137 obserwujących
4726 notek
1937k odsłon
  12   0

Nasz „sport narodowy”, czyli żużlowy zimowy weekend

Dziś ani słowa o polityce. Dziś nie napiszę tak, jak tydzień, dwa czy trzy tygodnie temu o sytuacji w Europie Wschodniej. Mam wrażenie, graniczące z pewnością, że będę miał okazję o tym pisać jeszcze, niestety, przez wiele kolejnych miesięcy.

Miniony weekend potwierdził, że Polska jest najważniejszym krajem dla europejskiego i światowego żużla, a speedway jest jednym z paru „sportów narodowych” w naszym kraju. Potwierdzają to ważne zawody, które miały miejsce w sobotę w Toruniu i w niedzielę w Poznaniu.

W sobotę na bodaj najnowocześniejszym na świecie i jednym z piękniejszych stadionów typowo żużlowych - toruńskiej Motoarenie imienia Mariana Rosego (znakomity polski jeździec, który zmarł w wyniku obrażeń podczas ścigania się w Rzeszowie) odbyły się IMME czyli Indywidualne Międzynarodowe Mistrzostwa Ekstraligi. Owa polska Ekstraliga to najsilniejsza żużlowa liga świata. Już siódmy rok z rzędu IMME odbywało się pod moim Patronatem Honorowym – choć pierwszy raz miało to miejsce w Toruniu. Mimo przenikliwego zimna, zawody oglądało 4 tysiące ludzi, a wygrał je Polak, dwukrotny mistrz świata i dwukrotny wicemistrz globu (w tym aktualny) – Bartosz Zmarzlik. Na drugim miejscu finiszował były trzykrotny mistrz świata i aktualny drużynowy mistrz świata Tai Woffinden, a trzeci był Duńczyk mieszkający w Polsce (na Kaszubach, w Wejherowie) i ożeniony z Polką Leon Madsen, aktualny wicemistrz Europy i b. mistrz Starego Kontynentu. Miałem okazję obserwować te zawody wraz z prezydentem Torunia Michałem Zaleskim i wiceministrem rozwoju Anną Gembicka.
Nazajutrz w Poznaniu oglądałem „na żywo” MPPK czyli Mistrzostwa Polski Par Klubowych, które już szósty rok z rzędu odbywały się pod moim Patronatem Honorowym. Było zimno niczym w lutym, ale frekwencja dopisała. W zawodach startowali najważniejsi polscy i zagraniczni jeźdźcy. Ceremonia Oscarów w Hollywood miała swój skandal w postaci przemocy użytej przez murzyńskiego aktora wobec murzyńskiego stand-upera – sorry, od jutra będę pisał zgodnie z „polityczną poprawnością” „Afroamerykańskiego”. Poznań też miał swojego skandalistę w postaci trzykrotnego mistrza świat Nicki Pedersena z Danii. Ten krewki 45-latek nikogo nie uderzył, ale obraził się na trenera swojego klubu GKM Grudziądz (do wczoraj mistrza Polski w parach), że go nie wystawił do kolejnego biegu, spakował się i pojechał. Inny eksmistrz świata Australijczyk Jason Doyle pojechał do szpitala po tym, jak kamień wielkości pięści złamał mu palec. Rewelacyjnie jeździł najlepszy, jak sądzę, w tej chwili żużlowiec na świcie, wspomniany już tu Polak Bartek Zmarzlik, ale w ostatnim biegu jego klub przegrał 1:5 i  zamiast złotego medalu Stal Gorzów wylądowała poza podium.
Cóż, sport bywa na swój sposób okrutny, ale może dlatego przyciąga tylu fanów...

*tekst ukazał się we „Wprost” (04.04.2022)

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport