193 obserwujących
2624 notki
5794k odsłony
  598   1

Jarosław Kaczyński. Fobie, urojenia i manie prześladowcze

Zbawca narodu, czy przekleństwo posierpniowej Polski?
Zbawca narodu, czy przekleństwo posierpniowej Polski?
Kaczyński odleciał!

      Pisane w dniu, w którym liderzy skrajnie prawicowych partii spotkali się w Warszawie z Jarosławem Kaczyńskim, - a w tym samym czasie na Kremlu Władimir Putin wraz z kremlowską starszyzną odpalił  baterię szampanów   

Motto: Jarosław Kaczyński ma się tak do marszałka Piłsudskiego, jak trampkarz polskiej Ligi Okręgowej do Roberta Lewandowskiego grającego w Bundeslidze

Przestroga filmowa:
Bo to się zwykle tak zaczyna, – vide kultowa scena z oscarowego filmu „KABARET” pokazująca, jak budzi się w ludziach nienawiść:
https://www.youtube.com/watch?v=Sv7kbtQChJA  (polecam dźwięk na cały regulator i wersję pełnoekranową)

Proszę także zwrócić uwagę, że ostatnie słowa tej sceny to pytanie: "Czy nadal uważasz, że możecie ich ukrócić?...".

A teraz do rzeczy.

Portal internetowy Salon24, - videhttps://www.salon24.pl/newsroom/1186484,jurasz-o-taktyce-pis-pretensje-do-niemiec-tak-porownanie-do-zbrodniczej-iii-rzeszy-nie informuje:

Jarosławowi Kaczyńskiemu powiedziałbym, że trzeba jednak znać miarę, bo inaczej za moment się okaże, że skoro Angela Merkel mówi po niemiecku, a gestapo też mówiło po niemiecku, to może Angela Merkel jest z gestapo? Albo, że skoro psy mają cztery łapy, a kot prezesa PiS też ma cztery łapy, to znaczy, że jego kot jest psem. No, przepraszam, ale to jest tego rodzaju logika – mówi Salonowi24 Witold Jurasz, dyplomata i publicysta Onet.pl, odpowiadając na pytanie o groźbę budowy IV Rzeszy.
Witold Jurasz: Są to słowa obraźliwe, a przez to głupie. Oczywiście, mamy w pewnych kwestiach rozbieżne interesy z Republiką Federalną Niemiec. Możemy wyrażać wobec Niemców uzasadnione pretensje – np. o Nord Stream 2. Nie ma powodu o tych sprawach głośno nie mówić i wprost komunikować Berlinowi naszego niezadowolenia. Ale czym innym są różnice zdań, sprzeczne interesy w jakiejś kwestii, a czym innym jest jednak porównywanie współczesnych, demokratycznych Niemiec do totalitarnej, zbrodniczej III Rzeszy. To obraźliwe i przede wszystkim głupie zachowanie. Głupie, ponieważ nie możemy sobie pozwolić na to, by w tak napiętej sytuacji międzynarodowej mieć jednocześnie konflikt i na wschodzie i na zachodzie…

Mój komentarz:

Podobnie, jak wszyscy Polacy wstrząśnięty tragedią smoleńską, zwyczajnie i po ludzku przejąłem się osobistym dramatem Jarosława Kaczyńskiego, który w tej koszmarnej katastrofie stracił bliźniaczego brata, a na domiar złego musiał potem znieść szereg paskudnych upokorzeń ze strony ówcześnie rządzącej partii.

Zniesmaczony bezdusznością zauszników  Donalda Tuska, w krytycznej wobec Platformy Obywatelskiej notce pt. „Niezniszczalny ” – vide: https://www.salon24.pl/u/salonowcy/444762,niezniszczalny , w najlepszej wierze tak wtedy pisałem o Jarosławie Kaczyńskim, cytuję:

Co by nie mówić o Jarosławie Kaczyńskim, to od dawna na polskiej scenie politycznej nie było tak wytrwałego i odpornego na ciosy fightera walczącego o los Polski. Bo ileż to razy cynicy z Gazety Wyborczej bili Jarosława Kaczyńskiego niżej pasa, a sędziowie udawali, że tego nie widzą. Zaś sprzedajni fotoreporterzy zrobili mu tysiące szpetnych fotek.
Ileż nieczystych ciosów musiał przyjąć Prezes. Na korpus - od brutalnie faulujących dziennikarskich hien: Olejnik, Kolendy-Zaleskiej, Lisa, Żakowskiego, Wołka, Szostkiewicza, Kuczyńskiego i nieustannie go punktujących jadowitą kpiną satyryków Szkła Kontaktowego. Ileż bolesnych ciosów dostał na wątrobę - od sprzedajnych lizusów z tytułami profesora: Kuźniara, Markowskiego, Krzemińskiego, Czapińskiego, Śpiewaka, Nałęcza et consortes, którzy go przedstawiali ludziom, jako ludojada pożerającego na śniadanie niemowlęta. Ileż trafień na szczękę zaliczył - od politycznych rzezimieszków: Palikota, Nowaka, Sikorskiego, Grupińskiego, Olszewskiego. No i ta straszliwa seria brudnych ciosów, jaką dostał w splot słoneczny od tandemu do mokrej roboty Miller – Anodina. Bili bezlitośnie. A gdy się tylko zachwiał, z loży różowego salonu rozlegało się zdziczałe wycie: Złam mu szczenę!!! Wal go w potylicę!!! Wybij zęby!!! No bij!!! Zabij!!! Dorżnij!!! A że ludzi nietrudno podpuścić, rozpalona widownia wyła razem z nimi. A, gdy prezes schodził po walce do szatni, pluli na niego w przejściu obłąkany z nienawiści Niesiołowski i toksyczna Paradowska. Nazajutrz Gazeta Wyborcza wybijała tłustą czcionką nagłówki: „Już nigdy nie wróci na deski”. „Kaczyński na zawsze skończony”.  A ten znienawidzony przez post-komunistów „kurdupel z wiecznie rozwiązaną sznurówką” odradzał się za każdym razem jak Feniks z popiołów. Odnowiony, rześki, gotowy do walki o Polskę. Jak to możliwe??? Głowią się ci, co go zdawało się mieli na widelcu, którzy już tyle razy witali się z gąską, a gdy na Polskę spadła tragedia smoleńska zacierali ręce, że tym razem już się nie podniesie. Otóż odpowiedź jest prosta. Choć rozumiem, że można Kaczyńskiego nie lubić, to nie sposób zaprzeczyć, że pan Prezes, przy wszystkich jego wadach, posiada nadprzyrodzony polityczny instynkt, który go czyni niezniszczalnym mężem stanu urodzonym do roli przywódczej…
”, koniec cytatu.

Lubię to! Skomentuj29 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale