echo24 echo24
891
BLOG

LUDZIE! PiS NAM CHCE ZROBIĆ Z POLSKI „PAŃSTWO WODZOWSKIE” (!!!)

echo24 echo24 Polityka Obserwuj notkę 16
Czarne chmury zawisły nad polską demokracją!

Przed chwilą obejrzałem głosowanie w Sejmie, w wyniku którego posłowie przegłosowali ustawę o powołaniu Państwowej Komisji do spraw badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2007-2022.

Przed głosowaniem posłowie opozycji skandowali, że jest to ustawa bolszewicka.

Ja jednak pójdę dalej, gdyż mnie ta ustawa zakładająca m.in., że powstała komisja będzie łączyć funkcje służb specjalnych, prokuratury i sądu, a więc zmierzająca do zniszczenia polskiej demokracji skojarzyła się z fragmentem wstępu do rozprawy doktorskiej Bartosza Nieściora na temat charakterystyki systemu prawno-ustrojowego Niemiec okresu 1933 - 1945, - vide: https://www.wpia.uw.edu.pl/uploads/media/5edf76e532734/2200-dr-pr-91100504697.pdf , cytuję fragmenty:

Należy zdefiniować, czym jest tzw. „państwo wodzowskie” (…) Przede wszystkim zasadą jest, że najwyższy ośrodek władzy publicznej jest związany z osobą wodza, któremu przysługiwała pełna i nieograniczona realna władza prawodawcza, wykonawcza i sądownicza, a jakiekolwiek inne instytucje i prawa miały charakter wyłącznie fasadowy (…) Osoba wodza w każdym z tych przypadków była przedmiotem parareligijnego kultu. Państwo, Volk oraz społeczność, musiały być utożsamione z „wodzem” jako jego najwyższą emanacją. Zasadę wodzostwa charakteryzowały także hierarchia w strukturze władzy, powszechne posłuszeństwo wodzowi, będącego emanacją państwa i uważanego za nieomylnego, który realizował swoje cele w sposób idealny (…) W pierwszej fazie zostały podporządkowane władzy wszystkie pozarządowe jednostki organizacyjne, takie jak samorządy zawodowe, stowarzyszenia i fundacje (..) Wprowadzając specjalne rozwiązania prawne, tworzono nowe instytucje mające na celu sprawowanie nadzoru nad właściwym obszarem, jak i całościowe przejęcie kompetencji administracyjnych. Działalność polityczna i propagowanie odmiennych poglądów były surowo zabronione…”.

A teraz rozwinę temat.

W roku 2010, poruszony katastrofą smoleńską, - czego sobie nigdy nie wybaczę, w notce pt. „Niezniszczalny – vide: https://www.salon24.pl/u/salonowcy/444762,niezniszczalny , w najlepszej wierze tak wtedy pisałem o Jarosławie Kaczyńskim, cytuję:

Co by nie mówić o Jarosławie Kaczyńskim, to od dawna na polskiej scenie politycznej nie było tak wytrwałego i odpornego na ciosy fightera walczącego o los Polski. Bo ileż to razy cynicy z Gazety Wyborczej bili Jarosława Kaczyńskiego niżej pasa, a sędziowie udawali, że tego nie widzą. Zaś sprzedajni fotoreporterzy zrobili mu tysiące szpetnych fotek.

Ileż nieczystych ciosów musiał przyjąć Prezes. Na korpus - od brutalnie faulujących dziennikarskich hien: Olejnik, Kolendy-Zaleskiej, Lisa, Żakowskiego, Wołka, Szostkiewicza, Kuczyńskiego i nieustannie go punktujących jadowitą kpiną satyryków Szkła Kontaktowego.

Ileż bolesnych ciosów dostał na wątrobę - od sprzedajnych lizusów z tytułami profesora: Kuźniara, Markowskiego, Krzemińskiego, Czapińskiego, Śpiewaka, Nałęcza et consortes, którzy go przedstawiali ludziom, jako ludojada pożerającego na śniadanie niemowlęta. Ileż trafień na szczękę zaliczył - od politycznych rzezimieszków: Palikota, Nowaka, Sikorskiego, Grupińskiego, Olszewskiego.

Bili bezlitośnie. A gdy się tylko zachwiał, z loży różowego salonu rozlegało się zdziczałe wycie: Złam mu szczenę!!! Wal go w potylicę!!! Wybij zęby!!! No bij!!! Zabij!!! Dorżnij!!! A że ludzi nietrudno podpuścić, rozpalona widownia wyła razem z nimi. A, gdy prezes schodził po walce do szatni, pluli na niego w przejściu obłąkany z nienawiści Niesiołowski i toksyczna Paradowska.

Nazajutrz Gazeta Wyborcza wybijała tłustą czcionką nagłówki: „Już nigdy nie wróci na deski ”. „Kaczyński na zawsze skończony ”. 

A ten znienawidzony przez post-komunistów „kurdupel z wiecznie rozwiązaną sznurówką” odradzał się za każdym razem jak Feniks z popiołów. Odnowiony, rześki, gotowy do walki. Jak to możliwe??? Głowią się ci, co go zdawało się mieli na widelcu, którzy już tyle razy witali się z gąską, a gdy na Polskę spadła tragedia smoleńska zacierali ręce, że tym razem już się nie podniesie. Otóż odpowiedź jest prosta. Choć rozumiem, że można Kaczyńskiego nie lubić, to nie sposób zaprzeczyć, że pan Prezes, przy wszystkich jego wadach, posiada nadprzyrodzony polityczny instynkt, który go czyni niezniszczalnym ”, koniec cytatu.

A co było dalej?

Kiedy Jarosław Kaczyński otrząsnął się z żałoby, rozpoczął zajadłą walkę o odbicie władzy z rąk partii Donalda Tuska, a jedną z form tej walki stały się miesięcznice smoleńskie. Zrazu myślałem, że intencją tych żałobnych marszów jest rzeczywiście czarna rozpacz Jarosława Kaczyńskiego po śmierci brata i pozostałych ofiar katastrofy smoleńskiej. Ale z każdą kolejną miesięcznicą przekonywałem się, iż rzeczywistym powodem odbywania tych kirowych uroczystości jest cynicznie perfidna gra Jarosława Kaczyńskiego na uczuciach jego elektoratu nazywanego potocznie „ludem pisowskim”. Wtedy po raz pierwszy przejrzałem Jarosława Kaczyńskiego, gdyż zrozumiałem, że ten człowiek pod pozorem walki o sprawiedliwą i praworządną Polskę z premedytacją podszczuwa swych orędowników przeciwko Polakom sympatyzującym z partią Donalda Tuska. Zrozumiałem, że Jarosławowi Kaczyńskiemu nie o Polskę idzie, lecz o osobiste rozrachunki z Donaldem Tuskiem, który jego zdaniem zabił mu brata, co jak wszyscy pamiętamy wykrzyczał w Sejmie, gdy bez żadnego trybu wskoczył na mównicę, - vide: https://www.youtube.com/watch?v=qND2I9LYLyg .

To w czasie smoleńskich miesięcznic powstała „religia pisowska” oparta na wymyślonej przez Jarosława Kaczyńskiego dialektyce bólu i rozkoszy. I trzeba przyznać, że bezsprzecznie utalentowany reżyser miesięcznic smoleńskich „szaman” Jarosław Kaczyński, grając na instrumencie wspomnianej wyżej dialektyki potrafił tak kuglować emocjami „ludu pisowskiego”, by jego kilkuletnie biczowanie z czasem przestało być dla niego narzędziem tortury przechodząc stopniowo w stan swoiście masochistycznej ekstazy. I udało mu się, bo to wtedy zrodziła się trwająca do dnia dzisiejszego irracjonalnie ślepa wiara „ludu pisowskiego” w mit, że wszystko, co robi Jarosław Kaczyński jest dobre dla Polski, - wyartykułowany pamiętnym hasłem: „Ja-ro-sław! Pol-skę zbaw!”.

Moje zwątpienie w mit o zbawcy narodu Jarosławie Kaczyńskim umocniło się w kilka miesięcy po tym jak jesienne wybory roku 2015 wygrała PiS-owi Platforma Obywatelska, która pod koniec swych rządów tak się rozbrykała, że część z natury przekornych Polaków zagłosowała na PiS, - do czego przyznaję ze wstydem też się przyczyniłem jednym głosem. Na szczęście, jesienne wybory 2015 Prawo i Sprawiedliwość wygrało z przewagą sejmową. Dlaczego na szczęście? Bo ta przewaga sejmowa sprawiła, że Jarosław Kaczyński odsłonił swe kolejne oblicze przeradzając się ze smoleńskiego cierpiętnika w łamiącego prawa konstytucyjne butnego i nieliczącego się z tradycją polskiego parlamentaryzmu i opinią społeczną bezwzględnego despotę dążącego wzorem Erdoğana do osiągnięcia władzy absolutnej. I znowu zaryzykuję tezę, że przyczyną tych autorytarnych zapędów Jarosława Kaczyńskiego nie była bynajmniej chęć budowania „lepszej Polski”, lecz wynikająca z kompleksów i osobistych animozji chęć pokazania królowi Europy Tuskowi, który z nich jest lepszy.

A jak słucham, co wygadują publicznie politycy partii Jarosława Kaczyńskiego i czytam, co orędownicy tej partii wypisują w mediach społecznościowych przestaję się dziwić temu, jak Niemcy mogli pójść za Adolfem Hitlerem. Pytacie Państwo, dlaczego? Odpowiadam. Bo to się zwykle tak zaczyna, - patrz kultowa scena z amerykańskiego filmu oscarowego "KABARET":  https://www.youtube.com/watch?v=Sv7kbtQChJA (polecam dźwięk na cały regulator i wersję pełnoekranową. Proszę też zwrócić uwagę, że ostatnie słowa tej sceny to pytanie: "Nadal uważasz, że możecie ich ukrócić?" )

I tylko nie mówcie, że znów jątrzę.

Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki oraz niezależny bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla naszego państwa)

Post Scriptum

UWAGA! W roku 2019, przeprosiłem publicznie Polaków za to, że jako bloger dałem się zrobić w konia prezesowi Kaczyńskiemu i prezydentowi Dudzie, - vide: https://www.salon24.pl/u/salonowcy/963899,przepraszam-rade-wydzialu-prawa-i-administracji-uniwersytetu-jagiellonskiego

Najtrafniejszy komentarz:

@skamander [27 maja 2023, 00:46]

Panie Krzysztofie, już w czasie rządów PiS i Przystawek w latach 2005-2007 można było zobaczyć, co kiełkuje w głowach tamtej władzy. Spreparowana afera celem skompromitowania pana Leppera, gonitwa po korytarzach hotelu pana Kaczmarka, który był wówczas Prokuratorem Generalnym. Do tego prezentowana na stronie internetowej PiS-u projektu Konstytucji powinno każdego myślącego człowieka napawać strachem. Dzięki Bogu ta władza skończyła się w 2007 roku i pan Kaczyński nie zdążył zabłysnąć na firmamencie autorytaryzmu. Dopiero w tych dwóch kadencjach to uczynił. Dzisiaj, po uchwaleniu tej ustawy Lex Tusk, już jest jasne, że chodzi tylko o władzę i strach przed jej utratą. Ta ustawa zakończyła nawet resztki trójpodziału władzy. Teraz władza, nawet większa niż posiada pan Ziobro, została przekazana partii o nazwie PiS. To jej nominaci będą mogli oczerniać, opluwać i niszczyć przeciwników politycznych. Nawet w tej ustawie znalazł się artykuł, który zwalnia członków tej karykatury prawnej ze wszelkiej odpowiedzialności. Czy ktoś coś takiego spotkał w jakimkolwiek państwie demokratycznym? To powstał jakiś trybunał ludowy na wzór najgorszych okresów naszej historii. I coś takiego uczyniła Zjednoczona Prawica, by zniszczyć karierę jednemu człowiekowi – panu Tuskowi. Ale zawsze kij ma dwa końce i zamiast zniszczyć tego pana, to przysporzą mu więcej wyborców. Polki i Polacy przecież widzą, że to kpina z prawa i dalsze niszczenie demokracji w Polsce. I to zapewne zobaczymy 4. czerwca.

PS Dzisiaj w programie pani red. Gozdyry „Debata dnia” pan europoseł z PiS-u otwarcie powiedział, że w polskich służbach specjalnych są przekupieni przez Rosję ludzie. Czy można bardziej oskarżyć obecna władzę? Zastanawiam się, czy ci pisowscy aparatczycy wiedzą, co mówią? Już służby winne wezwać pana europosła celem dokonania przesłuchania w tej sprawie, bo przecież posiada bardzo groźną dla naszego państwa wiedzę. Czy w ten sposób ten pan chciał ujawnić polskiemu społeczeństwu, że nasze służby nie są w stanie obronić Polskę przed rosyjskimi wpływami? To jest naprawdę straszny przekaz. Kilkanaście dni wcześniej Polki i Polacy dowiedzieli się, że rosyjska rakieta (sześciometrowy potwór) spokojnie przeleciała prawie przez pół Polski, a teraz dowiedzieliśmy się, że służby są opanowane przez ruskie szpiony. Jeśli coś ten pan wie na ten temat, to niech ujawni, a jeśli to tylko głupota z tego pana strony, to niech odpowiednio zostanie ukarany, bo sieje panikę w społeczeństwie i brak wiary w państwowe organy.

echo24
O mnie echo24

emerytowany nauczyciel akademicki, tłumacz, publicysta, prozaik, bloger niezależny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Polityka