133 obserwujących
4129 notek
1840k odsłon
  918   2

O BIDETACH(!) IKEI z napisem „Joe” i Szwedach rabujących w Polsce złote klamki (i nie tylk

rys. M. Andrzejewski
rys. M. Andrzejewski

Znajomy pyta czy debata Tuska z Michnikiem to nie jest, jak picie do lustra? Mówię, że nie wiem, bo nie piję do lustra. Jednak w rzeczy samej: ciekawa metafora…

Kolejny „wyczyn” IKEI. Ta jakże postępowa korporacja reklamuje wycieraczkę do butów, kojarząc ją z już eksprezydentem USA – Donaldem Trumpem. Oczywiście, żeby uniknąć procesów sądowych IKEA zabezpiecza się, pisząc TRAMP, a nie TRUMP. Ciekawe czy szwedzka firma będzie równie dowcipna i udostępni do sprzedaży BIDETY (zbieżność z nazwiskiem obecnego prezydenta przypadkowa) o nazwie JOE? Pewnie jednak śmiałości im zabraknie. Śmiali to oni byli w czasie Potopu, gdy rabowali w Polsce na potęgę, w tym dobra kultury. Ogołocili wtedy szereg polskich bibliotek. Aż osiem razy Szwedzi obrabowali katedrę na Wawelu, m.in. zrywając srebrną blachę z grobowca św. Stanisława i zabierając stamtąd złoty relikwiarz. Podobny los spotkał sarkofagi polskich królów. Szwedzi ukradli choćby złotą zbroję Zygmunta Augusta. Z Zamku Królewskiego w Warszawie wynoszono nawet złote klamki. Z zamku w Nowym Wiśniczu wywieziono 150 wozów łupów. Dotychczas Szwedzi tych skarbów polskiej kultury nie zwrócili. A czas najwyższy. Skądinąd Szwedzi rabowali tak gorliwie i tak obficie, że obciążyli niektóre barki z łupami tak mocno, że poszły na dno, jeszcze w Polsce, na Wiśle.

Kronika wydarzeń krajowych: duet „BB” plus „RT” (nie chodzi bynajmniej o Brigitte Bardot i piłkarza Ryszarda Tarasiewicza) zapowiedział, że idzie po władzę. Nie wiedzieć czemu przypomniała mi się wypowiedź trenera Jerzego Engela sprzed piłkarskich mistrzostw świata w Japonii i Korei w 2002 roku. Engel wieszczył zdobycie złotego medalu, a nasi nawet nie wyszli z grupy po porażkach z Koreą 0:2 i Portugalią 0:4. Prorocza analogia, Borysku, Rafałku?

Nagrodę za oryginalność i błysk (a) intelektualny przyznaje prezydent Gdańska pani Dulkiewcz za stwierdzenie, że ścieki z warszawskiej „Czajki”, które przedostały się do Wisły i popłynęły do Gdańska… samooczyszczają się! Trzeba zaiste tęgiej głowy, żeby coś takiego wymyślić.

Po wypowiedzi Michnika Adama, że Strajk Kobiet wygrał, bo już zmienił Polskę, tak jak zmienił ją KOR i „Solidarność” (oryginalność godna prezydent Dulkiewicz), oczyma wyobraźni zobaczyłem panią Lempart, która jedzie z obstawą amazonek do Gdańska, do Instytutu Lecha Wałęsa, aby eksprezydentowi oświadczyć krótko: „Wyp…”

Pytanie do Rada Erywań: „Czy pani Marta jest grzechu warta?”. Radio Erewań odpowiada: „Nie”.

Droga „Gazeto Polska”! Proszę nie zmieniać mi polskiej nazwy „Erywań” na rosyjską „Erewań”. Już to się raz Wam zdarzyło – i to w tytule. Niech moja kochana „GP” nie ulega językowej rusyfikacji!

Zupełnie, ale to zupełnie nie a propos pani Marty, przypomniała mi się anegdota rodem z Austrii. Oto pewien bogacz zaprosił znanego malarza Oskara Kokoschkę, aby namalował jego portret. Malarz ucieszył się z zamówienia, przyjechał do okazałej willi, popatrzył i stwierdził: „Proszę się nie gniewać, ale chętniej namalowałbym Panu jakiś krajobraz”…

*tekst ukazał się w „Gazecie Polskiej” (17.02.2021)


Lubię to! Skomentuj20 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka