wsi spokojna wsi wesoła
O ojców grób bagnetu poostrz stal
137 obserwujących
249 notek
639k odsłon
  1332   14

Wolne media. O szczekaniu psa

Przyzwyczajeni do obecności naszych "najstarszych przyjaciół", występujących współcześnie głównie w rolach uprzywilejowanych domowników, zapominamy, że oswojenie psa było jednym z najważniejszych dokonań pierwotnych ludzi. Dawnej użyteczności tych zwierząt przecenić się nie da, bo funkcje w jakich były wykorzystywane, stanowiły istotny element możliwości przeżycia ludzkich wspólnot. Pies pomagał w polowaniu, odnajdywaniu drogi i zagubionych ludzi, odstraszał dzikie zwierzęta, ostrzegał, a kiedy trzeba bronił. Z niejasnych powodów w sferze języka , ta nasza współpraca z udomowionymi potomkami wilków, nie zostawiła zbyt wielu pozytywnych śladów. Poza wiernym jak pies, trudno coś skojarzyć. Za to negatywnych odniesień nie brakuje, co w naszych warunkach budzić musi zdziwienie. Gdyby głębiej pogrzebać, to może coś by się znalazło, przypominając o naszej współpracy z czworonożnymi przyjaciółmi. Choćby takie słowo jak "skrzydło", przez Feliksa Żochowskiego jednoznacznie wywodzone od skrzykła - czyli oznaczania boków pochodu, przez nawoływania. Takie pilnowanie flanki i przyzywanie zagubionych nie mogło się obyć bez psów, podobnie jak pochód bez światła "pochodni". A zatem psy z nami maszerują od zawsze, choć ich ostatnia funkcja użytkowa, to jednak stróżowanie. Pies szczekał na złodzieja, całą noc się trudził..... i o tym jeszcze w miarę pamiętamy, a gdzieniegdzie korzystamy. 

A zatem wbrew jakimś dzisiejszym negatywnym konotacjom - szczekanie psa ma wielką wartość praktyczną. Ostrzega przed niebezpieczeństwem, budzi czujność i gotowość do przeciwdziałania zagrożeniom. Zasługuje na ludzką wdzięczność i przez tysiące lat tak było. Dziś generalnie jest zbędne, bo rozwinęliśmy takie struktury i systemy ochrony, że w sytuacjach zagrożenia możemy polegać na wyciu syren, zazwyczaj zwiastujących niesienie wezwanej pomocy. Te syreny zresztą też kojarzą się z psami i też w sferze języka - negatywnie. Nasze bezpieczeństwo pod każdym względem zależy od struktury w jakiej żyjemy i tu cywilizacja łacińska nie dała się nikomu prześcignąć. W tym wypadku mamy pojęcia uniwersalne, niezależne od barier językowych. W polszczyźnie łatwo przyswoiliśmy unię, w łacinie dosłownie oznaczającą "jedność", dlatego tak łatwo przetłumaczalną na nasz rodzimy język. Obfity zresztą w słowa określające różne rodzaje grup ludzi, ze sobą współpracujących. Samo "społem" daje tu wielkie pole do popisu, a jest jeszcze zrzeszenie, zespół, stowarzyszenie, spójnia, drużyna, zastęp, gromada, gmina, rada, czy zapożyczone liga, federacja, lub konfederacja. Żyjemy razem, bo inaczej nie możemy i to "razem" musi być wartością szczególnie chronioną, zwłaszcza w największej naszej społecznej zdobyczy - REPUBLICE.

I właśnie ochroną RZECZPOSPOLITEJ powinny zajmować się niezależne media. Oczywiście idealna struktura jest tu nieosiągalna, ale jakieś wyważenie zadań jest konieczne. Ludzie zaangażowani w owe "przekaźniki" mogą się na taki wniosek zżymać, ale ich funkcję da się zamknąć w pojęciu "szczekania psa". To nasi nocni stróże, czujni i ponadprzeciętnie wyposażeni w różne wrażliwości, pozwalające na właściwą reakcję , w momencie wyczucia złodzieja. Złodzieja REPUBLIKI, a tych nie brakuje. W takich wypadkach mają prawo ujadać dzień i noc, aby zaburzyć nasz spokojny sen, a my nie tylko nie możemy się gniewać, że "pana obudził", ale mamy obowiązek tę czujność nagradzać. Złodziei nie brakuje, bo w Europie ostatnim prawdziwym republikaninem był Cyceron, a po nim Polacy. To zbyt mało w obliczu feudalnej struktury obecnej tu od zawsze, dla której REPUBLIKA jest największym wrogiem. I dlatego potrzebujemy "szczekania psa" , czyli mediów dających "głos wolny, wolność ubezpieczający". Co mamy?

Złowrogie wycie wilków, niosących grozę. Przy czym to nie dzicy drapieżcy, zabijający dla przeżycia i zależni tylko od własnych instynktów. Nie. Dzisiejsze wyjące "wolne media", to wilki na usługach oligarchii, wciąż bezwzględne, ale już z obrożą na szyi i sutą michą podetkniętą pod pysk tym, których obroża nie uwiera, a kłów używają na komendę karmiciela.

I oto w ciągu ostatnich miesięcy otrzymaliśmy pokaz siły feudalnych suwerenów, suzerenów i ich wasali. Absolutnie sztucznie wykreowany kryzys, rozlewający się po kontynencie i ogarniający wszystkie aspekty życia. Teraz dotykający już spraw podstawowych jak wyżywienie, czy zaopatrzenie w energię wielkich mas ludności. W sytuacji nadmiaru surowców energetycznych w skali globu, przy pełnej stabilności żywnościowej - wywołano wielką panikę, której efektem będzie powszechne wywłaszczenie. Stracimy coś, co nazywamy "obejściem", a czego zawsze strzegł wierny czworonożny stróż. W skali cywilizacyjnej ów stróż zamienił się w wilka, którego wycie otumania i wywołuje powszechny strach. 

Kto ma oczy, niech widzi, kto ma uszy niech słyszy. Jesteśmy zdani na siebie, bo strażnikom REPUBLIKI z IV władzy zaufa tylko głuchy i ślepy.


Lubię to! Skomentuj38 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura