Członkowie rządu, członkowie partii, a nawet własna żona przedstawiają obraz premiera Donalda Tuska jako przemocowca, osoby agresywnej, być może, jak twierdzi Rafał Ziemkiewicz, patologicznej i psychopatycznej. Przez cały czas jego urzędowania dochodzą do nas informacje, czasem szeptane, a czasem podawane wprost, mówiące o tym jak premier terroryzuje otoczenie. Powiedzenie - kierownik się wściekł, stało się już znane wszystkim tym, którzy choć trochę interesują się polityką. Posiedzenia rządu, nacechowane mają być brutalnością i jawnym chamstwem kierownika, doprowadzającym niektóre jego uczestniczki do histerycznego płaczu.
Trzyletni mobbing nielubianej przez Tuska minister Połczyńskiej Nałęcz, powolne niszczenie jej wizerunku, czynione z premedytacją i radochą małego dewianta wyrywającego musze nóżki, które finalnie doprowadziło do jej rezygnacji z funkcji, to tylko jeden z wielu epizodów, i to wcale nie najcięższej wagi w faktografii Donalda Tuska? Kto jeszcze pamięta o politycznym wykończeniu przez niego współzałożycieli Platformy Obywatelskiej - Macieja Płażyńskiego i Andrzeja Olechowskiego, kto pamięta o zniszczeniu Zyty Gilowskiej i Jana Marii Rokity? Ileż tam było łajdactwa, dwulicowości, kłamstw i pomówień. Przy tych draństwach, zrzucenie z krzesła marynarki Rafała Grupińskiego, wtenczas doradcy Tuska, i wytarcie w nią butów, jawi się jako niewinna psota słodkiego urwisa z przykościelnej oazy.
Całą prawdę o osobowości Tuska domyka opis relacji małżeńskich, dokonany przez jego Żonę Małgorzatę Tusk. "Ten gnojek spieprzył mi życie" pisze o swoim mężu. Dowiadujemy się, że Tusk potrafi być "mendowaty", że to czystej wody przemocowiec rozkręcający karczemnej awantury i lejący pasem syna. Nie każde małżeństwo to pastelowa nowela, ale z opisu Małgorzaty Tusk wynika, że związała się z człowiekiem, o którym gdyby nie jego politycznej umocowanie, mówiono by jak o patusie, idealnie nadającym się do założenia niebieskiej karty.
I kiedy widzę owego człowieka z takim wnętrzem w hinduskim turbanem na głowie z twarzą wykrzywioną grymasem, udającym uśmiech, dwie rzeczy podsuwa moja wyobraźnia. Pierwsza, to obraz totalnego wku****nia, jakie przywiezie z sobą do Polski, w końcu musiał już zapoznać się z co bardziej "krwistymi" memami na temat swój i turbanu, jakie pojawiły się w internecie, a przecież są ich tam już setki, albo tysiące. I idąca za tym obrazem myśl, na kim w rządzie skrupi się to wku****nie kierownika, bo przecież na pani Pełczyńskiej Nałęcz już nie może? Druga rzecz, to skojarzenie. Ów przemocowiec w turbanie, przypomina mi postaci z japońskiego Anime. Taki czarny charakter, którego, aby było dziwacznej, przebiera się w idiotyczny kostium z wieńczącym go turbanem. Jak nic Szatan Serduszko z "Dragon ball", nawet Nazwa własna pasuje, a serduszko, no cóż, jest i ono - puste, platformerskie!


Komentarze
Pokaż komentarze (8)