wsi spokojna wsi wesoła
O ojców grób bagnetu poostrz stal
130 obserwujących
225 notek
576k odsłon
  1346   7

"Pod wątrobą Prometeusza". O bankach i pieniądzach

Nie wiem czy knajpa, w której stołował się fabrykant sztucznych nosów Porfirion Osiełek rzeczywiście istniała , nie jest też pewne, czy w którymkolwiek polskim mieście znaleźlibyśmy ulicę szarlatanów, albo plac kuglarzy, a szkoda. Patronów dla takich miejsc nie brakuje, zwłaszcza ostatnimi czasy, a i lokalizacje same się narzucają. W Warszawie noszą zaczerpnięte z obcej kultury miano "Mordoru". Cudze chwalicie....

Jak wiadomo bohater młodzieńczej powieści KIG był w każdym calu dżentelmenem, co oczywiście nie powstrzymywało go przed pisaniem na murze brzydkich wyrazów, ani tym bardziej zapłacenia kaucji przy pomocy fałszywych pięciuset sestercji, ale jednak w sytuacjach wyzywających potrafił się zachować. Na swój sposób.

Sporo się można z tej niesamowitej książeczki dowiedzieć, ale w natłoku wielu ponurych , choć ubranych w groteskę obserwacji, jedna wydaje się szczególnie przerażająca. Otóż tajemniczy Astrolog Hieronim Wulkan naucza z przekonaniem, że najlepszym zajęciem na świecie jest fałszowanie pieniędzy. Oczywiście ów mag ma na myśli całkiem fizyczną działalność, najczęściej polegającą na podrabianiu monet, o czym zaświadcza wierny słuchacz Wulkana małoletni syn wdowy Haksenszus, bo nawet tak przebiegłemu oszustowi nie przychodziło do głowy, że fałszowaniem pieniędzy na skale masową mogą się zajmować rządy.

Wykorzystany przez Gałczyńskiego mit prometejski był pewnie pochodną problemów autora z atakowanym przez całe życie narządem, ale dla nas ma zupełnie inne znaczenie. Przykuci do skały za myślenie do przodu dzień w dzień spotykamy się z orłem, wyjadającym nam wątrobę, która szczęśliwie jednak odrasta . Pytanie jak długo?

To co się stało w ciągu ostatnich trzech lat jest jednak przekroczeniem pewnej granicy, której istnienie wyczuwaliśmy, licząc na to, że ktoś nas obroni. To granica praw podmiotowych jednostki, z których w naszej praktyczności najważniejsze jest swobodne władztwo nad rzeczą, polegające między innymi na wolności posiadania, używania i dysponowania składnikami naszych majątków. Zapobiegliwość to fundament naszej cywilizacji. Zrodziła się wraz z umiejętnością gromadzenia i przechowywania zapasów i runie wraz z utratą tych zdolności.

Powolny i systematyczny postęp programów wywłaszczeniowych obserwowaliśmy od lat. Momentami kurtyna się podnosiła i mogliśmy zobaczyć ludzi z placu kuglarzy , majstrujących przy "instrumentach finansowych" tak, abyśmy musieli przepraszać i wynagradzać złodziei za to , że kradną. Oburzona publiczność podrywała się do żywiołowych i krótkotrwałych protestów, szybko pacyfikowanych najlepszą bronią oprawców, czyli wikłaniem ludzi w sieć spraw i sprawek, oblepiających każdy dzień, ukrywających się pod hasłem "proza życia".

Nieubłagane, choć leniwe procesy jednak ostatnio gwałtownie przyspieszyły, zmiatając to , co dla normalnego funkcjonowania najważniejsze. Minimum bezpieczeństwa, pewności i stabilności. Widzimy przedstawienie i skutki, nie widzimy istoty mechanizmu, a nawet nie do końca przeczuwamy coraz bardziej jednoznaczny cel. Wywłaszczenie. Powszechne wywłaszczenie, mające doprowadzić do stanu, w którym jakiś natchniony poeta ( albo zupełny cynik ) , po zakończeniu całej operacji , będzie mógł oznajmić: "jeszcze nigdy w dziejach ludzkości tak niewielu posiadło tak wiele, dzięki tak licznym".

Najgorszym orężem w pozbawianiu nas majątku jest inflacja. Nie dlatego, że ceny rosną, ale dlatego, że uniemożliwia oszczędzanie poprzez fałszowanie pieniądza. Możemy gromadzić papier toaletowy, kaszę gryczaną, cukier, spirytus drewno opałowe, ale to nie jest gromadzenie i przechowywanie zasobów. Takie wojenne formy rabunkowego gospodarowania dobrami podstawowymi, to tylko doraźna samoobrona. Oszczędzać możemy tylko w pieniądzu i w normalnym kraju każdy zapobiegliwy obywatel powinien mieć możliwość niespekulacyjnego oszczędzania. Właśnie przestał mieć. I to się musi skończyć katastrofą.

Obecnie Osiełek Porfirion został pokonany w swej groteskowości przez urzędującego premiera, apelującego do banków, żeby płaciły ludziom uczciwe odsetki. Szarlatan zaapelował do kuglarzy, zapominając kto nas wepchnął w ich łapy.

Bo proszę sobie przypomnieć autorów konsekwentnej i restrykcyjnej polityki eliminacji obrotu gotówkowego, czyniącej z nas ( pod pozorem wygody ) niewolników banków. Po grzyba mają nam płacić za depozyty, skoro i tak wszystkie nasze zasoby musimy trzymać na rachunkach, prowadzonych przez te "zacne" instytucje?

Fabrykant sztucznych nosów bał się agentów tajnej policji, mogących go śledzić za płacenie fałszywymi pieniędzmi. Międzynarodowa finansjera niczego obawiać się nie musi. Może ich produkować dowolną ilość pod dowolnymi nazwami. Demokratycznie wybrani politycy wszystko klepną a parlamenty zatwierdzą. Ciekawe, co nam pozwolą mieć.

Na placach kuglarzy rosną wciąż nowe szklane wieże, ulicami szarlatanów jeżdżą ludzie, którzy podnieśli sztukę rabunku na najwyższy możliwy poziom, znikł tylko Osiełek Porfirion w zielonym meloniku. Tak jak ginie wszelka sztuka tam, gdzie nie ma mowy o swobodzie myślenia do przodu. Ani Pro - meth, ani Prze - mysl nie są rządzącym do niczego potrzebni, a ich wątroby dotknie marskość.

Lubię to! Skomentuj106 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka