195 obserwujących
2460 notek
5566k odsłon
  800   0

Czy nasze dzieci będą robiły gazetki ścienne o Jarosławie Kaczyńskim?

Wczoraj napisałem notkę pt. „To jakieś przekleństwo losu! Zamiast ministry Hall, mamy ministra Czarnka ” – vide: https://www.salon24.pl/u/salonowcy/1144683,to-jakies-przeklenstwo-losu-zamiast-ministry-hall-mamy-ministra-czarnka, w której skrytykowałem łajdactwo obecnego ministra edukacji i nauki.

Celowo piszę „łajdactwo ”, gdyż uważam, że planowane przez szefa resortu szkolnictwa podporządkowanie szkół władzy centralnej, prawicowa indoktrynacja polskiego społeczeństwa, wprowadzenie systemu władzy kuratorów oświaty kontrolujących dyrektorów szkół, dyskryminowanie przez partię rządzącą społeczności LGBT oraz sojusz abpa Jędraszewskiego z Jarosławem Kaczyńskim to bezeceństwo cofające nas do czasów stalinowskich.

Dlaczego tak uważam?

Bo jako Polak urodzony pod koniec Drugiej Wojny Światowej, we wczesnych latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy w kraju szalał stalinowski terror, - chodziłem do podstawówki przy ul. Konfederackiej na krakowskich Dębnikach mieszczącej się opodal kościoła pod wezwaniem św. Stanisława Kostki, gdzie przystępowałem do Pierwszej Komunii Św. i tam również byłem bierzmowany.

W tym kościele młody kapłan Karol Wojtyła odprawił dnia 3 listopada 1946 roku swoją Mszę św. Prymicyjną i w tejże Świątyni jest także obraz Matki Boskiej, przed którym „wymodlił sobie i ugruntował swoje powołanie kapłańskie”, jak już, jako papież powiedział parafianom w roku 1972.  O tej parafii Jan Paweł II mówił, cytuję:

Czasy te wspominam w sposób bardzo osobisty. Jestem przekonany, że do powołania kapłańskiego, do którego doszedłem właśnie w tym czasie i tu, w tej parafii, przyczyniły się modlitwy moich braci i moich sióstr i tych moich ówczesnych duszpasterzy, którzy za życie każdego parafianina, a zwłaszcza każdego młodego parafianina - wtedy należałem tutaj do młodzieży - płacili nie tylko dobrym słowem, nie tylko szlachetnym przykładem swojego życia, ale także ofiarą i krwią."

Przed naszą podstawówką był sąsiadujący z kościołem wielki podworzec, na którym każdego dnia przed lekcjami mieliśmy poranne apele rozpoczynające się od obowiązkowego odśpiewania przez uczniów komunistycznej pieśni pt. „Naprzód młodzieży świata”, a mianowana przez komunistów dyrektorka szkoły baczyła pilnie, czy wszyscy śpiewają. Potem następowały wyróżnienia uczniów, którzy wykonali najlepsze gazetki ścienne o Józefie Stalinie, Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich i Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. A na koniec komunistyczni politrucy wygłaszali doktrynerskie pogadanki okolicznościowe.

Tak bestialsko i metodycznie kaleczono wtedy młode polskie mózgi i uważam, że w równie bezpardonowy i barbarzyński sposób postępuje dzisiaj bezwzględny egzekutor, jakim jest minister Czarnek kaleczący dusze młodych Polek i Polaków usiłując wdrożyć w życie bogoojczyźnianą i nieprzyjazną ludziom cywilizowanym pisowską reformę szkolnictwa.

Wierzcie mi Państwo, że choć od czasów mojego wczesnego dzieciństwa upłynęło blisko siedemdziesiąt lat, to sposoby niszczenia polskiej szkoły przez komunistów wryły mi się w duszę tak głęboko, że jak dziś pamiętam, co nam na apelach porannych mówili ówcześni stalinowscy prelegenci.

I niestety, jak słucham dzisiaj wypowiedzi ministra Czarnka wyświetlają mi się przed oczami wspomniani stalinowscy doktrynerzy. Wszystko tak samo, jak wtedy. Tylko w tamtych czasach były „zaplute karły reakcji ”, a dzisiaj są „lewaccy zboczeńcy LGBT ”.

Ten sam język, ta sama narracja, ten sam ton, to samo zakłamanie i ta sama obłuda.

A jeśli minister Czarnek rzeczywiście wierzy w to, co mówi, - to tym gorzej dla Polski! 

Ale wróćmy do mojej wczorajszej notki wspomnianej na wstępie.

Autor notki oraz popierający jego tezy komentatorzy dostali od pisowskich fundamentalistów grubo ponad trzysta czerwonych łapek! To chyba rekord Salonu24. A dlaczego te łapki się pojawiły? Ano z tej przyczyny, że pisowscy hunwejbini, którym łajdactwo ministra Czarnka się podoba nareszcie wyczuli, że bronią sprawy, której nie da się obronić. Stąd ich wynikająca ze strachu reakcja.

Nie napisali komentarzy, bo nie mieli argumentów zaprzeczających tezom postawionym w notce. Więc się w swoim stylu zemścili tymi czerwonymi łapkami. Powiem więcej. Daję głowę, że znakomita większość z nich wcale nie przeczytała notki, a dla tych, którzy próbowali ją przeczytać, notka okazała się zbyt trudna do zrozumienia.

Z czego płynie niezaprzeczalny moim zdaniem wniosek, że ci „miłośnicy” partii Jarosława Kaczyńskiego są taką samą tłuszczą (termin użyty przez Joe Bidena), jak ta, która zaatakowała Kapitol Stanów Zjednoczonych 6 stycznia 2021 roku w Waszyngtonie. Wówczas tysiące zwolenników ustępującego prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa w proteście przeciwko wynikom wyborów prezydenckich z listopada 2020 roku wtargnęło do Kapitolu Stanów Zjednoczonych, gdy obie izby Kongresu prowadziły obrady mające potwierdzić zwycięstwo Jeogo Bidena w wyborach z listopada 2020 roku.
Po dostaniu się do budynku uczestnicy szturmu dopuszczali się licznych aktów wandalizmu i rabunku, zanim po kilku godzinach zostali usunięci przez siły policyjne. Z powodu ataku tej hołoty konieczne było przerwanie obrad izb Kongresu i ewakuacja kongresmenów. W wyniku wydarzeń na Kapitolu śmierć poniosło 5 osób, a co najmniej 138 policjantów zostało rannych. Atak spotkał się ze zdecydowanymi reakcjami sprzeciwu zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i na świecie, doprowadził do wszczęcia procedury impeachmentu wobec Donalda Trumpa, a przez Federalne Biuro Śledcze został uznany za akt krajowego terroryzmu

Dlaczego to wydarzenie przypominam?

Ano z tej przyczyny, że u nas Jarosław Kaczyński wraz z ministrem Czarnkiem robią dokładnie to samo, co Donald Trump wyczyniał w czasie swojej prezydentury.

Chodzi mi o intencjonalne dzielenie społeczeństwa i szczucie części szowinistycznie katolickich Polaków przeciwko broniącej swych praw obywatelskich polskiej mniejszości LGBT.

To szczucie trwa od czasu, gdy jesienią 2015 PiS wygrał wybory z większością sejmową i własnym prezydentem, - co rządzącej partii Jarosława Kaczyńskiego zapewniło praktycznie całkowitą bezkarność w niszczeniu kluczowo ważnych instytucji państwa, a także możliwość ideologicznej inwigilacji obywateli przez prawicę wespół z polskim Kościołem Katolickim.

To w tym celu Jarosław Kaczyński zrobił wrzutkę z zaostrzeniem ustawy antyaborcyjnej, co spowodowało olbrzymie protesty polskiego społeczeństwa, a po brutalnym stłumieniu tych protestów robił kolejne prowokacyjne wrzutki i nie wiadomo jak by się to skończyło, gdyby nie wybuch pandemii koronawirusa, która uniemożliwiła dalsze uliczne protesty polskiego społeczeństwa.

Ale choć partii rządzącej udało się i nadal udaje tłumić protesty społeczne, to w społeczeństwie polskim narastał i nadal narasta gniew, który wcześniej, czy później wybuchnie z energią, jaka gromadzi się w drzemiącym wulkanie.

I moim zdaniem doszliśmy już do takiego krytycznego punktu igrania władzy ze społeczeństwem, iż wystarczy już tylko mała iskierka by pisowska tłuszcza zaatakowała Sejm lub Senat Rzeczpospolitej i krew się polała.

Dlaczego?

Bo wszystko wskazuje na to, że kompletnie zdemoralizowany i skorumpowany PiS nie odda władzy bez walki na śmierć i życie.

Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki oraz niezależny bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla naszego państwa)

Zobacz galerię zdjęć:

Lubię to! Skomentuj39 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale