166 obserwujących
2117 notek
4998k odsłon
991 odsłon

Komuna zrodziła Homosovieticusa, który teraz będzie tworzył (Sic!) „nowego człowieka PiS”

Nowy reformator polskiej szkoły
Nowy reformator polskiej szkoły
Wykop Skomentuj82

Motto: A pisowscy ortodoksi mówią, że Terlecki to moja obsesja (Krzysztof Pasierbiewicz, Echo24)

Portal internetowy TVN24vide: https://tvn24.pl/polska/ryszard-terlecki-o-reformie-edukacji-i-podstawie-programowej-komentarze-poslow-opozycji-4646308 informuje:

Na pytanie, dlaczego na Rafała Trzaskowskiego głosowało 12 lipca ponad 10 milionów Polaków, Ryszard Terlecki odpowiedział: "przeprowadziliśmy bardzo ciężką, trudną skomplikowaną reformę organizacyjną szkolnictwa, edukacji, ale zatrzymaliśmy się w pół kroku, nie przeprowadziliśmy reformy programowej. To jest jeden z tych elementów, które będą się na nas mściły". Ryszard Terlecki dodał, że lepiej wyedukowani młodzi ludzie, którzy przejdą przez lepszą podstawę programową, będą chętniej głosować na PiS. Są ludzie, którzy mają wyższe wykształcenie, a może nie mają podstawowego…

Mój komentarz:

Marszałek profesor Ryszard Terlecki przeszedł po wygranych przez PiS wyborach prezydenckich na fatalną manierę wygłaszania w jego mniemaniu dowcipnie ciętych komentarzy skierowanych pod adres przeciwników władzy dobrej zmiany, nie zdając sobie kompletnie sprawy z oczywistej oczywistości, że do tego trzeba mieć szczególny talent. I choćby na głowie stawał, to swoimi siermiężnymi dowcipasami będącymi de facto parcianymi łańcuchami tautologii, albo jak ktoś woli paroma pojęciami jak cepy bez żadnej dystynkcji w rozumowaniu wspartymi o składnię pozbawioną urody koniunktiwu, - nie przebije finezji pani Katarzyny Kasi ze Szkła Kontaktowego. Zaś wszystkie jego próby w tej materii będą go czyniły jeszcze bardziej śmiesznym i żałosnym. Bo pani Katarzyna Kasia to nie Marcin Wolski, Jan Pietrzak, Jacek Kurski, Rafał Ziemkiewicz, Zenek Martyniuk i podobne im orły programu "W tyle wizji".

A teraz znacznie poważniejsza sprawa.

Urodziłem się pod koniec pierwszej połowy ubiegłego wieku, więc jak mało już, kto pamiętam, na czym polegała indoktrynacja młodych polskich mózgów przez komunistyczny reżim.

W tych koszmarnych czasach, kiedy w kraju szalał stalinowski terror, chodziłem do podstawówki przy ul. Konfederackiej na krakowskich Dębnikach, mieszczącej się opodal kościoła pod wezwaniem św. Stanisława Kostki, gdzie przystępowałem do Pierwszej Komunii Św. i tam również byłem bierzmowany.

Na tyłach naszej podstawówki był sąsiadujący z kościołem wielki podworzec, na którym każdego dnia przed lekcjami mieliśmy poranne apele rozpoczynające się od obowiązkowego odśpiewania przez uczniów komunistycznej pieśni pt. „Naprzód młodzieży świata ”, a dyrektorka szkoły baczyła pilnie, czy wszyscy śpiewają – vide:

                                              https://www.youtube.com/watch?v=Gk9yJJiJKPI

Potem następowały wyróżnienia uczniów, którzy wykonali najlepsze gazetki ścienne o Józefie Stalinie i Bolesławie Bierucie, a także o Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich i Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. A na koniec komunistyczni politrucy wygłaszali doktrynerskie pogadanki okolicznościowe.

Zaś w mrocznych korytarzach naszej szkoły na ścianach wisiały wypisane wielkimi literami  hasła „Partia siłą przewodnią narodu”; „Przyjaźń, sojusz i współpraca z ZSRR – gwarancją bezpieczeństwa i rozwoju Polski!”; „Polska Zjednoczona Partia Robotnicza jedyną nadzieją Polaków!”; „Niech żyje towarzysz Stalin”. Zaś w klasach masywne dębowe ławki z kałamarzem przypominały czasy „Rewizora” Nikołaja Gogola.

Natomiast w ramach inwigilacji naszych młodych mózgów obowiązkowo musieliśmy chodzić ze szkołą, co tydzień do krakowskiego kina „Sztuka” na tak zwane „poranki”. Jak dziś pamiętam bilet kosztował 1 zł i 35 groszy. Tam wyświetlano nam filmy o Włodzimierzu Leninie, Józefie Stalinie, Feliksie Dzierżyńskim, Róży Luxemburg i bohaterach Związku Radzieckiego, którzy się kulom nie kłaniali, z których mało, co zapamiętałem, ale jeden z tych filmów wrył mi się w pamięć. Była o to opowieść o Soso Dżugaszwili znanym później, jako zimnokrwisty ludobójca Józef Stalin.

O tym dobrodusznym i troskliwym ojcu narodu radzieckiego w naszych szkolnych podręcznikach roiło się od czytanek opowiadających o kochającym zwierzątka małym Soso Dżugaszwili, a także o tym, że koledzy szkolni nie mogli mu dorównać, gdyż Soso był najmądrzejszy i najszlachetniejszy w całej szkole.

Tak bestialsko i metodycznie kaleczono młode polskie mózgi, kiedy ja chodziłem do szkoły.

Pieśń o troskliwym ojcu narodu radzieckiego: „Niech żyje nam towarzysz Stalin, co usta słodsze miał od malin ” niosła się wtedy po Polsce od miasta do miasta, od wsi do wsi, od domu do domu.

Najgorszym zaś było to, że część narodu polskiego uwierzyła wtenczas w tę komunistyczną ściemę, w efekcie, czego mieliśmy w Polsce pięćdziesiąt lat komuny, która jak widać wcale nie upadła, lecz przyczaiła się tylko czekając na lepsze czasy.

Wykop Skomentuj82
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości