192 obserwujących
2833 notki
6074k odsłony
  603   2

A, jak ostrzegałem o hydrologicznej katastrofie, to jaromatołki się ze mnie naśmiewały!

Profesor mojej Almae Matris Akademii Górniczo-Hutniczej śp. Antoni Kleczkowski
Profesor mojej Almae Matris Akademii Górniczo-Hutniczej śp. Antoni Kleczkowski
Odra umiera!

Motto: "Jaromatołek©" to bezkrytycznie zaślepiona politycznie forma osobnicza charakteryzująca się tym, iż nawet w obliczu ewidentnej katastrofy państwa będzie jeszcze chrypieć: „Ja-ros-ław! Pol-skę zbaw!”

Koniecznie (!!!) wysłuchaj, - vide:  https://www.youtube.com/watch?v=wbbCYtfTt0Y

A teraz do rzeczy.

Nie tak dawno na Salonie24 tak pisałem w notce pt. „Piękni dwudziestoletni kontra mentalnie skisłe pokolenie samolubnych zgredów króla Ćwieczkam , - vide: https://www.salon24.pl/u/salonowcy/1005005,piekni-dwudziestoletni-kontra-mentalnie-skisle-pokolenie-samolubnych-zgredow-krola-cwieczka cytuję:

"Portal internetowy smog.lab – vide: https://smoglab.pl/olga-tokarczuk-odbierajac-nobla-mowi-o-ekologii-cos-jest-ze-swiatem-nie-tak/ informuje :

„Olga Tokarczuk odbierając Nobla mówi: "Coś jest ze światem nie tak”. Olga Tokarczuk odbiera w Sztokholmie nagrodę Nobla w dziedzinie literatury, ale w należącym do procedury wykładzie okolicznościowym w Sztokholmie często skupiała się na ekologii. Polska noblistka w swojej przemowie poruszyła tematy kryzysu klimatyczno-ekologicznego, wymierania gatunków i zachowania człowieka wobec zagrożenia płynącego z globalnego ocieplenia. Zauważyła, że wiąże się on ściśle z ludzkimi decyzjami, i że często bywa negowany. “Świat umiera, a my nawet tego nie zauważamy. Nie zauważamy, że świat staje się zbiorem rzeczy i wydarzeń, martwą przestrzenią, w której poruszamy się samotni i zagubieni, miotani czyimiś decyzjami, zniewoleni niezrozumiałym fatum, poczuciem bycia igraszką wielkich sił historii czy przypadku...” – powiedziała Tokarczuk w Sztokholmie…”

Mój komentarz:

Orędownicy Jarosława Kaczyńskiego i jego polityki „dobrej zmiany”, w znakomitej większości reprezentujący pokolenie, przez grzeczność powiem 60 Plus, - ostentacyjnie ignorują przyznanie Polce Nagrody Nobla w dziedzinie literatury, a niektórzy nawet twierdzą, że:

"Jeśli odwracamy się od rozumu, który dziedziczymy i wybieramy tylko swój partykularny obłęd (a chodzi mi tu o ideologię klimatyzmu), to kończy się to propozycją zbiorowego samobójstwa ludzkości. […] Trzeba bardzo intensywnie bronić zdrowego rozsądku i prawdy, która zawarta jest w chrześcijaństwie, w Bogu" – vide: https://wnet.fm/2019/12/06/prof-nowak-nie-przedstawiono-zadnego-dobrego-argumentu-ze-banas-powinien-ustapic-klimatyzm-to-samobojstwo-ludzkosci/ 

Słowem ludzie prawicy uważają, że Młodzieżowy Ruch klimatyczny to zagrażająca Polakom i nie tylko, - lewacka ideologia.

Otóż chciałbym zdecydowanie przeciwko takiemu poglądowi zaprotestować.

Dlaczego?

Ano z tej przyczyny, iż moim zdaniem młode i bardzo młode pokolenie Polaków zdaje sobie sprawę z zagrożeń związanych ze zmianami klimatycznym, czego pokolenie starsze kompletnie nie rozumie, - a co jeszcze gorsze nie czuje, jakie konsekwencje ten problem ze sobą niesie.

Skąd to wiem? Myślę, że najlepiej będzie, jak się posłużę konkretem, jakim jest problem związany z wodą zarówno w Polsce, jak na świecie. I nie myślcie Państwo proszę, iż uważam się za mądralińskiego, lecz jako geolog z wykształcenia pamiętam, jak w roku 1962, na mojej Almae Matris Akademii Górniczo-Hutniczej,  przedwojenny profesor śp. Antoni Stanisław Kleczkowski specjalizujący się w hydrogeologii, geologii i ochronie środowiska – vide: https://pl.wikipedia.org/wiki/Antoni_Stanis%C5%82aw_Kleczkowski , mówił nam na wykładach, że ludzie nie zdają sobie kompletnie sprawy z tego, jakim kataklizmem okaże się w przyszłości brak wody.

Podśmiewaliśmy się wtedy z niego, za co do dnia dzisiejszego się wstydzę. A zgodnie z tym, co mówił stary Kleczkowski po latach zaczęły się pierwsze problemy z wodą.

Nas w Polsce to jeszcze bezpośrednio nie dotyka, a naród sprawę zbagatelizował, jak Donald Tusk przekonywał Polaków, że „do szczęścia wystarczy ciepła woda w kranie”, ale skąd tę wodę brać nie mówił, - zaś obecnie ludzie Jarosława Kaczyńskiego  kontynuują ten anachroniczny i nieodpowiedzialny sposób myślenia,  mając młodych ludzi wzywających swych rodziców do oszczędzana wody, - za zainfekowanych lewactwem użytecznych idiotów.

A profesor Kleczkowski już na przełomie lat 50./60. ubiegłego wieku nam mówił na wykładach, że jak zabraknie wody na południu, zacznie się wędrówka ludów z południa na północ i będzie masakra, podobna do walki o ogień pomiędzy neandertalczykami, a przedstawicielami gatunku Homo erectus, - wyzwalająca z walczących najniższe instynkty.

Oczywiście działalność ludzi nie jest głównym powodem problemów z wodą, ale człowiek myślący może tym problemom zapobiegać. I w przeciwieństwie do starszego pokolenia młodzi ludzie to wiedzą. Dlaczego? Bo intuicyjnie czują problem, który może ich zniszczyć w przyszłości.

I proszę się na mnie nie obrazić, ale bagatelizowanie przyszłościowych problemów związanych z wodą to taki sam ciemnogród, jak nie mycie zębów, zaniedbywanie objawów prostaty, czy badań mammograficznych.

Lubię to! Skomentuj38 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale