Portal internetowy Salon24, vide: https://www.salon24.pl/newsroom/1230936,kaczynski-i-morawiecki-odznaczeni-wysokimi-orderami-przez-zelenskiego informuje:
„Kaczyński i Morawiecki odznaczeni wysokimi orderami przez Zełenskiego. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski uhonorował premiera Mateusza Morawieckiego i wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego Orderem Jarosława Mądrego drugiej klasy - powiedział na konferencji prasowej w Kijowie premier Ukrainy Denys Szmyhal…”
Mój komentarz:
Po napaści kremlowskiego mordercy na Ukrainę, rozpoczął się exodus przerażonych ukraińskich matek z dziećmi uciekających do Polski przed bombami i ludobójczym gwałtem putinowskich Hunów. Do Polski przybyły setki tysięcy Ukraińców bez środków do życia i dachu nad głową.
Godni podziwu Polacy przyjęli wtedy ukraińskich uchodźców z otwartymi rękoma okazując im: serce, życzliwość, gościnność i bezinteresowną pomoc, - nierzadko przygarniając ich pod własny dach. A co najważniejsze robili to z własnej woli, - i ani im do głowy nie przyszło, żeby się tym chwalić.
Niestety, nie mogę powiedzieć tego samego o władzach PiS, które wspaniałą i spontaniczną postawę Polaków usiłują teraz przekuć w swój własny sukces.
Pomoc Polaków dla uchodźców ukraińskich była przede wszystkim spontanicznym odruchem serca polskiego społeczeństwa, którego pomoc dla uchodźców ukraińskich nie była nakazana odgórnie, a chęć jej udzielenia wypływała z poczucia solidarności z udręczonym narodem ukraińskim.
I należy wyraźnie zaznaczyć, że ówczesna pomoc udzielona uchodźcom ukraińskim była samorzutnym i oddolnym ruchem polskiego społeczeństwa, które zorganizowało się samo, bez pomocy PiS-u. Męczennikom ukraińskim pomogło całe polskie społeczeństwo, od prawa, przez środek do lewa. Polska wypełniła się wtedy chęcią polskich obywateli do niesienia ratunku umęczonemu narodowi Ukrainy. Słowem, to było coś w rodzaju pospolitego ruszenia z pomocą dla uchodźców ukraińskich, - w wykonaniu szeregowych Polaków, a nie pomoc zorganizowana przez PiS, jak sugerowała propaganda nowogrodzka ustami samochwalczych premierów: Kaczyńskiego i Morawieckiego, którzy jak pokazało życie skromnością nie grzeszą.
Należy tedy przypomnieć, że to polskie społeczeństwo pokazało rządzącym, jak należy pomagać cierpiącym, - a nie odwrotnie. Bo prawda jest taka, że władze PiS, w czasie kiedy Putin już rozlokowywał swoją armię przy granicy ukraińskiej, miast przygotowywać logistycznie nasz kraj na ewentualny masowy napływ uchodźców z Ukrainy, - do ostatniego dnia były pochłonięte walką o "Lex Czarnek", przykrywaniem afery podsłuchowej "Pegasus", mejli Dworczyka i wielu innych ponurych afer anty-unijnej partii PiS.
Niegodziwe są tedy zabiegi Kaczyńskiego i Morawieckiego zapisania na swój własny rachunek oddolnego zrywu szeregowych Polaków w niesieniu duchowego i materialnego wsparcia dla napadniętej przez Putina Ukrainy. I powiedzmy sobie szczerze, iż tego rodzaju propagandowe tricki to nic innego, jak polityczny oportunizm, czyli postawa charakteryzująca się rezygnacją z własnych zasad moralnych dla osiągnięcia czyimś kosztem doraźnych korzyści, - w tym przypadku wizerunkowych.
Czas tedy powiedzieć otwarcie, iż gdyby nie poświęcenie samorządowców i wolontariuszy, którzy się po wybuchu wojny w Ukrainie sami zorganizowali, mielibyśmy dziś w Polsce humanitarną katastrofę.
I aż się nie chce wierzyć, że prezydent Żelenski przyznając ordery Jarosławowi Kaczyńskiemu i Mateuszowi Morawieckiemu zapomniał o uhonorowaniu polskiego społeczeństwa.
Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki oraz niezależny bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla naszego państwa)
Post Scriptum
Setki czerwonych łapek dla autora notki i znikoma ilość hejterskich komentarzy to świadectwo, że pisowscy oszołomi mszczący się na autorze notki za jego krytykę partii Jarosława Kaczyńskiego czytają jednak jego notki z wypiekami na policzkach i czerwonymi uszami, - ale przestali komentować, gdyż boją się blokady, a co ważniejsze, - brak im racjonalnych argumentów do poważnego polemizowania z autorem notki na intelektualnie przyzwoitym poziomie.
Słowem moja metoda okresowego blokowania (a nie banowania) pisowskich hejterów oraz usuwania ich chamskich i przygłupich komentarzy znakomicie się sprawdziła.
Dlatego metodę tę polecam także innym blogerom.
Dlaczego?
Bo bloger, który tylko „kadzi”, lukruje i bezkrytycznie wychwala partię, z którą sympatyzuje wcale tej partii nie pomaga, gdyż mówienie do przekonanych tego, co oni chcą usłyszeć nic konstruktywnego nie wnosi do sprawy.
Z pewnością zauważyliście Państwo, że po obu stronach polskiej sceny politycznej działają blogerzy, grupujący na swoich blogach setki komentatorów, których nazywam wiecznie rozgadanym towarzystwem wzajemnego zachwytu nad samymi sobą. Takie blogi moim zdaniem, choć bardzo "popularne" są de facto kompletnie jałowe i bezproduktywne, gdyż jedynym, co produkują jest bita piana. Dlatego uważam, że nie wszystkie "popularne" blogi są dobre, a także, że nie wszyscy rzetelni i uczciwi blogerzy muszą być lubiani przez wszystkich komentatorów.
Tak. Tak. Lepszy jeden sensowny i merytoryczny komentarz, niż sto komentarzy niedorzecznie bałwochwalczych, ale także chamskich, mściwych, hejterskich i głupawych.
Zaś fakt, iż udało mi się zdyscyplinować i wyeliminować z mojego blogu komentarze autorstwa pisowskich oszołomów poczytuję sobie za znaczący blogerski sukces w mojej blogerskiej karierze.
Przykro mi, że musiałem zastosować tak radykalne metody, ale liczna grupa zawsze tych samych pisowskich trolli zrobiła sobie z mojego blogu spluwaczkę, - więc musiałem tą hołotę skutecznie utemperować przy użyciu narzędzi dostępnych na Salonie24, których zastosowanie jest zgodne z regulaminem portalu.


Komentarze
Pokaż komentarze (53)