6 obserwujących
150 notek
268k odsłon
1550 odsłon

Literacki Nobel 2018. Olga Tokarczuk wygłosiła przemowę pt. "Czuły narrator"

Olga Tokarczuk wygłasza przemowę w Sztokholmie, fot. PAP/EPA/ 	PAP/EPA/Jonas Ekstroemer
Olga Tokarczuk wygłasza przemowę w Sztokholmie, fot. PAP/EPA/ PAP/EPA/Jonas Ekstroemer
Wykop Skomentuj71

Olga Tokarczuk wygłosiła wykład noblowski w siedzibie Szwedzkiej Akademii, w którym przedstawiła wizję świata pogrążonego w chaosie różnorodnych narracji, tracącego z oczu rzeczy najważniejsze. Zdaniem laureatki literackiego Nobla, może nas uratować tylko czułość.

Treść przemowy Olgi Tokarczuk do końca owiana była tajemnicą. Znany był tylko tytuł wykładu "Czuły narrator". Pisarka rozpoczęła wykład od osobistego akcentu. Wspominała czas, gdy jako dziecko oglądała zdjęcie swojej matki z okresu ciąży, smutną, siedzącą przy radiu. Mała Olga sądziła, że matka, kręcąc gałkami radia, szuka jej we Wszechświecie, a jest smutna, bo tęskni za Olgą, która jeszcze się nie urodziła. Dziwiło ją to do chwili, gdy matka wyjaśniła, że tęsknota nie musi być efektem straty – jeżeli się za kimś tęskni, to on już jest.

- Zrozumiałam moim dziecięcym umysłem, że jest mnie więcej niż sobie do tej pory wyobrażałam. I nawet, jeżeli powiem: "Jestem nieobecna", to i tak na pierwszym miejscu znajduje się: "Jestem" – najważniejsze i najdziwniejsze słowo świata. W ten sposób niereligijna młoda kobieta, moja mama, dała mi coś, co kiedyś nazywano duszą, a więc wyposażyła w najlepszego na świecie czułego narratora" – mówiła Tokarczuk, wyjaśniając w tych zdaniach tytuł swojego wykładu – "Czuły narrator".

- Świat jest tkaniną, którą przędziemy codziennie na wielkich krosnach informacji, dyskusji, filmów, książek, plotek, anegdot – mówiła noblistka, dodając, że za sprawą internetu dziś każdy może brać udział w tym procesie tworzenia opowieści o świecie.

- Kiedy zmienia się ta opowieść – zmienia się świat. W tym sensie świat jest stworzony ze słów. (...) Ten, kto ma i snuje opowieść – rządzi – dodała. - Dziś problem polega – zdaje się – na tym, że nie mamy jeszcze gotowych narracji nie tylko na przyszłość, ale nawet na konkretne "teraz", na ultraszybkie przemiany dzisiejszego świata. (...) Jednym słowem – brakuje nam nowych sposobów opowiadania o świecie – mówiła Tokarczuk.

image
Olga Tokarczuk w drodze na wykład, fot. PAP/Wojciech Olkuśnik.

Zdaniem noblistki opowieść o naszych czasach zdominowana jest przez narracje pierwszoosobowe – teksty pisane "tylko o sobie i poprzez siebie", co pozwala na eksponowanie cenionego przez ludzi XXI wieku indywidualizmu, ale oznacza rezygnację z szerszej perspektywy. Narracja pierwszoosobowa wzbudza zaufanie i pozwala nawiązać więź z czytelnikiem, ale stosować ją oznacza także "budować opozycję: "ja" i "świat", a ta bywa alienująca" – zauważyła pisarka. Narracja osobowa jest też z natury demokratyczna – chyba jeszcze nigdy w historii człowieka tak wielu ludzi nie zajmowało się pisaniem i opowiadaniem – zauważyła pisarka.

- Paradoksalnie jednak wygląda to na chór złożony z samych solistów – głosy nakładają się na siebie, rywalizują o uwagę, poruszają po podobnych traktach, ostatecznie wzajemnie się zagłuszając – mówiła Tokarczuk, zauważając, że tak wielka ekspresja autorskiego "ja" powoduje utratę uniwersalności opowieści.

- Lecz nade wszystko żyjemy w świecie natłoku informacji sprzecznych ze sobą, wzajemnie się wykluczających, walczących na kły i pazury – mówiła pisarka. - Nasi przodkowie wierzyli, że dostęp do wiedzy przyniesie ludziom nie tylko szczęście, dobrobyt, zdrowie i bogactwo, ale stworzy społeczeństwo równe i sprawiedliwe. (...) Okazało się, że nie jesteśmy w stanie unieść tego ogromu informacji, która zamiast jednoczyć, uogólniać i uwalniać – różnicuje, dzieli, zamyka w bańkach, tworzy wielość opowieści nieprzystających do siebie albo wręcz wrogich sobie, antagonizujących. Zamiast usłyszeć harmonię świata, usłyszeliśmy kakofonię dźwięków, szum nie do zniesienia, w którym rozpaczliwie próbujemy dosłuchać się jakiejś najcichszej melodii, najsłabszego chociaż rytmu. Parafraza szekspirowskiego cytatu jak nigdy pasuje dzisiaj do tej kakofonicznej rzeczywistości: internet to coraz częściej opowieść idioty, pełna wściekłości i wrzasku – mówiła pisarka.

Jej zdaniem kategoria fake newsów i fake upów stawia nowe pytania o to, czym jest fikcja, która traci zaufanie czytelników. Jednak, jak zauważyła pisarka, fikcja jest zawsze jakimś rodzajem prawdy.

image
Olga Tokarczuk i Peter Handke, laureat literackiej nagrody Nobla za 2019 rok. Fot. PAP/EPA/Jonas Ekstroemer

Zdaniem noblistki, literatura jest jedną z niewielu dziedzin, które próbują nas przytrzymać przy konkrecie świata, ponieważ ze swej natury jest zawsze psychologiczna. (...) - Tylko literatura jest w stanie pozwolić nam wejść głęboko w życie drugiej istoty, rozumieć jej racje, dzielić jej uczucia, przeżyć jej los – mówiła.

W tym miejscu Tokarczuk powróciła do obrazu matki, którym rozpoczęła wykład. Mama czytała jej baśnie Andersena, także tę o imbryku, który trafił na śmietnik, gdy tylko urwało mu się ucho. Dla małej Olgi rozpacz imbryka była zrozumiała – jako dziecko wierzyła, że nawet przedmioty mają uczucia, podobnie jak zwierzęta i zjawiska przyrody. Jak mówiła noblistka, dorastanie oznacza utratę tego naturalnego przekonania, że świat tworzy myślącą i odczuwającą całość. Zaczynamy odbierać go jako zbiór niepowiązanych ze sobą, martwych elementów. Dlatego właśnie tracimy z oczu obraz całości i spraw najważniejszych.

Wykop Skomentuj71
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura