kelkeszos kelkeszos
5335
BLOG

Kto rządzi Polską, czyli szopenfeldziarze

kelkeszos kelkeszos Rząd Obserwuj temat Obserwuj notkę 220

Uważny obserwator wczorajszej konferencji prasowej Donalda Tuska, musiał zwrócić uwagę na jej charakterystyczną dwuczęściowość. W scenie pierwszej, gdy premierowi przyszło mówić o rozwiązaniach społeczno - gospodarczych, o sporej doniosłości praktycznej, z trudem wydukał kilka zdawkowych formułek, przerywanych długimi i bezskutecznymi próbami zebrania myśli, maskowanymi werbalnie poprzez przeciągłe wymawianie dwóch samogłosek - yyyyyyyyyyyyyy, albo eeeeeeeeeeee. Donald Tusk wyglądał przy tym jak stary zmęczony człowiek, chcący zakończyć swoją aktywność zawołaniem w stylu Felicjana Dulskiego.

W drugiej odsłonie główny aktor się jednak ożywił, co zresztą czyni zawsze, gdy trzeba coś powiedzieć o PiS, Jarosławie Kaczyńskim, Andrzeju Dudzie , czy ich współpracownikach. Premier nabrał nieco wigoru i odpowiadając na pierwsze pytanie, oczywiście zadane przez reportera TVN 24 , wyciągnął kodeks karny i zaczął straszyć Prezydenta. Potem przeszedł do gróźb pod adresem całej opozycji i na nie poświęcił milion razy więcej czasu, niż na obiecane odpowiedzi na pytania poselskie zadane po mowie inauguracyjnej, czyli kilka minut. W każdym razie, w tym fragmencie wyglądał naturalnie, pozbywając się na chwilę wizerunku zniechęconego starszego pana, oczekującego od wszystkich świętego spokoju.

Taki przebieg konferencji nie mógł zaskoczyć, bo w kwestiach społecznych i gospodarczych Tusk nie może mieć niczego sensownego do powiedzenia. Dlaczego? Otóż proszę Państwa, potrzeby pożyczkowe naszego rządu w bieżącym roku , uwzględniające zaplanowany w budżecie deficyt i obowiązek rolowania starych długów, powodują konieczność pozyskiwania przeszło miliarda złotych dziennie. To więcej niż 10 tysięcy na sekundę. Przejęte po poprzednikach założenia polityki społecznej i realizacja obietnic wyborczych powodują, że nie ma żadnej perspektywy na zmianę tego stanu rzeczy przez całą kadencję ukonstytuowanego właśnie parlamentu. Szanse na pomoc z zewnątrz wydają się marne, ponieważ nawet Niemcy zmagają się z gigantycznymi problemami budżetowymi, a plotki o tym , że nie wypłacanie nam funduszy z KPO było raczej wynikiem kiepskiego stanu finansów UE, niż jakichkolwiek innych przesłanek, przyoblekają się w rzeczywistość. Cała zatem strategia gospodarcza opiera się na stabilnym wzroście gospodarczym, a tu też perspektywy są złe. Może wystarczyć machnięcie skrzydeł motyla, aby w tym stanie rzeczy spowodować załamanie rynku finansowego i niemożność pozyskiwania na nim przez rząd finansowania długu.

Czy Tusk o tym wie? To chyba oczywiste, stąd gra na pilne przesilenie. Wszyscy pamiętamy poprzednią kadencję parlamentu, gdy mająca większość w senacie opozycja, wykorzystywała tę izbę do blokowania działań PiS, choć uprawnienia senatu są raczej skromne, zwłaszcza na tle broni, znajdującej się w arsenale prezydenta.  Bez współpracy z głową państwa rządzić się w Polsce nie da, a Tusk od początku zrobił wszystko, aby Andrzejowi Dudzie żadnego pola do kompromisu nie zostawić. 

Zostawmy wszystkie prawnicze kwestie związane ze sprawą Wąsika i Kamińskiego, skupiając się na tym co w niej najważniejsze, a wszystkim umyka. Oto wieloletni szef służb specjalnych dużego państwa zaangażowanego mocno w tocząca się wojnę, zostaje wtrącony do więzienia jak pospolity rzezimieszek, przy czym cała intryga jest sądową farsą, najbardziej kojarzącą się z aranżowaniem małżeństwa Bogusława Radziwiłła z Oleńką Billewiczówną przez niejakiego Sakowicza. Sędziowie we wszystkich instancjach sądzących Wąsika i Kamińskiego, to tacy sami sędziowie jak ów "ksiądz" skaptowany przez Sakowicza dla odprawienia sakramentu.

To rzecz w praktyce normalnych krajów nienotowana, nie znana także technologii działania służb. Ludzi z taką wiedzą jak Wąsik i Kamiński, posiadających strategiczne dla państwa i jego sojuszy informacje, nie można na podstawie skręconej procedury wsadzić do lochu, ze zwykłymi kryminalistami. To podkopywanie fundamentów państwa, stojącego tuż za pierwszą linią frontu. Na dodatek aresztowanie "skazanych" w okolicznościach będących wypowiedzeniem otwartej wojny Prezydentowi, wskazuje, że to nie był Tusk. Coraz bardziej mam wrażenie, że premier jest tylko marionetką, a rzeczywistą władzę przejęła grupa młodych i zdeterminowanych działaczy, których metodę działania najlepiej charakteryzuje scena z narady w "Vabanku", dotyczącej obrobienia banku Kramera. Wchodzimy w biały dzień na bezczelnego..... Tusk ich nie powstrzyma, bo na niczym mu nie zależy, a szybkie przesilenie uwolni go od odpowiedzialności za gospodarcze załamanie, które w obecnych warunkach jest nieuchronne. Pełne przyzwolenie na brutalizację, wynika z przekonania obecnej władzy, że nie jest się ona w stanie utrzymać dłużej niż do następnego budżetu. Wszystkie zemsty i skoki na kasę należy zatem wykonać szybko, na nic się nie oglądając, a potem ratuj się kto może. Tusk ma wygodną łódź ratunkową, reszta potrzebuje szybkiego obłowienia się , a tu wiedza Kamińskiego i Wąsika mogłaby stanowić poważną przeszkodę. Dlatego przestaliśmy mieć do czynienia z jakimikolwiek pozorami prawa, a ministrowie K. i S. oraz ich podkomendni pokazują nam tłumik i pytają, czy mają dokręcić resztę. Szopenfeldziarze.

kelkeszos
O mnie kelkeszos

Z urodzenia Polak, z serca Warszawiak, z zainteresowań świata obywatel

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka