122 obserwujących
3603 notki
1697k odsłon
493 odsłony

Globalny indeks korupcji: awans i problemy Niemiec

Wykop Skomentuj10

Ogłoszony ostatnio przez znaną organizację „Transparency International” raport o skali korupcji w świecie jest interesujący. Po raz kolejny „Corruption Perception Index” uznał Europę za kontynent podatny na korupcję mniej niż inne. W pierwszej dziesiątce państw o najmniejszej korupcji są tylko dwa spoza Starego Kontynentu. Pierwsze-drugie miejsce ex aequo Danii i Nowej Zelandii jest potwierdzeniem dotychczasowych, z ubiegłych lat, tendencji. Nie dziwi również czwarte miejsce tradycyjnie mocnego w tej klasyfikacji Singapuru. Ciekawe, że spadek zanotowała Kanada, a także Wielka Brytania, które wypadły poza pierwsza dziesiątkę. Do tej „Top Ten” weszły natomiast Niemcy, które rok wcześniej były jedenaste. Teraz z Wielkim Księstwem Luksemburg zajmują ex aequo miejsce dziewiąte-dziesiąte. 

Korupcja na świecie: Londyn i Ottawa w dół, Berlin w górę 

Pod kątem roku 2019 przebadano aż 180 państw. Skoncentrowano się na sektorze publicznym, a więc w raporcie „Corruption Perception Index” nie wzięto zatem pod uwagę takich zjawisk, jak oszustwa podatkowe, korupcja w prywatnym biznesie, pranie brudnych pieniędzy i stosunek obywateli do korupcji. Skala korupcji w tej niemal dwusetce państw jest oceniana przez pryzmat  trzynastu niezależnie od siebie organizowanych badań, realizowanych przez dwanaście instytucji. Wśród nich są m.in. Bank Światowy, Afrykański Bank Rozwoju oraz niemiecka Fundacja Bertelsmanna. Wyniki ujmowane są w skali od zera (drastyczny poziom korupcji) do stu (korupcja niemal nieistniejąca). Zwycięzcy czyli Kopenhaga i Wellington mieli 87 punktów. Singapur z 85 punktami był na czwartym miejscu. Stabilny, ten sam poziom 80 punktów zachowała Republika Federalna Niemiec. Kanada straciła 4 punkty, a Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej w przedbrexitowym roku 3 punkty – oba państwa wylądowały zatem na 77 punktach. Dzięki temu – a nie jakimś specjalnym legislacjom czy działaniom antykorupcyjnym – Niemcy przeskoczyły oba te kraje z osiemdziesiątką punktów. Zaletą Berlina jest niewątpliwie stabilność – nie ma takiej sytuacji, jak w szeregu innych państw, które tracą lub zyskują w skali roku bardzo wiele punktów i miejsc: Niemcy miały 78 punktów w 2013 roku, 81 punktów w roku 2015, 2016, 2017 i 80 w 2018 i 2019. 

Niemieckie wpadki 

Ogłoszenie w Berlinie pod koniec stycznie raportu „Corruption Perception Index” za rok 2019 rok było powodem lub pretekstem do przedstawienia przez prezesa niemieckiego oddziału „Transparency International” Hartmuta Baumera propozycji zmian w niemieckim prawie dotyczących finansowania partii politycznych oraz ograniczających możliwości „przekupstwa mandatariuszy”. Podkreślono przypadki nielegalnego finansowania kampanii wyborczych „Alternatywy dla Niemiec”, ale także aferę korupcyjną w Ratyzbonie, w którą uwikłany był burmistrz z ramienia SPD Joachim Wolbergs. Niemiecki oddział „Transparency International” zaproponował aż pięciokrotne obniżenie maksymalnej wielkości darowizn na rzecz partii politycznych: z 10 tysięcy euro do 2 tysięcy euro. Oczywiście te donacje wymagają publikacji. Zasugerowano też wprowadzenie maksymalnej granicy darowizny na rzecz partii w wysokości 50 tysięcy euro rocznie od jednego donatora.  Postulowano również zaostrzenie przepisów Kodeksu Karnego, aby można było w większym stopniu tropić korupcyjne uwikłania polityków. Powodem – czy pretekstem – próby zaostrzenia artykułu 108.E Kodeksu Karnego były odmowy wszczęcia dochodzenia przez Prokuraturą Generalną w Rostocku i Monachium dochodzenia przeciwko byłym posłom rządzącej CDU - CSU – chodzi o obecną posłankę CDU Karin Strenz oraz posła CDU Edwarda Lintnera. Specjalna komisja śledcza Rady Europy ujawniła otrzymanie przez nich pieniędzy z Azerbejdżanu i wykonanie lobbingu na rzecz władz w Baku. W efekcie Rada Europy z siedzibą w Strasburgu obu tych przedstawicieli Niemiec w Zgromadzeniu Parlamentarnym RE ukarała dożywotnim (sic!) zakazem wstępu do siedziby Zgromadzenia, a także przekazała sprawę do dalszego śledztwa przez władze RFN. Bundestag zajął się tą sprawą i uznał, że Karin Strenz nie zrobiła źle przyjmując darowiznę z Azerbejdżanu, ale źle dlatego, że zbyt późno ją zgłosiła… Posłanka CDU została ukarana grzywną w wysokości 20 tysięcy euro. „Transparency International” oburzyła się na sytuacje w której z jednej strony Rada Europy i Bundestag karzą sankcjami, a  z drugiej niemiecki wymiar sprawiedliwości nie reaguje. Skoro tak to prawo jest jak „bezzębny tygrys”. Okazało się, że konferencja i publikacja raportu miały  kolosalny wpływ na … przebieg postepowania w tej sprawie, skoro już tydzień później, 30 stycznia, Bundestag uchylił immunitet posłance Strenz, a  prokuratura we Frankfurcie przeprowadziła rewizję jej biur.                       

Wykop Skomentuj10
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka