192 obserwujących
2830 notek
6073k odsłony
  321   0

Minister Czarnek i profesor Roszkowski to nie ludzie, lecz ideologia

Podręcznik dla szkół ponadpodstawowych "Historia i Teraźniejszość"

Portal internetowy e-dziecko, vide: https://www.edziecko.pl/starsze_dziecko/7,79351,28776847,tego-beda-uczyc-sie-dzieci-z-podrecznika-do-hit-dekalog-wpisany.html informuje:

Już od września w planach lekcji uczniów szkół ponadpodstawowych znajdzie się nowy przedmiot. Mowa o „historii i teraźniejszości”, którą zachwycał się minister Czarnek. I choć w kolejce na zatwierdzenie czeka jeszcze kilka podręczników, jeden (już dopuszczony do użytku) budzi olbrzymie emocje. To podręcznik profesora Wojciecha Roszkowskiego. Jak mówił ksiądz Rydzyk, najnowsza historia Polski została tam "pięknie pokazana". Czy faktycznie? Zajrzeliśmy do publikacji.
Oburzającym fragmentem, na który zwróciła uwagę Dorota Gawlikowska, psycholożka niepłodności i  certyfikowana psychoterapeutka par PTP, jest ten dotyczący: "przychodzenia na świat dzieci w oderwaniu od naturalnego związku mężczyzny i kobiety, najchętniej w laboratorium ".

Prof. Roszkowski podkreśla, że: "coraz bardziej wyrafinowane metody odrywania seksu od miłości i płodności prowadzą do traktowania sfery seksu jako rozrywki, a sfery płodności jako produkcji ludzi, można powiedzieć hodowli " i dalej: "Skłania to do postawienia zasadniczego pytania: kto będzie kochał wyprodukowane w ten sposób dzieci? Państwo, które bierze pod swoje skrzydła tego rodzaju "produkcję"?" Miłość rodzicielska była i pozostanie podstawą tożsamości każdego człowieka, a jej brak jest przyczyną wszystkich prawie wynaturzeń natury ludzkiej " - pisze historyk.  

Mój komentarz:

Spróbujcie sobie Państwo wyobrazić,  jak przy lekturze wyżej zacytowanych słów profesora Roszkowskiego zaakceptowanych formalnie przez ministra Czarnka, - poczuje się dziecko poczęte metodą"In vitro". Przecież takie słowa to właśnie świadectwo  godzącego dotkliwie w ludzką godność wynaturzenia natury ludzkiej przywodzącego na pamięć ciemną stronę mocy  najbardziej wstydliwych i budzących sprzeciw kart historii. Bo to, że dzieci poczęte dzięki metodzie "In vitro" nie będą kochane, gdyż pochodzą z hodowli mógł napisać albo człowiek obłąkany, albo wyzuty z sumienia wynaturzony szubrawiec. Zaś to, co robią ci dwaj panowie to gmeranie pogrzebaczem w młodych polskich mózgach, - bez znieczulenia!

Powiem tedy krótko. Identycznie bestialskimi metodami kaleczyli młode polskie mózgi komuniści, co pamiętam z autopsji.

Bo we wczesnych latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy w kraju szalał stalinowski terror chodziłem do podstawówki przy ul. Konfederackiej na krakowskich Dębnikach mieszczącej się opodal kościoła pod wezwaniem św. Stanisława Kostki, gdzie przystępowałem do Pierwszej Komunii Św. i tam również byłem bierzmowany. W tym kościele młody kapłan Karol Wojtyła odprawił dnia 3 listopada 1946 roku swoją Mszę św. Prymicyjną i w tejże Świątyni jest także obraz Matki Boskiej, przed którym „wymodlił sobie i ugruntował swoje powołanie kapłańskie”, jak już, jako papież powiedział parafianom w roku 1972.  

Przed naszą podstawówką był sąsiadujący z kościołem wielki podworzec, na którym każdego dnia przed lekcjami mieliśmy poranne apele rozpoczynające się od obowiązkowego odśpiewania przez uczniów komunistycznej pieśni pt. „Naprzód młodzieży świata ”, a dyrektorka szkoły baczyła pilnie, czy wszyscy śpiewają. Potem następowały wyróżnienia uczniów, którzy wykonali najlepsze gazetki ścienne o trosce władzy ludowej o dzieci, partyjnych przodownikach pracy, dzieciństwie Józefa Stalina, Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich i Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. A na koniec komunistyczni politrucy wygłaszali doktrynerskie pogadanki okolicznościowe.

Dlaczego dokonałem tak drastycznego porównania?

Bo w marcu 2015, w notce pt. „Panie Andrzeju! Negowania „In vitro” nie da się obronić! ”, - vide: https://www.salon24.pl/u/salonowcy/636479,panie-andrzeju-negowania-in-vitro-nie-da-sie-obronic , między innymi tak pisałem do ówczesnego posła PiS Andrzeja Dudy, cytuję:

Zwracam się do dra Andrzeja Dudy. Panie Andrzeju! Nie wnikam w aspekty etyczno-biologiczno religijne za i przeciw „In vitro”. Natomiast chcę Panu coś powiedzieć zwyczajnie, po ludzku. Moi Przyjaciele mają córkę urodzoną dzięki metodzie „In vitro”. Jest wspaniałą, zdolną i piękną dwudziestodwuletnią dziewczyną. Rówieśniczką mojej jedynaczki, którą kocham nad życie.

Dlatego, jeśli Pan chce mieć mój głos w wyborach prezydenckich, proszę nie słuchać taktyczno-strategicznych podszeptów partii, która Pana wystawiła, jako kandydata na prezydenta RP, ani nie ulegać presji Episkopatu, - i podług własnego sumienia zadeklarować, że, jeśli Pan zostanie prezydentem, da Pan zielone światło dla „In vitro” – oczywiście w przypadkach uzasadnionych.
Z poważaniem, Pański starszy kolega z Akademickiego Klubu Obywatelskiego (AKO) im. Prof. Lecha Kaczyńskiego, Krzysztof Wojciech Pasierbiewicz…
”, tyle cytatu z marca 2015.

Lubię to! Skomentuj44 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale