125 obserwujących
3748 notek
1730k odsłon
134 odsłony

Frekwencja wyborcza w Polsce wyższa niż w Holandii Timmermansa

Wykop Skomentuj

Ale o kandydatach jeszcze za chwilę, ale czy ta obietnica dopłat na europejskim poziomie opłat od 2021 roku, jak mówił prezes Kaczyński jest realna? Budżet jeszcze nie jest wynegocjowany do końca. 

- Tak, nie jest wynegocjowany, ale wynegocjowanie nastąpi w roku przyszłym. Pan Premier Morawiecki powiedział, że nastąpi to w pierwszej połowie roku 2020 roku. Mam nadzieję, że tak, być może, że to będzie w pierwszej połowie roku czyli podczas prezydencji Chorwacji. Może jednak w drugiej połowie roku za prezydencji Niemiec, bo zwykle te budżety siedmioletnie były negocjowane bardzo długo. Były to uciążliwe rokowania,które zwykle jednak kończyły się kilka tygodni przed rozpoczęciem tego okresu budżetowego, a  więc zwykle było to jesienią czy też późną jesienią w roku poprzedzającym rozpoczęcie roku budżetu siedmioletniego . Zatem teoretyczne może to być również jesienią przyszłego roku. 

Jakie są szanse na te pełne dopłaty? 

- Polska tworzy koalicję – współtworzą ją kraje, dla których rolnictwo jest ważne i tutaj ponad podziałami politycznymi polski rząd wykazując pragmatyzm, podjął współpracę z krajami, które od nas się różnią, na przykład z Francją Macrona. W wielu sprawach różnimy się, ale w sprawach rolnictwa idziemy razem. Z socjalistyczną Hiszpanią jesteśmy w tej koalicji, z socjalistyczną Portugalią, gdy ta koalicja powstawała – w Grecji rządzili postkomuniści, teraz już rządzą konserwatyści. Ale rzeczywiście tutaj jest taka wielobarwna w sensie politycznym koalicja krajów, które chcą zwiększenia budżetu na rolnictwo i jestem przekonany, że to się uda. A co do dopłat, to liczymy, że te dopłaty na jeden hektar, konkretnie mówiąc, Panie Redaktorze wyniosą 280-290 euro. 

280-290 euro – oby tak było. W takim razie przechodzimy już całkowicie do kraju. Co może się wydarzyć na finiszu kampanii do parlamentu, do  Sejmu i Senatu, żeby odebrać Wam zwycięstwo? 

- Z pokorą podchodzimy do tej kampanii, ja też dzisiaj w nocy wróciłem z objazdu Dolnego Śląska. Byłem wczoraj i we Wrocławiu  i w  Środzie Śląskiej i w Oleśnicy i w Trzebnicy i w Sycowie i w Ratowicach, powiat oławski. Dużo spotkań z wyborcami, walczymy o każdy głos, chcemy mobilizacji naszych wyborców, po to, żeby, jak wczoraj pan prezes Kaczyński mówił – właśnie też na Dolnym Śląsku -żeby nie było powrotu tego, co było , bo będzie nawet gorzej niż to, co było.  Walczymy o każdy głos, jesteśmy pełni nadziei, ale nie lekceważymy naszych przeciwników, oponentów politycznych, bo oni też prowadzą kampanię. 

No właśnie, zsumowane poparcie opozycji, to tyle samo, a  może nawet ciut więcej niż Prawo i Sprawiedliwość, a jeśli jeszcze do Sejmu wejdzie Konfederacja, co wskazuje na przykład sondaż dla „Super Ekspresu”, to może się spełnić Wasz czarny sen. 

- Po pierwsze system d’Hondte’a jednak daje przywileje zwycięzcom, tej największej partii, która wygrywa. Po drugie frekwencja  wyborach krajowych zwykle jest wyższa lub dużo wyższa  w porównaniu z wyborami europarlamentarnymi, w  związku z tym ten próg wyborczy jest dużo wyższy niż w przypadku wyborów europejskich. Także te mniejsze partie mogą mieć problem z przekroczeniem progu, ale życie pokaże. Naprawdę z pełną pokorą i ciężko pracując podchodzimy do tej kampanii. 

Prawie połowa poszła do głosowania, jeśli chodzi o wybory europejskie, był to skok ponad stuprocentowy. Jakiej frekwencji Pan się spodziewa? Pewnie dużej. I czy ta frekwencja działa na waszą korzyść. 

-  Większej frekwencji niż była w wyborach europejskich. Tak ,rzeczywiscie okazało się, że ta frekwencja działa na naszą korzyść. Przedtem bywało różnie. Ja jestem dumny z tego, że Polacy tak licznie poszli do urn w wyborach europejskich z prostego powodu: Polska, Panie Redaktorze ,była jednym z dwóch, jednym z trzech panstw w całej Unii z najniższa  frekwencję właśnie w wyborach do parlamentu w Strasburgu i Brukseli. Tak było w roku 2004, 2009, 2014 , obok Litwy i Słowacji byliśmy taką czerwoną latarnią w sensie wyborczym. Teraz jesteśmy w połowie stawki. Uwaga, frekwencja w Polsce była wyższa niż w ojczyźnie Pana Timmermansa – w Holandii, więc może pan Timmermans też by się zajął zwiększeniem frekwencji u siebie, a nie krytykowaniem Polski. 

Timmermans czyli człowiek, którym się straszy dzieci w Polsce. 

- Nie, to jest stwierdzenie faktu, że pan Timmermans na przykład krytykując w Polsce funkcjonowanie Trybunału Konstytucyjnego zapomina, że w jego kraju Trybunału Konstytucyjnego w ogóle nie ma. Jakoś z tego tytułu Holandii krytyka nie spotyka. 

No, a widzi Pan, polska lewica mówi, że jest to wielki przyjaciel Polski. 

- Definicja przyjaciela według lewicy przypomina mi to znane stare polskie powiedzenie :”Panie Boże ,chroń nas od przyjaciół, bo od wrogów obronimy się sami”. 

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka