Amor patriae nostra lex!
Adhibe rationem difficultatibus. _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ Niemiec, Moskal nie osiędzie, Gdy jąwszy pałasza, Hasłem wszystkich zgoda będzie I Ojczyzna nasza.
42 obserwujących
553 notki
385k odsłon
  459   5

Przyczyny końca rządów PiS - rozważania w nowym roku - a.d. 2022

Ostatnio pojawiło się kilka ciekawych notek na Salonie24, lecz niestety wszystkie bardzo szybko zostały zadołowane przez adminów. W zasadzie, nie chce mi się pisać artykułów, które są traktowane przedmiotowo, które stanowią jedynie nośnik reklam dla zarządzających Salonem24. Nośnik traktowany gorzej, niż informacje o bezsenności Magdy Ogórek, albo informacje o walce Jasia Kapeli z Kossakowskim. Jako bloger Salonu24 stałem się dodatkiem do planu miękkiego marketingu politycznego, prowadzonego przez administrację. Dlatego moja notka (nadal aktualna) o kilku uwagach na gorąco do polskiego ładu, która osiągnęła już ponad 3000 wyświetleń, również została szybko zadołowana.
Ograniczam się raczej do komentowania na gorąco cudzych notek. Ostatnio jednak zostałem pochwalony i doceniony, więc wypada się odwdzięczyć jakimś ciekawym tekstem. Tekst będzie miał charakter bardziej osobisty, o tym jak nasze państwo się rozsypuje.
 
Bloger Kemir niedawno napisał tekst pełen goryczy na temat rządów Kaczyńskiego (Panie Kaczyński, ta karczma Rzym się nazywa). Wymienił kilka zapowiadanych programów, które zakończyły się... niczym. Ziemkiewicz nazwał to zjawisko imPiSibilizmem, czyli niemożliwością. Bardziej dokładnie należałoby to nazwać nieskutecznością. Ale nie to zadecyduje o tym, że PiS zostanie odsunięty od władzy w niedalekiej przyszłości. Ludzie potrafią wiele wybaczyć, zwłaszcza, gdy ktoś się stara, próbuje dokonać zmian, gdy widać jego wysiłki. Ludzie jednak nie wybaczą jednego - oszukiwania ich i lekceważenia. I to są realne powody, dla których tak naprawdę PiS straci władzę. Już się tego sporo nazbierało tak, że szalka zaczyna opadać w dół. Oceniam, że ten trend będzie niezwykle trudny (o ile w ogóle możliwy) do przezwyciężenia.

Wielu ludzi zarzuca mi, że atakuję PiS, że to moje działanie jest nieodpowiedzialne, że może doprowadzić do tego, że do władzy powróci Tusk i jego ekipa nieudaczników o niskich standardach moralnych (przeciwieństwo fachowców o wysokich standardach moralnych). Ekipa aferałów, którzy nawet nie usiłowali działać w interesie społecznym tylko swoim partykularnym interesie lub co najwyżej interesie partyjnym. Wykonywali polecenia silniejszych, prowadzili politykę klientelizmu wobec Niemiec, Rosji, Izraela I USA, w zamian za możliwość osobistej kariery w instytucjach UE lub instytucjach międzynarodowych, możliwość awansu, protekcjonalnego poklepania po plecach (czasem po mordzie), lub chociażby tylko dla kilku słów pochwały na temat "fajności" i "europejskości".
Dla mnie nie ma już żadnej różnicy między PO a PiS, a przynajmniej jest ona bardzo niewielka. Nie jest to moja wina, lecz to jest właśnie wielka wina PiS-u, który od samego początku w ten sposób ustawił arenę sporu politycznego polegającego na braku alternatywy, czyli wygodnie dla siebie. W rzeczywistości nie ma alternatywy w układzie PO kontra PiS, gdyż większość członków obecnego rządu ma korzenie w UW, PO lub w kolejnych licznych przepoczwarzeniach tej partii. Obecnie PiS i PO wspólnie (zgodnie i w porozumieniu) głosują nad niekonstytucyjnymi rozwiązaniami. Ponadto wektor polityki jest ciągle ten sam. Następuje regularne wyzbywanie się suwerenności, po kawałku, plasterkami, w zamian za kasę z UE. Wyzbywanie się suwerenności na rzecz VI Rzeszy, którą Niemcy budują konsekwentnie od lat (ostatnio projekt ten stał się bardziej widoczny i uległ przyspieszeniu z uwagi na okoliczności).
Rząd Morawieckiego robi to samo, co rząd Tuska - przyklepuje niekorzystne rozwiązania wysmażone w UE a inspirowane przez Niemcy. Jedyna różnica polega na tym, że ekipa Tuska - rząd cieni(zn) gwarantuje, że podpisze i spełni to samo, co obecny rząd, tylko taniej dla Niemiec.
Dosyć mam głosowania na mniejsze zło. Postanowiłem głosować na to, co dobre, choćby nawet nie miało szansy na zaistnienie w polskim parlamencie, lub zdobyło jedynie kilkuosobową reprezentację bez realnego wpływu na władzę. Tusk i PO de facto zostało wypromowane przez PiS na głównego konkurenta, choć nigdy nie było i nadal nie ma ku temu najmniejszych merytorycznych przesłanek. Nawet jeżeli do władzy dojdzie PO, to tacy nieudacznicy o niskich standardach moralnych nie porządzą zbyt długo. Choć szkody dla obywateli mogą być poważne, ale nastąpi również szybsze otrzeźwienie i gwałtowniejsze reperkusje. Okoliczność, że do doszło do takiej sytuacji - wypromowania do roli przeciwnika politycznego, wygodnego dla PiS ugrupowania, obciąża PiS. To jest kolejny duży grzech Zjednoczonej Koalicji i Kaczyńskiego. Mogli na przeciwnika wybrać opozycję merytoryczną, lecz dla własnej wygody wybrali Targowicę (ulica i zagranica) i na tle tej gangreny fotografują się, robią wywiady, prowadzą debaty oraz do niej się porównują. Na takim tle, wcale nie jest trudno wypaść lepiej.

Zjednoczona Prawica nie sprawiła jednak, że obywatele zostali upodmiotowieni, (czyli uzyskali większy wpływ na to, kogo wybierają), władza nie stała się bardziej transparentna, podatnicy nie uzyskali większego wpływu na to, na co wydawane są ich pieniądze. To właśnie jest kolejną główną przyczyną porażki tego rządu, a nie programy, których PiS-owi nie udało się zakończyć sukcesem (poza programem rozdawnictwa zwiększającego dług publiczny).

Podsumowując, nie mam żadnych zahamowani, aby pisać prawdę o tym, co mi się nie podoba w obecnej koalicji rządzącej. Nie ukrywam także, że po stronie lewicy i Targowicy (PO z przybudówkami i koalicjantami) nie podoba mi się absolutnie wszystko. Ulgowo traktuję jedynie Konfederację i kilka nowo powstałych tworów, którym udzielam wysokiego kredytu zaufania (za wyjątkiem Korwinna-Mikke).

A teraz wyjaśnię skąd te niewesołe rozmyślania nad stanem naszego państwa. Otóż przed nowym rokiem zapłaciłem prawie wszystkie rachunki i przy okazji postanowiłem wyjaśnić parę spraw. Nowy rok przypadał z piątku na sobotę. Następnie wiadomo - niedziela. Później święto Trzech Króli przypadające 6 stycznia. Pomyślałem, że 7 stycznia (piątek) będzie dobrym dniem, aby załatwić kilka spraw w dwu urzędach, w zakładzie energetycznym oraz tzw. gazowni. Zaplanowałem sobie takie papierkowe tournée. Napakowałem w teczkę dokumentów i ruszyłem spacerkiem. Okazało się, że tego dnia nic nie załatwiłem! Wszystkie wymienione placówki były zamknięte. W niektórych wisiała kartka z wyjaśnieniem, a w innych pracownicy nawet nie zadali sobie tego trudu, aby wytłumaczyć klientom, dlaczego nie pracują.
U urzędach była kartka, że dzień 7 stycznia 2022 r. (piątek) jest dniem wolnym od pracy z tytułu wystąpienia dnia świątecznego 1 stycznia 2022 r. w sobotę.  Zatem jeżeli święto przypada w sobotę, w który to dzień tygodnia te konkretne urzędy i tak nigdy nie pracują, to odbierają sobie jeden dzień wolny w innym terminie, w którym również nie pracują, choć powinni. Czy Państwo to rozumieją? Bo ja nie rozumiem. Urzędnicy to w Polsce specjalna kasta, jeszcze nie kasta nadzwyczajna, ale aspiracje i mniemanie o swojej pracy mają podobne. Rozczarowany i lekko wkurzony, w drodze powrotnej zatrzymałem się przy stawie i patrzyłem chwilę na kaczki, które w tej zimnej wodzie pływały całkiem żwawo. Zastanawiałem się, dlaczego zamknięte były także biura takich firm, jak PGE i PGNiG??? Przecież to są podobno komercyjne firmy, a nie komunistyczne państwowe molochy. Przecież powinno im zależeć na zadowoleniu klienta, zwłaszcza w aspekcie ostatnich podwyżek. Z PGE chciałem wyjaśnić niewielką sprawę wyrównania. Natomiast z PGNiG mam od kilku dobrych lat specjalną zabawę. Otóż dostarczają mi gaz, ale nie chcą mi powiedzieć, czy mam jakieś zadłużenie. Po czym przysyłają mi upomnienia, z których dopiero mogę dowiedzieć się ile mam zapłacić. Zaraz po śmierci mojego Ojca zaniosłem im akt zgonu, odnotowali to sobie, ale przepisać umowy nie chcieli z uwagi na ich bzdurne przepisy (wymagana zgoda brata, który nie mieszka w tym lokalu, ma zupełnie inny adres zameldowania). W elektrowni takich cyrków nie robili - dlatego im płacę regularnie. Jednakże w PGNiG ciągle wolą mieć za dłużnika, osobę nieżyjącą, niż osobę żyjącą, która w dodatku chce płacić rachunki. Nie rozumiem tego. Ten zdawałoby się błahy problem jest przez jajogłowych z PGNiG nierozwiązywalny od dobrych kilku lat. Dlatego płacę dopiero wtedy, kiedy otrzymam listownie jakieś upomnienie (listy ciągle adresowane są do śp. Ojca, mimo że pokazywałem im akt zgonu i poczynili stosowne zmiany w adresie do korespondencji, zmienili telefon kontaktowy i inne dane (ale jak widać nie do końca). Cyrk, jak za komuny - imposybilizm w czystej postaci.

Z takim podejściem do ludzi, to Polski nie zbudujemy.
Skończył się okres entuzjazmu i optymizmu.
Skończył się okres wiary, że obecna władza jest w stanie coś zmienić.

Lubię to! Skomentuj56 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka