Krwawa łaźnia w szkołach nie spowodowała emanacji przyzwoitości w synapsach pana "rozwalamy Polskę" Tuska. Wręcz przeciwnie. Nożownicze wyczyny młodocianych zwyrodnialców, z tryskającą jak w slaszerach krwią, stały się dla Donalda Tuska pretekstem do obwinienia za to, nie kogo innego jak prezydenta Karola Nawrockiego. Człowiek, o rudo siwych włosach, który w życiu słowa prawdy nie powiedział, zarzucił prezydentowi, że to przez niego, a konkretnie, nie podpisaną ustawę o kontrolowaniu Internetu, nie ma narzędzi do blokowania internetowego terroru. Pomijając kontekst, premier najzwyczajniej zełgał po raz kolejny, jednak właśnie ów kontekst spowodował, że owo łgarstwo stało się jednym z najbardziej parszywych w jego politycznej karierze.
Po okrojeniu przez prezydenta ustawy kagańcowej, mającej odebrać Polakom wolność słowa w internecie, ale przede wszystkim poderżnąć struny głosowe, wszystkim prawicowym środowiskom kontestującym lewacką Unię i jej nominata Tuska z całym jego anty narodowym pitawalem, pozostała najgorsza jej część, niczym niesławne ACTA i tą właśnie obrzydliwością, odbierającą nam zagwarantowaną w konstytucji, wolność słowa, pragnie zadławić wszystkich wolnych Polaków człowiek, dla którego Polska to nienormalność. Aby uwiarygodnić się w tej swojej parszywej działalności, szermuje śmiercią nieszczęsnej pani woźnej zamordowanej przez nastoletniego dewianta, wmawiając narodowi, że jedynym remedium na powstrzymanie rozbestwionych lewactwem i postępującą, czynioną ręką Nowakiem, degenerację szkoły, zwyrodnialców, jest odebranie obywatelom wolności.
Jednocześnie, mając się pewnie za prawdziwego Machiavellgo, ten domorosły intrygant z niemieckim genotypem, próbuje przedstawiając mordujące wolność paragrafy, jako akty strzeliste prawdziwego bezpieczeństwa, obarczyć prezydenta, w razie jego odmowy złożenia podpisu pod ową czarną ustawą, odpowiedzialnością za całe zło jakie dzieje się w resorcie ulubienicy kierownika Barbary Nowackiej. Liczy, że cykutę sprzeda jako uzdrawiający lek, a metyl jako wykwintną wódkę. Jest takie polskie określenie - gó**o w papierku i właśnie czymś takim chce Tusk uraczyć naród, tylko dodatkowo, ten odrażający człowiek niepolski, włożył do każdej porcji ostry kawałek rozbitego szkła, a masz narodzie na zdrowie!


Komentarze
Pokaż komentarze (3)