133 obserwujących
4168 notek
1853k odsłony
  109   0

TINA dla europejskich konserwatystów

Słynna angielska „Iron Lady” - „Żelazna Dama”, pierwsza kobieta na stanowisku Premiera Jej Królewskiej Mości - Margaret Thatcher miała swoje powiedzonko i jednocześnie skrót, używane w sytuacjach, w których była zmuszona, jej zdaniem, podjąć strategiczną decyzję, bez rozważania jakichkolwiek innych wariantów. To „TINA” - od słów „There is no alternative” czyli po prostu: „nie ma alternatywy”. Dziś możemy użyć jej powiedzenia w kontekście tworzenia w Europie nowej formacji politycznej „na prawo od centrum”, odwołującej się do idei Unii Europejskiej jako „Europy Ojczyzn”, Europy państw narodowych. Rzeczywiście: wóz albo przewóz. Albo będziemy mieli rację, ale pozbawieni instrumentów realnego oddziaływania skupimy się głównie na krytyce unijnego establishmentu, albo zbudujemy polityczną siłę, z którą, chcąc nie chcąc, będą musiały liczyć się środowiska eurofederalistyczne. Konieczność integracji środowisk konserwatywnych, tradycjonalistycznych, zwolenników „Europy Narodów” - o której twardo mówi Jarosław Kaczyński - jest oczywista, tak samo, jak fakt, że nasi oponenci na Starym Kontynencie żywią się naszymi podziałami i uprzedzeniami. Wyciągnijmy z tego wnioski. Warto - dla zbudowania struktury o poważnym oddziaływaniu w skali europejskiej -wznieść się ponad uprzedzenia i spojrzeć szerzej. Doprawdy warto grać w najsilniejszej lidze, a nie tylko słusznie potępiać federalistów i moralnie protestować przeciwko tworzeniu europejskiego „super-państwa”. A czas nagli.

*tekst ukazał się w „Gazecie Polskiej Codziennie” (02.06.2021)


Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka