122 obserwujących
3607 notek
1698k odsłon
231 odsłon

Smutek Donalda Tuska nie jest moim smutkiem

Wykop Skomentuj5

 A jeszcze kończąc ten wątek prezydencki – czy zagrożeniem dla prezydenta Dudy jest kandydatura Władysława Kosiniaka-Kamysza? Wiele jest różnych obserwacji, analiz w mediach, że już praktycznie ogłoszony kandydata PSL-u może zabierać głosy z centrum? 

- To radzę dzisiejszą lekturę „Rzeczpospolitej”, gdzie „tęczowy Władek”- Władysław Kosiniak - Kamysz udzielił wywiadu, z którego wynika w zasadzie, że nie jest przeciwny – mówi wprost, że trzeba zrobić referendum - a więc nie będzie jako prezydent blokował jakichś obyczajowych dziwactw, które forsuje progresywna lewica. 

 Mówi o referendum o związkach partnerskich. 

- Jeżeli ktoś deklaruje się jako konserwatysta, katolik, to raczej powiedziałby wprost, że nie będzie takich inicjatyw wspierał. Tymczasem: „dla każdego coś miłego”. Pan Kosiniak – Kamysz jakby rozmawiał z Radiem Maryja, to by powiedział, że jest konserwatystą, a jak z „Gazetą Wyborczą”, to mruga okiem i mówi, że tak naprawdę to on jest  w środku liberałem. Ale myślę, że Polacy na ten numer się nie dadzą nabrać. 

Przechodząc do spraw międzynarodowych i spraw europejskich, w przyszłym tygodniu, pod koniec listopada, chyba ma być w Strasburgu posiedzenie Parlamentu Europejskiego i ma być powołanie Komisji Europejskiej właśnie. Ale chciałem zapytać, czy rzeczywiście ten terminarz się spełni? 

- Pytanie bardzo dobre, ponieważ już od 1 listopada miała być nowa Komisja Europejska, Juncker się pożegnał, ale na razie wylatuje jak sójka za morze- czyli jak Brexit. Juncker dalej będzie funkcjonował, bo Komisja powstanie w sensie formalnym, zaistnieje albo od 1 grudnia albo od 1 stycznia – nie wiadomo. Na razie przewodnicząca KE, Pani von der Leyen zaakceptowała kandydaturę Rumunki na komisarza. No, ale to jeszcze musi być akceptacja kandydatów z Francji i Węgier przez europarlament. To potrwa, jak widać. Mamy na to dwa tygodnie. Głosowanie może się odbyć do końca listopada, ale nie musi. Może tak być, że dopiero od 1 stycznia będzie Komisja Europejska – ale myślę, że jak już powstanie to będzie bardziej racjonalna, bardziej pragmatyczna w relacjach z Polską niż była Komisja Junckera. 

A to opóźnienie, jeśli chodzi o budżet czy o kwestie dotyczące  klimatu będzie ważne? 

- Dobre pytanie kolejne. Pani przewodnicząca von der Leyen zapowiedziała w czasie swojego expose w lipcu, że ona po stu dniach urzędowania Komisji Europejskiej przedstawi założenia nowej polityki klimatycznej. A więc, odpowiadając na Pańskie pytanie– tak, to już opóźniło jej przedstawienie założeń polityki klimatycznej o co najmniej miesiąc. Prawdę mówiąc – jakoś też brak smuteczku u mnie, co w głosie słychać, bo te propozycje polityki klimatycznej uderzają w Polskę, w polską gospodarkę, w  polskie miejsca pracy, więc im później będziemy o tym dyskutować, tym lepiej. 

A co do jeszcze innych wydarzeń na arenie Unii Europejskiej? A czy myśli Pan, że w przyszłym roku dojdzie do Brexitu? Czy w ogóle dojdzie? 

- Taka „never-ending story”. Taka nigdy nie kończąca się opowieść. Szczerze mówiąc Brexit jest bardziej prawdopodobny teraz  niż był kilka tygodni temu. Ale konia z rzędem, „Kasztankę” z rzędem temu, kto na sto procent powie , że Brexit będzie albo nie będzie. Na razie myślę, że – mówiąc językiem ekonomicznym – spada „wartość rynkowa” Wielkiej Brytanii, bo ten teatr, to panoptikum, które obserwujemy nie buduje autorytetu tego kraju, ani w Europie, ani poza Europą . A przecież pamiętajmy, że resort spraw zagranicznych Rządu Jej Królewskiej Mości nazywa się „Foreign and Commonwealth Office” -  a więc  także resort „Wspólnoty Brytyjskiej”. W moim przekonaniu, widać, że Brexit jest pomysłem bardzo kiepskim – ale szanujemy decyzję Brytyjczyków. 

A myśli Pan, że po tym, jeśli załóżmy dojdzie do Brexitu – to pytanie wtedy czy Polska, premier Morawiecki, który ma już doświadczenie w tych różnych europejskich sytuacjach – jej, Polski pozycja się wzmocni? Czy raczej nikt po prostu nie zyska? 

- Myślę, że pozycja Polski już się wzmocniła – mimo, że formalnie Brexitu nie ma – z prostego powodu: USA poszukiwały sojusznika w Europie. Sojusznika numer jeden, który by zastąpił Wielką Brytanię. Znalazły go bardzo szybko. I znalazły go w Polsce. Po drugie my byliśmy częścią „Big Six”, częścią większych i ważniejszych państw w Europie -pod względem siły głosów w europarlamencie, w Radzie Europejskiej. W tej chwili Polska będzie częścią „Big Five”. Tak, uważam, że szkoda, iz tracimy sojusznika w postaci Wielkiej Brytanii , która, podobnie jak my – realistycznie ocenia Rosję. A nie tak entuzjastycznie, jak to robi Paryż i Berlin czy Rzym, obojętnie kto tam rządzi. Ale po drugie też źle, bo był to kraj, który podobnie jak my widział przyszłość Europy jako „Europy Narodów”. Ale cóż, poza minusami, są też plusy. Tutaj na pewno rola Polski w Unii Europejskiej będzie się tylko zwiększać. 

Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka