Portal internetowy Salon24, - vide: https://www.salon24.pl/newsroom/1300550,marek-kondrat-znow-zaskoczyl-nie-pozostawil-suchej-nitki-na-polakach informuje:
„Internetowa kariera Marka Kondrata rozkwita. Po latach grania w filmach, następnie występowania w reklamach, a także epizodach muzycznych, odtwórca roli Adasia Miauczyńskiego spełnia się w prowadzeniu profilu na Instagramie. Tym razem swoich fanów zaskoczył gorzkimi słowami o Polakach.
Tym razem Marek Kondrat na wstawionym na profil filmiku, wyrecytował wiersz. Zwracając się do obiektywu, z kamienną twarzą powiedział:
„W cieniu imperium, z kurami, w gaciach prasłowiańskich, Naucz się lubić swój wstyd, bo zawsze będzie przy tobie I nie odstąpi ciebie, choćbyś zmienił kraj i nazwisko. Twój wstyd niewydarzenia. Miękkiej sercowiny. Skwapliwej uniżoności. Zmyślnego udania. Pylnych dróg na równinie. Wyciętych na opał drzew. W byle jakim siedzisz domu, aby do wiosny. Kwiatów nie ma w ogrodzie, bo i tak stratują. Pierogi jesz leniwe, zupę nic na zimno. I wiecznie upokorzony, nienawidzisz obcych”
Wiersz ten jest autorstwa Czesława Miłosza i pochodzi z tomu "Hymn o perle" z 1982 r. Nagrodzony nagrodą Nobla poeta dotknął w nim problem wstydu i lęku obecnego w Polakach jego czasów…”
Mój komentarz:
W mojej opinii zacytowany wyżej wiersz Czesława Miłosza wręcz idealnie pasuje nie tyle do wszystkich Polaków, co do części narodu polskiego nazywanej potocznie „pisowskim zborem ”, którą pociągnął za sobą „naczelnik” Jarosław Kaczyński.
Chcąc wszakże uniknąć hejterskich komentarzy ortodoksyjnych pisowców permanentnie zarzucających mi przemądrzałość i rozdęte ego, tym razem nie będę osobiście uzasadniał mojej tezy, - lecz posłużę się analizą zacytowanego wiersza Miłosza przedstawioną przez profesora Wydziału Polonistycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego Ryszarda Nycza, polskiego teoretyka i historyka literatury, członka rzeczywistego Polskiej Akademii Nauk, którą to analizę prof. Ryszard Nycz przedstawił w swoim opracowaniu zatytułowanym: „Czesław Miłosz: poeta XX wieku w przestrzeni publicznej”, - vide: https://rcin.org.pl/Content/48438/PDF/WA248_65472_P-I-2524_nycz-czeslaw.pdf , cytuję za profesorem Nyczem:
„Jednym z kluczowych syndromów problemowych, przebijających się w najbardziej nieoczekiwanych miejscach na powierzchnię dyskursu Miłosza, jest niewątpliwie kwestia charakteru czy wzoru polskiej kultury, w tym zwłaszcza jej wypieranych przez pamięć jednostkową i wspólnotową postaci (mentalnie zdefektowanych, osadzonych w przeszłych urazach i psychotycznych obawach), które z siłą traumatycznego przeżycia przerywają bariery racjonalistycznych bagatelizacji i afektywnych stłumień, domagając się bezskutecznie określenia, zrozumienia, przepracowania. Tak właśnie, na 29. stronie Osobnego zeszytu (W III, s. 242), pojawia się obraz polskiej kultury jako kultury wstydu: nie tyle rozwijającej się, co dryfującej w cieniu stałych lęków przed deprecjacją w oczach Innego (i własnych); zrodzonej z niewiary w siebie i w skuteczność własnego działania; prowadzącej do konformistycznej mimikry, która przerzucając odpowiedzialność na innych, uwalnia od własnej; paraliżującej poczucie wartości własnej i wolę sprawstwa. Podobnie bogate i zróżnicowane są wątki postrzegania przeszłości (własnej, innych, zbiorowej) jako otwartej czy raczej nieustannie domykanej, dookreślanej i reinterpretowanej ex post, przez teraźniejsze postępki i działania. To, co się stało, już się nie odstanie – słusznie mówi powiedzenie potoczne – jednakże znaczenie tego, co się stało, miejsce, jakie mu przypada czy przypadnie ostatecznie, zależy zawsze od aktualnej całości dokonanego (czy niedokonanego), całości pomnażanej, zmieniającej się nieprzerwanie w toku życiowej aktywności. Ta kluczowa teza narracyjnej koncepcji tożsamości była przez Miłosza odkryta wcześnie (bo w latach 70.) i stopniowo odnoszona do nie tylko jednostkowej (w tym własnej), lecz także zbiorowej tożsamości. A to pozwala ją traktować także jako wartą wypróbowania terapię na dolegliwości i schorzenia, wspomnianej wyżej, straumatyzowanej pamięci narodowej (czy zbiorowej)…, koniec cytatu.
A teraz oczekuję, że regularnie odwiedzający mój blog ortodoksyjni pisowcy ustosunkują się merytorycznie do analizy "pisowskiego zboru " dokonanej przez pana profesora Ryszarda Nycza.
Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki oraz niezależny bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla naszego państwa)
Post scriptum
Fakt, że notki nie skomentował merytorycznie żaden z orędowników PiS, to niezbite świadectwo, iż Czesław Miłosz nad wyraz trafnie zauważył, że są to ludzie intelektualnie zdefektowani w przeszłych urazach i psychotycznych obawach. Słowem prymitywna tłuszcza niemająca nic do powiedzeni na jakikolwiek poważniejszy temat.
Najtrafniejszy komentarz:
@skamander 11 maja 2023, 02:20]
Panie Krzysztofie, Czesław Miłosz często podkreślał znaczenie historii i kultury Polski oraz roli, jaką Polacy odegrali w różnych okresach dziejów. Był świadom, że polska historia była pełna bohaterstwa, ale także trudów i cierpień. W swoich utworach często odwoływał się do narodowych mitów, tradycji i symboli, eksplorując zarówno ich siłę mobilizacyjną, jak i ich potencjalne ograniczenia. Zapewne dzisiaj byłby mocno zawiedziony działaniem obecnych władz i nowym tworem społecznym, który można określić mianem homo pisovieticusa.
Jednocześnie Miłosz nie unikał krytyki wobec Polaków i polskiego społeczeństwa. W swojej twórczości odważnie analizował zarówno pozytywne, jak i negatywne aspekty polskiego charakteru. Często poruszał tematy związane z religią, moralnością, polityką i kondycją intelektualną Polaków. Miłosz był krytyczny wobec pewnych tendencji w polskim społeczeństwie, takich jak fanatyzm religijny, uprzedzenia czy tendencja do idealizowania przeszłości. Jednocześnie doceniał polską duchowość, wrażliwość artystyczną i dążenie do wolności. Z drugiej strony, Miłosz nie bał się krytykować negatywnych aspektów patriotyzmu, takich jak nacjonalizm czy szowinizm. W swoich utworach poruszał tematy związane z totalitaryzmami, wojną i przemocą, które były często związane z nadmiernym nacjonalizmem. Był przeciwny uproszczeniom i stereotypom narodowym oraz wskazywał na konieczność krytycznego myślenia i refleksji. Pan min. Czarnek nie byłby drogowskazem dla Poety i zapewne uznałby go za niszczyciela a nie budowniczego polskiej nauki.
Nie można jednoznacznie zredukować poglądów Miłosza na Polaków do prostych opisów. Jego twórczość była pełna paradoksów, pytających niedomówień i próby zrozumienia złożoności ludzkiej natury. Był pisarzem, który nie bał się konfrontować trudnych tematów i stawiał pytania dotyczące polskiej tożsamości, historii i współczesności. Na pewno pan Kaczyński nie stałby się w Jego oczach zbawcą narodu - a raczej jego ciężarem. Może dobrze, że zmarł wcześniej niż żyłby dzisiaj, kiedy rządzą nami ci, o których pisał w swoim wierszu, czyli znowu mamy Herberta i estetykę smaku w tym negatywnym znaczeniu.
Ważne jest zrozumienie, że opinie Miłosza na temat Polaków nie były jednostronne ani statyczne. Był on pisarzem, który stale rozwijał swoje myśli i reagował na zmieniający się świat. Jego prace są bogatym źródłem refleksji na temat polskiej narodowej tożsamości, zarówno z jej pozytywnymi, jak i trudnymi aspektami.


Komentarze
Pokaż komentarze (32)