Oczywiście nie zamierzam nie doceniać innych polityków i polityczek, którzy zamierzają startować w wyścigu do Pałacu Prezydenckiego, jednak tylko odnośnie do kandydatów Koalicji Obywatelskiej czy Prawa i Sprawiedliwości pojawia się magiczne słowo -,,podmianka”. O ile prezydent Warszawy wygrał prawybory w KO i już od nieudanego dla niego roku 2020 miał być namaszczany na przyszłego prezydenta tzw. liberalnej Polski, to szef IPNu jakoś był najlepszy w stawce potencjalnych kandydatów popieranych przez PiS, pomimo że jest spoza struktur, a o urząd prezydenta chcieli się ubiegać poważni gracze partyjni.
W przypadku Trzaskowskiego, słowo ,,podmianka” pojawia się za każdym razem, gdy popełni jakąś gafę, ktoś go złapie na błędzie czy manipulacji lub jakaś mądra głowa z mediów uroczyście powie, ze według badań/sondaży Rafał traci poparcie społeczne. Co ciekawe, kiedy OGB Pro opublikowała sondaż, który pokazuje że w II turze wyborów na Karola Nawrockiego ma zagłosować 50,6% Polaków, to Gazeta Wyborcza wypuszcza jakieś plotki, że jako Dyrektor Muzeum II Wojny Światowej miał korzystać z apartamentu w tej instytucji w imię … niedookreślonych potrzeb osobistych. W mediach społecznościowych pojawiają się doniesienia, że do Jarosława Kaczyńskiego chodzą główni politycy PiSu aby dokonać ,,podmianki”, tylko że nie przedstawiają jeszcze alternatywy.
Tylko że w obu przypadkach się to nie stanie z jednego, prostego powodu. Taki drastyczny ruch nie będzie się opłacał. Nie da się ukryć, ze obie główne siły polityczne na prekampanię/kampanię swoich kandydatów przeznaczają wszystkie dostępne zasoby, przy czym Rafał Trzaskowski korzysta z ,,zaproszeń” zaprzyjaźnionych samorządowców, może liczyć na ich wsparcie podczas zbierania podpisów za swoją kandydaturą, nie mówiąc już o aparacie rządowym i samorządowym, który zaraz zostanie włączony na wyższy bieg, żeby pomagać prezydentowi Warszawy (choć głupota lub nieróbstwo części przyjaciół zasiadających w stołkach ministerialnych może raczej przeszkodzić kandydatowi Koalicji Obywatelskiej w osiągnięciu zamierzonych celów). Z kolei Prawo i Sprawiedliwość, korzystające ze zbiórek od swoich wyborców, czekające na przelew z Ministerstwa Finansów po decyzji Państwowej Komisji Wyborczej nie ma czym szastać, będąc największą partią opozycyjną.
Oczywiście oprócz partii, wspominani panowie rywalizujący o fotel prezydenta RP mogą liczyć na pośrednie czy bezpośrednie wspieranie i aktywność samych liderów partyjnych. Gdy trzeba było, prezes Kaczyński założył konto na platformie X, punktując nieudolne poczynania Platformy, Tuska i innych przeciwników politycznych. Z kolei premier uśmiechniętej Polski wstaje rano w poniedziałek i niemalże pierwsze co robi, to kolportuje jakieś plotki na temat Karola Nawrockiego autorstwa Gazety Wyborczej, która swoim poziomem przebiła Pudelka, Kozaczka czy też inne, poczytne serwisy o dziwnych treściach. Wcześniej ,,Słońce Peru” również aktywnie uczestniczył w atakach na prezesa IPNu, czy to w wystąpieniach medialnych czy w swojej aktywności na mediach społecznościowych, w przerwie między stanowieniem w Polsce prawa, zamieszczając odpowiedni post na Fejsie czy X.
Dlatego też jeżeli ktoś liczy na podmiankę kandydatów w dwóch głównych siłach, to tak naprawdę chce chyba ostatecznego starcia dwóch głównych Behemotów, filarów polskiej sceny politycznej, po czym już nic w III RP nie byłoby takie same. Może niektórzy liczyliby, że to rozwiąże toczący się spór polsko-polski, przy czym życie publiczne nie lubi próżni.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)