Portal internetowy ONET.pl, - vide: https://wiadomosci.onet.pl/kraj/kryzys-w-polskiej-armii-fala-komentarzy-po-oswiadczeniu-generala-piotrowskiego/vq6qcxt?utm_source=wiadomosci.onet.pl_viasg_wiadomosci&utm_medium=referal&utm_campaign=leo_automatic&srcc=undefined&utm_v=2 informuje:
„Narasta kryzys między armią a Ministerstwem Obrony Narodowej na tle rosyjskiej rakiety, która została odnaleziona w lesie pod Bydgoszczą. Mariusz Błaszczak zarzucił gen. Tomaszowi Piotrowskiemu, że nie poinformował go o rakiecie i zapowiedział jego dymisję. W odpowiedzi gen. Piotrowski wygłosił oświadczenie, w którym zaapelował o nietworzenie podziałów. Konflikt ministra z armią odbił się szerokim echem w przestrzeni publicznej…”
Mój komentarz:
Uważnie słuchałem, co w swoim oświadczeniu mówił gen. Tomasz Piotrowski, - ale jeszcze uważniej obserwowałem wyraz twarzy i mowę ciała pana generała.
I odniosłem nieodparte wrażenie, iż pan generał chciał dać do zrozumienia Polakom, że sprawa jest dużo poważniejsza, niż to przedstawiają bagatelizujące sprawę media rządowe.
Powiem więcej.
Pan generał moim zdaniem chciał przestrzec przed czymś w rodzaju jeśli nie puczu, - to buntu wojskowego.
Dlaczego tak uważam?
Bo, cywilny, a więc niewiele wiedzący o sprawach natury wojskowej minister Błaszczak zwalając winę na zawodowego generała Piotrowskiego obraził etos polskich oficerów, a co za tym idzie całą polską armię. A polska tradycja narodowa nie toleruje obrażania oficerów, zaś w naszej historii takie sprawy wielokrotnie kończyły się buntami żołnierskimi.
Z wyrazu twarzy gen. Piotrowskiego wyczytałem dramatyczną obawę przed buntem wojska polskiego, co w obecnej sytuacji wojny za ukraińską miedzą mogłoby mieć dla Polski katastrofalne skutki.
Dlatego uważam, że oświadczenie generała Piotrowskiego miało charakter ze wszech miar patriotyczny, a pan generał chciał przestrzec przed ewentualnym buntem wojska polskiego darzącego gen. Piotrowskiego większym zaufaniem, niż ministra Błaszczaka.
Nie wiem jak się zakończy ta sprawa, bo PiS che jej ukręcić łeb.
Wiem natomiast, że po tym, co się stało, - PiS nie wygra jesiennych wyborów, gdyż pisowski minister obraził etos polskich oficerów, a co za tym idzie całe wojsko polskie, które w razie czego stanie murem za panem generałem Piotrowskim.
Powiem więcej.
Nawet jak obecna władza zgrilluje gen. Piotrowskiego, to Polacy tym bardziej na PiS nie zagłosują, gdyż nasza historia uczy, że dla Polaków wojsko zawsze było i jest świętością, - a obrażanie polskich oficerów kończyło się klęską każdej władzy.
Słowem, tak, czy siak, po całej Polsce, od wsi do wsi, od miasta do miasta, rozniesie się wieść, że minister Błaszczak obraził polskie wojsko i dlatego moim zdaniem, - PiS ma wybory przegwizdane.
Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki oraz niezależny bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla naszego państwa)
Post Scriptum
Ponieważ moje notki na Salonie24 są ukrywane informuję, że notkę tę opublikowałem również na FaceBooku.
Najtrafniejszy komentarz:
"@skamander [13 maja 2023, 15:29]
Panie Krzysztofie, znowu jakiś obiekt (obiekty) naruszył polska przestrzeń powietrzną. I znowu ZNIKŁ z radarów. Co się dzieje z polską obroną powietrzną? Wygląda, że Rosjanie zaczęli nękać naszą obronę powietrzną, wysyłając swoje nieuzbrojone(?) pociski na teren Polski. I trudno dziwić się Rosjanom, że coś takiego robią, jeśli w Polsce trwa wojna między Armią a cywilnym kierownictwem. Już słyszą o możliwej dymisji jednego z najważniejszych generałów i to ogłasza na swoim wystąpieniu Minister Obrony, a jeszcze nie zakończyło się śledztwo w tej sprawie. Wszystko to dziwne i raczej nie świadczy o fachowości w zarządzaniu polską Armią. W żadnym normalnym państwie minister nie oskarżyłby jednego z najważniejszych generałów, podając jego imię i nazwisko oraz stopień wojskowy, zanim jeszcze nie złożył odpowiednich dokumentów na biurko zwierzchnika sił zbrojnym, kim jest w Polsce Prezydent RP.
Tak właśnie działa ta władza. Nie zastanowią się przedtem, jakie mogą być konsekwencje jakiegoś działania i bez zastanowienia ogłaszają coś publicznie. Najgorsze jest to, że powstają również zupełnie sprzeczne ze sobą sygnały. Z jednej strony ten sam minister ogłasza ogromną skuteczność obrony powietrznej, by już po tym incydencie koło Bydgoszczy usprawiedliwiać ten incydent, że nie ma żadne państwo takiego pełnego zabezpieczenia. Czyli mówienie zawsze czegoś, co ma władzę usprawiedliwić lub chwalić. I jak przedstawiana jest w takim przypadku nasza Armia?..."



Komentarze
Pokaż komentarze (30)