wsi spokojna wsi wesoła
O ojców grób bagnetu poostrz stal
136 obserwujących
248 notek
636k odsłon
  956   13

Walenty Skorochód - Majewski, czyli ślady wielkiej wędrówki

Na te dwie książki polowałem przeszło 20 lat. Nie wiem czy polowanie to właściwe słowo, ale innego trudno użyć. Mimo bogactwa polszczyzny trudno bowiem znaleźć właściwe określenie, na poszukiwanie czegoś mającego status jednorożca. Wprawdzie w branży bibliofilskiej tego typu pozycjom przysługuje miano "białego kruka", ale to zdecydowanie nie oddaje trudności wyzwania. Białe kruki czasami gdzieś tam zalatują, natomiast oryginalne wydania dzieł Walentego Skorochód - Majewskiego, zupełnie nie. Oczywiście mają je największe i najpoważniejsze biblioteki , ale w wolnym obrocie na rynku antykwarycznym, takie cuda się nie zdarzały. Do niedawna, bo oto na pewnym portalu aukcyjnym, pojawiła się para jednorożców: "O Sławianach i ich pobratymcach część I, obejmująca [....] rozprawy o języku samskrytskim " przez W.S. Majewskiego, Warszawa 1816 i "Rozkład y treść dzieła początku licznych Sławiańskich Narodów, tudzież każdego w szczególności" we IV tomach przez Walentego Skorochoda Majewskiego, Warszawa 1818r.

Ta druga pozycja to prospekt wielkiego dzieła, które pozostało w rękopisie, nie mam pojęcia , czy przetrwało. Podobnie jak większość nigdy nie wydanych prac tego niezwykłego człowieka, znalazło się w Bibliotece Baworowskich we Lwowie. Losu tych rękopisów nie znam. Natomiast "O Sławianach i ich pobratymcach", to pierwsza drukowana praca Skorochód - Majewskiego, wydana tylko w jednej części. Z jakiego powodu? Otóż autor nie dostał żadnego wsparcia. Mimo, że był członkiem Warszawskiego Królewskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, przyjacielem Stanisława Staszica, wyznaczonym na wykonawcę jego testamentu, to swoje dzieła musiał wydawać własnym sumptem. Dlaczego? Nie wiemy, choć mamy tu pewne tropy. Formalnie zarzucono Majewskiemu słabość warsztatu i nawet zakazano wygłaszania wykładów. Stał się czymś w rodzaju dziwaka - pasjonata, chodził w stroju polskim, z przypasaną karabelą, a przedmiot jego zainteresowań wprawiał w osłupienie. Sarmata, poszukujący Sarmatów w Indiach. 

Jeśli ktoś zna warszawską Ochotę, zetknął się pewnie z ulicą Walentego Skorochód - Majewskiego. Mieści się przy niej Archiwum Akt Nowych i dlatego taki patron, bo Skorochód - Majewski był przez długie lata "Metrykantem Koronnym", czyli Archiwistą i Pisarzem Aktowym Królestwa Polskiego. Pełniąc tę funkcję zdobył niemały majątek, który niemal w całości przeznaczył na badania nad Sanskrytem i za monstrualną kwotę stworzył pierwszą w krajach Słowiańskich drukarnię sanskrycką. Jak zaświadczają współcześni, jego dzieł nikt nie czytał, większość nakładów poszła na przemiał, a z całego niezwykłego dorobku pisarza, zachowały się nieliczne egzemplarze. Dwa z nich, za śmieszne pieniądze trafiły do mnie. Obydwa pochodzą z biblioteki Rusieckich w Trojance na Podolu. Takie polskie losy książek.

Wróćmy jednak do Skorochód - Majewskiego, o którym zachowało się niewiele informacji. Ma króciutką notkę biograficzną w monumentalnym dziele "Wiek XIX - Sto lat myśli polskiej", więcej uwagi poświęcił mu Kazimierz Władysław Wóycicki w swoim słynnym "Cmentarzu Powązkowskim pod Warszawą", ale trudno orzec, żebyśmy o tym fascynującym człowieku coś więcej wiedzieli. Raczej nie z braku materiału, tylko braku zainteresowania tą postacią. Braku zdumiewającego, bo przy górach papieru zapisanego przez badaczy korzeni Słowian, nie znalazł się nikt, kto poświęciłby więcej uwagi, człowiekowi, który jako pierwszy powiązał język polski z językiem starożytnych Indii i poprowadził nić naszych przodków przez wielki szlak kaspijski, do północnych Indii i Afganistanu. Nie wiemy oczywiście co owego Podlasianina zainspirowało, jak skojarzył brzmienia wielu wyrazów słowiańskich, z językiem "Indian", Persów, czy Turków, ale coś mu zadźwięczało. W oddziale VI "O Sławianach i ich pobratymcach" dostajemy taki mini słowniczek, z którego jasno wynikają korzenie języków słowiańskich. Skromny ale sugestywny. Niektóre wyrazy są oczywiste, inne mniej, sporo takich olśniewających, na zasadzie "jakie to proste", tak jak khara ( góra ) - kharia ( ludzie gór ) - do naszego hora - góra i Aryjczyków. Mamy tego mnóstwo, od prawie niezmiennych w formie liczebników ( dwaję, czatwerę, pancz, desiamę ), po wyrazy mocno zmutowane, albo nie zmienione wcale, jak na przykład "dziad", czy j.... ( tak, tak, nasza uliczna opozycja odkryła w sobie aryjskie korzenie ). Oczywiście wiele jest dźwięków, które dopiero po dłuższym zastanowieniu jednoznacznie skojarzymy, pamiętając przy tym, że pokonały wiele tysięcy lat i kilometrów. Adati - jeść , Amisza - mięso, czy Asui - jest. Tu powiązania wymagają  wprawnego ucha i Skorochód - Majewski takie posiadał. Spotkał się z zupełną obojętnością, czyli częstym losem prekursorów, zwłaszcza tych absolutnych. Co ciekawe, mimo, że w czasach autora myśl o indyjskim pochodzeniu większości ludów Europy była już ugruntowana i rozwinięta, nie znalazła w Polsce szerszego odzewu. Świadczą o tym losy innego polskiego orientalisty - Ignacego Pietraszewskiego, jedynego jak dotąd polskiego tłumacza Awesty. 

Nie miejsce tu na snucie teorii spiskowych, ale przy całej naszej "sarmackości" wziętej wprost z nadkaspijskiego stepu, nigdy nie wykazywaliśmy zainteresowania tym kierunkiem. Może szkoda, bo region Morza Kaspijskiego z przyległościami, to miejsce absolutnie strategiczne, którego znaczenie może tylko rosnąć. Ktoś przed kilkoma tysiącami lat ten szlak wydeptał, a nasze korzenie to najprawdopodobniej pozostałość tej wielkiej wędrówki. Może to niepraktyczne, może bajanie, choć z pewnością z wielkim elementem faktów i prawdopodobieństwa, starczy sprawdzić jakim dźwiękiem Sanskryt określa miód, aby wiedzieć, gdzie szukać właściwych dla nas kierunków oparcia. Do świata Germanów i Anglosasów nigdy należeć nie będziemy, mają dla nas przedpokoje , a nie salony, to już widać. Szukać musimy innych opcji, choćby wymagały odświeżenia znajomości z dalekimi krewnymi. I tu od czasów Walentego Skorochoda - Majewskiego nic się nie zmieniło. Nie mamy żadnych sensownych relacji z Iranem, słabo to wygląda na Kaukazie, a i z Indiami nie lepiej, bo przecież nam Chińczycy bardziej imponują. Szkoda, że nie istnieją żadne ośrodki zajmujące się badaniami nad kulturami wschodu i budowaniem wiedzy o różnych jego regionach, ze szczególnym naciskiem na kraje kaspijskie. Mamy tylko to jedno tłumaczenie Awesty, z całym szacunkiem dla Ignacego Pietraszewskiego - dziś zupełnie nieczytelne, mamy świetne, ale zapomniane tłumaczenie "Gulistanu" Sadiego z Szirazu i zakopanego w niebycie Pisarza Metryki Koronnej - Walentego Skorochód - Majewskiego. Smutne, bo budować musimy na różnych fundamentach i odkrywać różne szlaki, zwłaszcza gdy te pozornie oczywiste, wiodą na manowce ( w najlepszym razie ). Polska poważna, nie może być odwrócona plecami od wschodu. Stamtąd przyszliśmy, musimy wiedzieć co tam w stepie i górach piszczy i jak to wykorzystać.

Lubię to! Skomentuj34 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura