179 obserwujących
2374 notki
5407k odsłon
  920   0

Bezduszne państwo odgórnych i bezprawnych obostrzeń, zakazów, nakazów, kar oraz restrykcji

I tak, po premierze Jarosławie Kaczyńskim władzę przejął Donald Tusk. Krasomówczy Donald miał być premierem silnym, słownym, pracowitym, konsekwentnym i oddanym interesom Polski. W efekcie nie spełnił wielu obietnic wyborczych, a jak się zorientował, że ludzie się na nim wyznali uciekł do Brukseli, wyznaczając na swą następczynię Ewę Kopacz, która ostatecznie Polskę pogrążyła, i jak powiedział minister Sienkiewicz, teoretyczne państwo rządzone przez Platformę Obywatelską przestało działać…

A co było potem?

Otóż, jesienią 2015, PiS wygrało wybory prezydenckie i parlamentarne z przewagą sejmową w wyniku, czego czując się bezkarnym, nieformalnym nad-premierem ogłosił się Jarosław Kaczyński, który formalnym premierem zrobił Beatę Szydło, którą jednak, jak tylko „pokazała pazurki” bez cienia skrupułów zrzucił z sań, a na jej miejsce powołał byłego doradcę rządu Donalda Tuska, całkowicie mu posłusznego bangstera Mateusza Morawieckiego, który zasłynął z wypowiedzi, że Polacy powinni za miskę ryżu zap…lać.  I wszystko szło jak po masełku, bo w zamian za 500 Plus i trzynastą emeryturę ciemny lud cicho siedział, a nad-premier Kaczyński hołdując zasadzie divide et impera, krok po kroku wprowadzał w Polsce autorytarne rządy na modłę Orbana i Erdoğana trzymając naród krótko nie oszczędzając nawet kobiet. O zadłużaniu państwa do poziomu nienotowanego dotąd w naszej powojennej historii, nawet nie wspominam. Ale pan Prezes nie przewidział, że nadejdzie pandemia koronawirusa, która bezlitośnie obnaży nieudaczność, degrengoladę i chaos nowogrodzkiej władzy „dobrej” zmiany pokazując jak na dłoni, że ta władza kompletnie już nie panuje nad sytuacją kryzysową, a pisowskie państwo jest tekturowe. W tej sytuacji setki tysięcy krańcowo zdesperowanych Polek i Polaków zaczęły wychodzić na ulice miast i miasteczek uświadomiwszy sobie, że jak Jarosław Kaczyński się nie opamięta i nie zacznie się liczyć z ludźmi, - to wszystko runie z takim impetem, że nie będzie, czego zbierać.

I tak, historia zatoczyła błędne koło i wróciliśmy do opcji wyjściowej.

Ktoś zaprzeczy?

Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki oraz niezależny bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla naszego państwa)

Lubię to! Skomentuj30 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka