kelkeszos kelkeszos
809
BLOG

Kto się nie boi Rosji. O państwach poważnych

kelkeszos kelkeszos Polityka Obserwuj notkę 68

Podczas swojej wizyty w Anglii w 1844r., car Mikołaj I tak wykładał brytyjskiemu ministrowi spraw zagranicznych Jerzemu Hamiltonowi Gordonowi ( znanemu szerzej jako lord Aberdeen ) swoje zapatrywania na najbardziej wtedy palącą kwestię światową:

"Turcja jest śmiertelnie chorym człowiekiem. Możemy się starać o zachowanie go przy życiu , ale to się nam nie uda. Ona umrze, musi umrzeć. To będzie chwila krytyczna. Przewiduję, że będę musiał wysłać armie i Austria będzie musiała tak samo postąpić... Ale czy w tym wypadku Anglia nie powinna być tam obecna, z całą swoją flotą? Będzie więc armia rosyjska, armia austriacka, wielka flota brytyjska, wszystkie skoncentrowane w tym regionie. Tyle beczek prochu blisko ognia; jak spowodować, by nie zapaliły się od iskry?"

Car dobrze diagnozował ówczesną sytuację imperium osmańskiego, ale znacznie przeceniał własne siły, o czym zresztą już niedługo mógł się boleśnie przekonać. Turcja rzeczywiście była krajem upadłym, którego jednak zniknięcie z map, tak potężnie naruszyłoby równowagę światową, że wszystkie mocarstwa były zainteresowane jej  zachowaniem. Dlatego nie podzieliła losu Rzeczpospolitej, której rozbiór mógł się dokonać tylko dlatego, że Moskwa znalazła do jego dokonania niemniej zaborczych i bezwzględnych wspólników. Z braku takowych nie mógł car dokonać rozbioru Turcji, mimo , że wszystkie pozostałe przesłanki do wymazania tego kraju z map, były spełnione. Sułtan nie był sobie w stanie poradzić nawet ze swoim zbuntowanym lennikiem, rządzącym Egiptem Muhammadem Alim, zręcznie wspieranym przez Francję, a zatem nie miał też żadnej możliwości samodzielnego przeciwdziałania jakimkolwiek planom rozbiorowym. Wielki jednak antagonizm między Rosją a Anglią uratował Konstantynopol. Nie mogli go mieć ani jedni, ani drudzy, a tym bardziej nikt inny, w związku z tym, pomimo ogromnych wysiłków rosyjskich - pozostał turecki.

Turcja, podobnie jak Rzeczpospolita i Szwecja, to kraje które w XVII i XVIII w. weszły w fazę ogromnych kryzysów strukturalnych, otwierając przestrzeń dla futrowanej zachodnimi kapitałami Rosji. O skali tych inwestycji świadczą najprostsze dostępne dane. Jeszcze w czasach Aleksandra I oficjalny budżet imperium zawierał dwie pozycje dotyczące zadłużenia państwa: "dług wewnętrzny" wynikający z emisji "asygnat" i dług "holenderski" jak nazywano zobowiązania zewnętrzne, wyrażone przy tym w guldenach.

Zatem Rosja znajdowała przestrzeń do ekspansji tylko wobec słabnących potęg regionalnych i tylko w sytuacji, gdy miała do tego wsparcie z zachodu. O rozbiorach Rzeczpospolitej wiemy niemal wszystko, ale niewiele osób zdaje sobie sprawę, że dokonane kosztem Szwecji zajęcie przez Moskwę Finlandii, było możliwe tylko w wyniku skomplikowanej gry politycznej i bezwzględnego wykorzystania przez Aleksandra wielkiego konfliktu napoleońsko - brytyjskiego. Podobnie było z kwestią zajęcia Besarabii i postępów na Kaukazie. Jeszcze w trakcie wiedeńskich negocjacji Castlereagh przypominał carowi, że korzystne w tym zakresie traktaty z Iranem i Turcją, zawarła Rosja dzięki staraniom brytyjskim.

Gdy jednak w swoich ambicjach posunęła się Moskwa zbyt daleko, dążąc do zajęcia Konstantynopola i cieśnin, różnymi zresztą metodami, spotkała się z angielską kontrą, ostatecznie trafiającą ją potężnym kopem w samo miękkie podbrzusze, czyli Krym.

I choć jeszcze w 1844r. Mikołaj I zachwycony pozorami własnej siły, rzeczywiście mógł roić o jakichś istotnych podbojach na południu, o tyle za chwilę mógł już się z tragicznym dla siebie skutkiem przekonać, jak słabym krajem zarządza. W 1848r. spadła na imperium moskiewskie klęska suszy, powodująca skrajny głód we wszystkich niemal guberniach. Brak jakiejkolwiek wydajnej struktury transportowej ( na zachodzie gwałtownie już rozwijała się kolej ) uniemożliwiał dostawy mąki tam, gdzie sytuacja była najgorsza. Dodatkowo zjawiła się też epidemia cholery, zabijając 3% populacji, a w niektórych guberniach nawet przeszło 10%.

Armia była liczna, ale fatalnie skonstruowana, wyposażona i dowodzona. I gdy w 1853r. car zdecydował się na kroki, których finalnym celem był rozbiór Turcji, na jego państwo spadła kolejna katastrofa, wielkich już rozmiarów, czyli wojna krymska.

To w historii Rosji i Turcji punkt zwrotny, bo między tymi krajami zapanował stan chwiejnej równowagi, przerywany jeszcze konfliktami zbrojnymi, ale już bez realnego zagrożenia upadkiem niepodległej Turcji. 

Sprawa państwa osmańskiego była dla Rosji kluczowa. Pokój w Bukareszcie neutralizujący Turcję tuż przed napoleońską inwazją uratował Rosję w 1812r. Konsekwentna obrona Gallipoli w latach wielkiej wojny, ściągnęła na Rosję katastrofę rewolucji. Z kolei programowe i niezłomne trwanie kemalistów przy neutralności w czasie realizacji przez Niemców "Fall Blau", czyli najbardziej zuchwałego planu zapanowania nad światem,  uratowało Związek Sowiecki w 1942, ale Turcji dało też ogromne korzyści. Na tyle istotne, że obecnie zamknęła dla Rosji jakąkolwiek przestrzeń na poważne działania nad Dunajem i na Kaukazie, groźnie spoglądając ku Krymowi. W każdym razie w Ankarze wszelkie rosyjskie pogróżki i nadęcia, co najwyżej wzbudzają politowanie. A gdyby ktoś tam próbował głosić, że "Ukraina walczy za nas", zostałby z pewnością zamknięty w miejscu, w którym mógłby w spokoju dochodzić do zdrowia psychicznego. Bo Turcja to poważne państwo, a jeszcze w 1844r. wszystko wskazywało na jej śmierć.

kelkeszos
O mnie kelkeszos

Z urodzenia Polak, z serca Warszawiak, z zainteresowań świata obywatel

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (68)

Inne tematy w dziale Polityka