195 obserwujących
2570 notek
5724k odsłony
  763   0

Tego nie dowiesz się z tak zwanych „mediów publicznych”. Rząd sobie z pandemią nie radzi!

Czwarta fala pandemii rośnie z siłą huraganu i mamy dziś kolejny rekord ilości zakażeń, łącznie z rekordową ilością zgonów. Sytuacja staje się krytyczna, a niektóre szpitale musiały już zorganizować dodatkowe kostnice.

Rzadko to robię, ale jak napisałem w tytule notki, ponieważ z mediów publicznych żaden Autor, ani Komentator Salonu24 się tego nie dowie, - postanowiłem w tej wyjątkowo krytycznej sytuacji przedrukować na swoim blogu fragment artykułu Piotra Kozaneckiego, - czytaj: https://wiadomosci.onet.pl/kraj/koronawirus-nadmiarowe-zgony-polska-statystyki/f0453qf pt. „Klęska Polski w walce z pandemią. Jasno pokazują to liczby [ANALIZA] ”, - cytuję:

W Polsce w pierwszym roku pandemii zmarło o 23,7 proc. więcej ludzi niż umierało we wcześniejszych latach. To jeden z najgorszych wyników w Unii Europejskiej. 23,7 proc.! To blisko 80 tys. ludzi, którzy zmarli przede wszystkim dlatego, że państwo nie umiało im pomóc. I najprawdziwszy chyba wskaźnik pokazujący, jakiego spustoszenia dokonał w naszym kraju COVID-19. W 2021 r. jest tylko nieznacznie lepiej.

Powinniśmy to sobie powiedzieć jasno i głośno: ponieśliśmy w walce z pandemią jako państwo klęskę. Ocenianie inaczej faktu, że zmarło u nas tak wiele ludzi, jest obrazą rodzin tych zmarłych.

Bardzo długo nie widzieliśmy prawdziwego spustoszenia, jakie poczyniła w Polsce pandemia. A to spustoszenie widać najwyraźniej w najprostszej możliwej statystyce: całkowitej liczbie zmarłych w pandemicznym roku w porównaniu do lat wcześniejszych.

Kiedy wiosną 2020 r. przy bardzo niskim przecież poziomie zachorowań stanął prawie cały kraj, to stanął nie dlatego, że rząd bał się koronawirusa jako takiego. Stanął, bo rząd bał się, że koronawirus spustoszy naszą ochronę zdrowia.

W cyklu tekstów postaramy się odpowiedzieć na pytanie: dlaczego po dwunastu miesiącach pandemii w Polsce zmarło o 23,7 proc. więcej ludzi niż we wcześniejszych latach. To jeden z najgorszych wyników w UE. Najbardziej prawdziwy i jednocześnie najbardziej przerażający wskaźnik pokazujący naszą klęskę w walce z koronawirusem. Gdy doliczymy zgony z roku 2021, z kolejnych miesięcy pandemii, nasza sytuacja poprawia się nieznacznie.

Nie chodzi nam o pastwienie się nad obecnym rządem. To jasne, że dobrze działająca ochrona zdrowia to coś, do czego dochodzi się latami. A nasz system ochrony zdrowia to przez ostatnie 30 lat niekończąca się opowieść o braku pieniędzy, logiki i odpowiedniego zarządzania.

Zapaść to puste słowo. Nie da się złapać momentu, w którym powiedzielibyśmy: dziś stało się to i to, w związku z czym służba zdrowia się zapadła. To będzie zależało od oceny. W oczywisty sposób przed oceną sytuacji jako „zapaści” będzie się bronił odpowiedzialny za sytuację rząd, a opozycja będzie tę ocenę podkręcać i trąbić o „zapaści” do całkowitego znieczulenia nas na to słowo.

Ale ta zapaść nadeszła i chyba nawet nie zaczęliśmy wychodzić na razie z jej dna, zwłaszcza że aktualnie trwa w ochronie zdrowia kolejny strajk. Kiedy ktoś będzie próbował Wam, Drodzy Czytelnicy, wmówić, że państwo polskie dobrze poradziło sobie z pandemią, (bo uniknęliśmy kopania masowych grobów, wielkich kolejek karetek i odłączania ludzi od respiratorów, żeby podłączyć kogoś lepiej rokującego) - nie wierzcie. Polskie państwo poniosło w walce z pandemią sromotną klęskę i mówienie czegokolwiek innego jest obrazą w stosunku do setek tysięcy członków rodzin tych, którzy zmarli, a mogli żyć.

Bo jak inaczej opisać to, że w Polsce w pierwszym roku pandemii zmarło o 23,7 proc. więcej ludzi niż umierało we wcześniejszych kilku latach? To jest blisko 80 tys. ludzi, którzy odeszli przede wszystkim dlatego, że państwo nie umiało im pomóc. Tak jakby wyparował Nowy Sącz lub Jelenia Góra. 80 tysięcy! Czy wyobrażamy sobie katastrofę naturalną, w której ginie tyle ludzi? Na przykład powódź? Zamach terrorystyczny? Masowe zatrucie? Jakąś przerażającą katastrofę na imprezie masowej?

Spośród tych 80 tysięcy, niecałe 30 tys. to ofiary COVID-19 (cały czas mówimy o roku 2020, doliczając dane z roku 2021 całkowita liczba zgonów z powodu COVID-19 wynosi obecnie w Polsce ok. 76 tys.) – bezpośrednie lub pośrednie. Na pewno wiele z nich także było do odratowania. Ale te pozostałych 50 tysięcy ofiar śmiertelnych to ludzie, których straciliśmy dlatego, że koronawirus organizacyjnie rozłożył nasze szpitale na łopatki.

Kiedy sobie to wszystko uświadomimy, trudno zrozumieć, że nie jest to ani w mediach, ani przy stołach w polskich domach przedmiotem codziennej dyskusji…”, koniec cytatu.

Resztę artykułu, gdzie Autor podaje konkretne dane można przeczytać tutaj: https://wiadomosci.onet.pl/kraj/koronawirus-nadmiarowe-zgony-polska-statystyki/f0453qf

Lubię to! Skomentuj52 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale