filmie, te z jego udziałem należą do najsmaczniejszych. Jedna jest tu szczególna, podobnie jak cała sekwencja ujęć w łódzkim teatrze. Podniecony Welt biega po gmachu wzdłuż i wszerz przeliczając na ruble wartość zgromadzonej publiczności i nawiązując różne handlowe kontakty. W pewnym momencie podbiega do Borowieckiego z okrzykiem: "Karol! Jest interes!" , na co ten lekceważąco odpowiada: "trzeba wiedzieć z kim". To istota sprawy, która szybko zostaje potwierdzona rozwojem wypadków, jeszcze przed końcem przedstawienia. W jego trakcie wybucha bowiem bomba, w postaci informacji o nowej taryfie celnej na bawełnę. Cały teatr wpada w popłoch - jedni gwałtownie wybiegają, inni popełniają samobójstwa lub dostają zawałów. Spokojny jest tylko stary Zucker, który nagabującym go sensatom odpowiada "a co mnie to obchodzi?", wspomniany Borowiecki, co to romansując z Lucy Zuckerową zdobył stosowne informacje, no i oczywiście Muller, robiący w wełnie.

A zatem tylko dwóch ludzi nie ulega ogólnemu zawirowaniu - ten co wiedział, i ten co wiedział z kim. W obecnej sytuacji przypomnienie powieści Reymonta wydaje się być wyjątkowo na czasie, bo wstrząsająca Łodzią, czyli ową "ziemią obiecaną" informacja o zmianie taryfy celnej na podstawowy dla miasta surowiec i tak jest niczym w porównaniu z tym, co Europie i jej mieszkańcom chce zafundować rządząca, korporacyjno - biurokratyczna oligarchia. Nasz noblista zaczynał jako reportażysta i fenomenalna zdolność obserwacji, ujęć z natury, była największym atutem jego pisarstwa, szczególnie zaprezentowanym w "Ziemi Obiecanej". Tytuł wiadomo jak się kojarzy, choć dla nas Polaków nie jest adekwatny. To była ziemia zabrana, a od niedawna jest ziemią odzyskaną. 

Moment w którym widzimy bohaterów powieści nie zwiastuje nam niczego dobrego. Rzecz się bowiem dzieje w Polsce, czyli podówczas nigdzie, o czym zaświadczał położony na południe od Łodzi punkt na mapie, zwany trójkątem trzech cesarzy, czyli miejsce na terenie dzisiejszego Jaworzna, gdzie zbiegały się granice trzech imperiów rozdzierających nasz kraj. W samej Łodzi lepiej nie było, bo i aktywów niewiele. Polacy to głównie proletariat, plus nieliczni przedsiębiorcy, zazwyczaj na dorobku, albo w tarapatach, jak Borowiecki, czy Trawiński. Najlepiej radzi sobie  Kurowski, zaopatrujący wszystkich w barwniki i inne chemikalia, ostoja polskości  i dlatego znienawidzony przez faktycznych władców miasta. Niemców i Żydów. Bo to oni tu rozdają karty. Widział pewnie Reymont owych Poznańskich, co to chcieli ozdabiać podłogi swojego pałacu złotymi dziesięciorublówkami i w tym celu zapytywali samego cara, czy monety należy układać awersem, czy rewersem do góry. Zrezygnowali dopiero, po otrzymaniu odpowiedzi zalecającej układanie na sztorc.

A zatem nie było ani państwa, ani przemysłu, ani handlu dającego podstawy do jakichkolwiek marzeń o polskości. Byli wyłącznie ludzie i to też różnej proweniencji, kondycji i zasad, bo i Stach Wilczek i Karol Borowiecki, to nie wydają się solidne fundamenty pod marzenia o wolnej Polsce. A jednak. Nie minie wiele czasu, a po trzech cesarzach i ich monarchiach nic nie zostanie, a z owego "nigdzie" wyłoni się nasza "Ziemia Odzyskana".

Straszną cenę trzeba było za owo odzyskanie zapłacić, choć w końcu, ledwie trzy dekady temu dostaliśmy kolejną dziejową szansę. Fenomenalna cierpliwość, przedsiębiorczość i pracowitość Polaków sprawiła, że pomimo wszystkich zastrzeżeń, zarzutów i rozczarowań, możemy się uznawać za kraj sukcesu. Na tyle istotnego, że znowu rozgorączkowany Moryc Welt może tu biegać, zliczać, szacować i rzucać w przestrzeń" "jest interes"! Nie wiem czy woła do nas, ale my, jak Karol Borowiecki, musimy konsekwentnie odpowiadać - trzeba wiedzieć z kim. Co więcej powinniśmy realnie to wiedzieć.

Tymczasem wchodzimy w relacje z niejakim Timmermansem , co to w życiu uczciwie grosza nie zarobił, a jedyne co wyprodukował, to energia powodująca przegrzanie brukselskich foteli. Jak się jegomościowi choćby pobieżnie przyjrzeć, to trudno się dziwić, że jest mu za gorąco i dla schłodzenia klimatu, przywrócenia mroźnych zim, chłodnych i mokrych wiosen, wietrznych jesieni i suchych lat, gotów jest poświęcić dobrobyt swoich poddanych, do których głównie zalicza nas.

W tym zakresie nie mamy szczęścia. Ledwie zaczęliśmy się wydobywać z dziesięcioleci biedy, wojen, gospodarczych zapaści i braku ciągłości życia gospodarczego, a już staliśmy się ponownie obiektem agresji, mającej podciąć korzenie naszej egzystencji i pozbawić nas zasobów podstawowych. Moryc Welt ( co Wajdzie przez kamerę nie przeszło ) wprost został przez Reymonta wskazany jako sprawca podpalenia fabryki. To bardzo znamienne i symboliczne zarazem. Pamiętamy jak plącze się po różnych łódzkich kantorach, reklamując Borowieckiego hasłem "jemu może pójść". Potem dobrze ożeniony sam sprawił, że nie poszło. To tylko interesy, a w tych niechcianą i niebezpieczną konkurencję po prostu się eliminuje.

Zasady się nigdy nie zmieniają, ta że trzeba wiedzieć z kim - również. I pamiętajmy, to nic osobistego, to tylko interesy, a zatem nie zatykajmy nosa na nikogo i nauczmy się patrzeć dalej, niż by to wynikało  z widoku słupka ustawionego kiedyś przez trzech cesarzy. Bo byli też inni, choćby w Azji. 

Z całą pewnością nie powinniśmy się uzależniać od tych co nas chcą jawnie okraść, spalić, albo zatkać nam komin.

Lubię to! Skomentuj127 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka