echo24 echo24
191
BLOG

Czuję absmak i wciąż mam w uszach ten odrażający kibolski zaśpiew

echo24 echo24 Polityka Obserwuj notkę 24
Herbert się w grobie przewraca…

Są chwile, kiedy język przestaje być narzędziem porozumienia, a staje się narzędziem przemocy. Nie tej fizycznej — ta byłaby łatwiejsza do rozpoznania — lecz tej bardziej podstępnej, która sączy się w rytmie fraz, w intonacji głosu, w sposobie zwracania się do ludzi.

W trakcie majowych wystąpień prezydenta Nawrockiego trudno było oprzeć się wrażeniu, że oto uczestniczymy nie w dialogu głowy państwa z obywatelami, lecz w czymś na kształt stadionowego spektaklu. Znów pojawił się krzyk. Znów rozbrzmiał ton nieznoszący sprzeciwu. Znów to charakterystyczne napięcie, jakby słowa miały być komendą padającą z kibolskiej „żylety”, a nie zaproszeniem do wspólnoty.

Najbardziej uderzał ów niemal refreniczny okrzyk: „czołem żołnierze!”. W ustach polityka — w kontekście cywilnego społeczeństwa — brzmiał nie jak metafora, lecz jak rozkaz podporządkowania. Jakby obywatel miał być szeregowcem, a państwo koszarami generalissimusa.

I właśnie w takich momentach powraca Zbigniew Herbert i jego Potęga smaku — nie jako ozdoba, lecz jako narzędzie diagnozy. „To wcale nie wymagało wielkiego charakteru ” — pisał Herbert — „nasza odmowa, niezgoda i upór ”. Bo sprzeciw wobec złego smaku, wobec nachalnej, prostackiej estetyki władzy, nie jest heroizmem. Jest odruchem zdrowego umysłu.

A przecież tu właśnie rozgrywa się rzecz najgroźniejsza: w sferze smaku. Bo kiedy język publiczny zostaje sprowadzony do kibolskiego ryku, kiedy ton przywódcy przypomina raczej megafon niż głos — wtedy „estetyka może być pomocna w życiu ”, jak ironicznie sugerował Herbert. Pomocna, by rozpoznać, że coś jest nie tak.

Pretensjonalność tych przemówień — ich napuszona fraza, ich sztucznie bombastyczne uniesienie — nie maskuje prostactwa. Ona je uwydatnia. To nie jest styl, który porywa. To styl, który narzuca się jak drażniący hałas. Jak kakofoniczne dudnienie, którego nie da się zagłuszyć, nawet gdy się odwróci głowę. I nie pomagało wyłączenie głosu pilotem, gdyż tek krzyk — niczym morowe powietrze — wdzierał się do mieszkań, bo zrobiło się ciepło i ludzie pootwierali okna.

I dlatego zostaje ten absmak. Nie tylko estetyczny. Głębszy.

Bo taki sposób narracji nie jest neutralny. On kaleczy intelekt. Rozbija wrażliwość, spłaszcza myślenie, odziera język z jego subtelności. Dla ludzi przyzwyczajonych do niuansu, do półtonów, do odpowiedzialności za słowo — jest jak powtarzana w nieskończoność fałszywa nuta.

To było bardzo proste ” — pisał Herbert — „wybrać między dobrem a złem ”. Dziś wybór nie zawsze jest tak klarowny. Ale wciąż można — i trzeba — wybierać między językiem, który buduje wspólnotę, a tym, który ją zakrzykuje.

I może właśnie dlatego ten zaśpiew tak długo dźwięczy w uszach. Bo nie jest tylko dźwiękiem. Jest zgrzytliwym sygnałem, że coś w przestrzeni publicznej zostało poważnie naruszone.

Na koniec przytoczę aż nazbyt wyraźną przeciwstawność.

Bo oto w tej samej przestrzeni publicznej zdarzyło się coś zupełnie odwrotnego: głos, który — zamiast dzielić — potrafił łączyć. Nawet jeśli był zaskakujący. Bo, gdy na krakowskich Błoniach Doda zaśpiewała hymn Polski, wydarzyło się coś niezwykłego — wspólnota zabrzmiała jednym tonem, bez krzyku, bez komendy, bez przymusu.

Tak. Tak. Są głosy, które ludzi łączą, i są takie, które rozrzucają ich w przeciwnych kierunkach.

Te drugie zostawiają właśnie to dokuczliwe uczucie — absmaku, który nie chce minąć.

Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki, niezależny bloger)

UWAGA!

Uprzejmie informuję, że że komentarze niezwiązane z treścią notki, a także komentarze hejterskie noszące znamiona kłamliwych insynuacji i pomówień kierowanych pod adres autora notki - będę usuwał bez podania przyczyn.

echo24
O mnie echo24

emerytowany nauczyciel akademicki, tłumacz, publicysta, prozaik, bloger niezależny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (24)

Inne tematy w dziale Polityka