To i owo
Przez poznanie do poznania...
42 obserwujących
1096 notek
716k odsłon
  182   0

Czym w ekonomii jest bańka?

Czym w ekonomii jest bańka?

image




image


Bańka to problemie, który od dłuższego czasu trapi finansistów i ekonomistów zdobywców nagrody Nobla.

 Z pozoru proste pytanie nurtuje dyscyplinę finansów od dziesięcioleci: czym jest bańka?

W sensie teoretycznym jest to banalne pytanie: jeśli cena aktywów jest znacznie wyższa niż faktycznie jest warta, jest to bańka; jeśli nie, to nie jest.

Nasuwa się pytanie, w jaki sposób wielcy profesorowie finansów i ekonomii próbowali zdefiniować, czym jest bańka dla ich dyscypliny.

Historycy finansów William Quinn i John Turner opublikowali w zeszłym roku książkę na temat baniek – „Boom and Bust: A Global History of Financial Bubbles”.

W książce promowana jest przez autorów ich własna praktyczna definicja: „...cena aktywów musi wzrosnąć o 100%, a następnie spaść o co najmniej 50%…”. Można się doczepić ale takie przyjęli kryteria (mieli prawo).

Dlaczego nie 99% wzrost lub 49% załamanie nie jest bańką...?

image


Od dekady na uczelniach amerykańskich stosowana jest praktyczna definicja: „..Bańka ekonomiczna istnieje zawsze, gdy cena aktywów, które mogą być swobodnie wymieniane na ugruntowanym rynku, najpierw gwałtownie rośnie, a następnie spada w dłuższym okresie w tempie, które jest oddzielone od tempa wzrostu dochodu, który można uzyskać z posiadania  aktywów…”.

 Wykorzystajmy tę definicję w praktyce.

Zaangażowane tutaj aktywa to udziały w akcjach, więc oprócz pracy z cenami akcji, rozważymy również dywidendy, które reprezentują dochód, który można uzyskać z posiadania akcji.

Bańka NASDAQ ( indeks giełdowy obliczany na amerykańskiej giełdzie), która istniała dwie dekady temu, zawierała wiele firm internetowych, takich jak Pets.com, które ostatecznie okazały się nierentownym modelem biznesowym.

Ponieważ jednak cieszyły się dostępem do taniego kredytu, giełda pozwoliła im istnieć przez długi czas bez generowania dodatnich przepływów pieniężnych. To z kolei spowodowało sztuczne i tymczasowe zapotrzebowanie na wszelkiego rodzaju inwestycje w dobra kapitałowe, takie jak kabel światłowodowy i sprzęt trasujący, co z kolei przyczyniło się do znacznego wzrostu gospodarczego. Konsumpcja wynikająca z cen akcji generujących ogromne zyski kapitałowe również okazała się tymczasowym i sztucznym wsparciem dla PKB.

Ta sama dynamika dotyczyła bańki na rynku nieruchomości około 2008 r. Nabywcy domów na rynku subprime nabyli wiele nieruchomości bez stałego dochodu, bez stałej pracy i bez aktywów, za niezabezpieczone kredyty. To spowodowało gwałtowny wzrost cen mieszkań i skłoniło właścicieli do wyodrębnienia ogromnej kwoty kapitału z podwyższonych wartości nieruchomości, które okazały się fikcyjne. Zatrudniano armię prawników, pośredników w obrocie nieruchomościami i pracowników budowlanych; a jednocześnie było to dobrodziejstwem dla przemysłu materiałów budowlanych, sklepów z wyposażeniem dla domu itp.

Według Centrum Badań Gospodarczych i Polityki, wydatki na budownictwo mieszkaniowe same zwiększyły PKB o ponad dwa punkty procentowe podczas wzrostu bańki mieszkaniowej. Oczywiście, gdy uwzględni się wszystkie dodatkowe elementy związane z boomem na rynku nieruchomości, w tym konsumpcję z wydobycia kapitału własnego, można wyciągnąć wniosek, że realny PKB byłby bliższy zeru, niż średnia 3,4% w szczytowych latach mieszkaniowego boomu.

To samo można powiedzieć o PKB w czasie szaleństwa NASDAQ w 2000 r. PKB zamiast wzrastać przy czteroletniej średniej wynoszącej 4,5%, prowadzącej do katastrofy technologicznej,  wynosiło około 2%….Gdyby nie ogromny wzrost konsumpcji za same zrealizowane zyski kapitałowe, które wzrosły o 430 mld USD (270%) w latach 1995-2000.

To, co łączyło te dwa zakłócenia gospodarcze, to ogromny sztuczny wzrost konsumpcji, będący produktem ubocznym tych samych baniek spekulacyjnych, które z kolei były spowodowane erą ogromnej akumulacji zadłużenia. Oczywiście każda bańka narodziła się w FED i systemie bankowości prywatnej, który udostępnił zbyt dużo tzw. „tanich pieniędzy”.

Ekonomistom głównego nurtu trudno było w tym czasie oddzielić rzeczywisty popyt od tego, co było efemeryczne. Dzieje się tak dlatego, że większość nie mogła lub nie przyznałaby, że takie pęcherzyki istniały do czasu ich pęknięcia. Nawet „maestro” Alan Greenspan i „odważny” Ben Bernanke zapisali się, mówiąc, że baniek nie można zidentyfikować, dopóki nie pojawią się, nawet jeśli bankierzy centralni są ich głównymi projektantami….

Dzisiejszą wersję niewypłacalnych startupów NASDAQ i niewypłacalnych pożyczek Liar można znaleźć na rynku obligacji korporacyjnych, który jest zalążkiem obecnego gigantycznego stosu tzw. „zombiowanych” długów (firmy zombi to te, które muszą wydać nowy dług tylko po to, aby spłacić odsetki od istniejących zobowiązań) . Prawie jedna czwarta firm z Russell 2000 znalazła się w tej niepewnej sytuacji - modląc się, aby rentowności obligacji nie wzrosły, a gospodarka nigdy nie zwolniła.

Lubię to! Skomentuj12 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka