PiS odsłania prawdę?
80 rocznica wybuchu II wojny światowej przypomniał po raz kolejny wielu ludziom na całym świecie o bolesnej ranie spowodowanej fałszywą interpretacją historii dotyczącej największej tragedii XX wieku - holocaustu.
Próba obarczenia współodpowiedzialnością Polski, ofiar hitlerowskich Niemiec i stalinowskiej Rosji za tę zbrodnię to czysta hipokryzja, każdy uczciwy człowiek dobrej woli nie powinien przechodzić obok niej obojętnie. Szacunek do prawdy historycznej i drugiego człowieka zobowiązuje do działania. Śledząc najnowszą historię można wykazać, że tylko II Rzeczpospolita próbowała się przeciwstawić rewizji traktatów wersalskich, wojnie i niemieckiemu faszyzmowi.
Przecież Hitler swój plan zagłady Żydów przedstawił światu na długo przed jego realizacją w „Mein Kampf”. Niemcy za wywołanie I wojny światowej miały być przykładnie ukarane, żeby nie było kolejnej wojny. Od samego początku demokracje zachodnie łagodziły te kary utwierdzając Niemców, że stała się im krzywda dziejowa. I tak plan Davesa z sierpnia 1924 roku rozłożył spłatę odszkodowań wojennych nałożonych na Niemcy, rozkładał na długi okres czasu i związał go z odbudową potencjału za kredyty udzielone przez USA i Wielką Brytanię. Następnie demokracje zachodnie ( Anglia, Francja, Belgia ) na międzynarodowej konferencji w Locarno dały Niemcom, na mocy tzw. paktu reńskiego z 16 X 1925 r. możliwość rewizji granic z Polską i Czechosłowacją.
Dalej był amerykański plan Younga, obniżał on długi wojenne Niemiec i rozkładał na raty do 1937 roku. Polska w tym okresie jest sama zdana na siebie, jest cały czas obiektem ataku zarówno Niemiec ( wojna gospodarcza ) jak i Rosji Bolszewickiej (eksport rewolucji ). W okresie stałych rewizjonistycznych żądań ze strony Niemiec, ujawnił się geniusz polskiej polityki zagranicznej wobec naruszenia stanu pokoju. Nie był to appeasement ( polityka ustępstw sprowadzająca się do ugłaskiwania Hitlera) lansowany przez Anglię, Francję czy USA, ale była to jedyna polityka, która mogła zapobiec wojnie i związanych z nią tragedii, prowadzona na miarę polskich możliwości i naszego potencjału.
Wiosną 1932 roku flota brytyjska miała odwiedzić Wolne Miasto Gdańsk, w sprawach zagranicznych reprezentowane przez Polskę w związku z czym niszczyciel „Wicher” miał powitać Brytyjczyków. Senat Gdańska zdominowany przez NSDAP usiłował zakwestionować polskie prawo, rząd polski zareagował groźbą użycia siły ( „państwo, które nie jest gotowe bronić swych praw nie zasługuje na nie” . Hitler jako kanclerz Rzeszy Niemieckiej w jednym z pierwszych swoich wywiadów do „Sunday Express” zgłosił roszczenia terytorialne pod adresem Polski, w odpowiedzi marszałek Piłsudski w lutym 1933 roku zaproponował Francji (sojusznikowi) wyprawę prewencyjną na Niemcy, w celu przywrócenia normalności. Demokracje zachodnie z powodu swojego letargu i krótkowzroczności nie zareagowały na tę propozycję. Za to w marcu 1933 roku w ramach appeasementu zaproponowały faszystowskim Niemcom pakt czterech, w ramach którego Wielka Brytania, Francja, Włochy i III Rzesza miały decydować na kontynencie europejskim. Pakt nie zafunkcjonował z powodu uchylania się Niemiec od współpracy z pozostałymi sygnatariuszami, ale wywołał zaniepokojenie władz polskich, czego wyrazem było polskie ultimatum z 2 maja 1933 roku – „... albo wojna, albo rezygnacja Niemiec z ich żądań pod adresem Polski...”. W odpowiedzi Hitler ( rozumiał brak gotowości III Rzeszy do wojny) użył sformułowania, ze Niemcy w stosunkach z Polską będą się trzymać litery zawartych traktatów.
W okresie remilitaryzacji Nadrenii, kiedy to doszło do naruszenia strategicznych interesów Francji minister Józef Beck zgłosił gotowość Polski do wywiązania się ze zobowiązań sojuszniczych wobec Francji, a rząd francuski schował głowę w piasek. To nie Polska przyzwoliła na Anschluss Austrii i Monachium – zawsze byliśmy gotowi poprzeć każdą akcję demokracji zachodnich w celu przywrócenia normalności w III Rzeszy. Jako pierwsi stanęliśmy w obronie niepodległości, godności i majątku wszystkich obywateli II Rzeczypospolitej, z powodu osamotnienia i miażdżącej przewagi agresorów ulegliśmy z honorem, dając czas zachodnim demokracjom na walkę w celu przywrócenia pokoju z czego nie skorzystały.
Okupacja Polski to terror cechujący się zbiorowa odpowiedzialnością. Biorąc pod uwagę poniesione straty, obok Żydów staliśmy się największą ofiarą bestialskich eksterminacji, za co dziś wielu domorosłych historyków stawia nas po tej samej stronie co katów. Jako pierwsi sygnalizowaliśmy światu tragedie naszych starszych braci w wierze. Na tle innych nacji staraliśmy się w miarę naszych możliwości im pomóc. Świat zachodnich demokracji (USA, Wielka Brytania, Szwajcaria, Szwecja ) w imię swoich interesów a także często interesów miejscowej diaspory żydowskiej nie reagował. Dopiero samobójcza śmierć członka polskiej Rady Narodowej na emigracji, Szmula Zygelbojma z 13 V 1943 roku doprowadziła do zniesienia przez rząd brytyjski embarga informacyjnego, na temat likwidacji gett w okupowanej prze Niemcy hitlerowskie Polsce.
Niebywałym i niewytłumaczalnym faktem, biorąc pod uwagę dzisiejsze oskarżenia i roszczenia , jest bierność możnych i bardzo wpływowych środowisk żydowskich z USA. Podobnie jak prezydent Roosevelt nie wierzyli naocznemu świadkowi zbrodni Janowi Karskiemu, mało tego nie starali się i nie chcieli sprawdzić, czy podane informacje o tragedii własnego narodu dzieją się czy nie. W efekcie dzisiejsze twierdzenia tych środowisk pod adresem Polaków są jawną hipokryzją. Gdy się słyszy wypowiedzi, że oni swoim braciom nieba by przychylili w 1939 roku ale niestety statku z uchodźcami żydowskimi z Niemiec hitlerowskich przyjąć nie chcieli. Na tym i na innym tle korzystnie wypada działalność Polskiego Państwa Podziemnego.
Kiedy Żydzi francuscy oddali w ręce Niemców Żydów ze wschodu (meteków) w zamian za własne bezpieczeństwo, przeżyli a tamci zginęli w komorach gazowych. Gdy Żydzi uciekinierzy z hitlerowskich Niemiec szukali schronienia w Szwecji a rząd szwedzki był gotów ich przyjąć, zaprotestował przeciwko ich przyjęciu główny rabin Sztokholmu. Wielu Polaków, choć za ukrywanie Żyda była kara śmierci - starało się w miarę swoich skromnych możliwości im pomagać w przeżyciu kolejnych dni. Na tle dokonań polskiego narodu stan świadomości Żydów amerykańskich obciąża paradoksalnie holocaust, to że sami przeżyli, a nie udało się im nic zrobić dla ocalenia Żydów (meteków) od holocaustu. Choć posiadali wpływy w dyplomacji i olbrzymie majątki. Natomiast Żydzi, którzy ocaleli przy pomocy Polaków mają często obciążone sumienie faktem, że oni sami przeżyli a ich ojcowie, matki, dzieci, bracia i siostry zginęli. Oni niosą na sobie kompleks winy, że się uratowali, a ich najbliżsi nie.
Kompleks ten jest spowodowany brakiem sprzeciwu, przeciwdziałania. W celu uspokojenia sumienia przenoszą część odpowiedzialności na tych, którzy mając mniejsze możliwości finansowe, intelektualne - z narażeniem nie majątku ale życia swojego i swojej rodziny, ratowali ich od holocaustu. Sumienia wybawionych przez gojów meteków nie wytrzymują obciążenia śmiercią najbliższych i bierności wobec swojego losu dlatego, tych co ich uratowali często obarczają winą, która obciąża ich sumienia. W przeciwnym wypadku musieliby obciążyć innych Żydów - tych bogatych i wpływowych z USA. Na to często nie mogą się zgodzić, gdyż ci co ich ratowali to prości ludzie, żyjący w gorszych warunkach, bez majątku. A potrafili zrobić to, co im i ich najbliższym się nie udało tj. przeciwstawić się złu, a nawet poświęcić swoje życie, a nie tylko majątek jak miałoby to miejsce w przypadku Żydów amerykańskich. Rozpaczliwie więc obciążają swoich wybawców Polaków.
Moją matkę uratowali Polacy...


Komentarze
Pokaż komentarze (10)