echo24 echo24
206
BLOG

Alarmistyczny kryzys etosów prawnika i lekarza

echo24 echo24 Społeczeństwo Obserwuj notkę 23
Jak się sami nie weźmiemy za uzdrowienie państwa - nikt tego za nas nie zrobi!

Przez całe stulecia zawody prawnika i lekarza otaczał szczególny szacunek. Nie bez powodu. Prawnik miał stać na straży sprawiedliwości, a lekarz – zdrowia i życia człowieka. Obaj byli zobowiązani nie tylko do przestrzegania prawa lub wiedzy medycznej, lecz także do przestrzegania wysokich standardów etycznych.

Dziś jednak coraz częściej odnoszę wrażenie, że właśnie te dwa etosy przeżywają alarmistycznie głęboki kryzys. Nie podaję konkretnych przykładów, bo się zwyczajnie po ludzku wstydzę.

Nie chodzi oczywiście o wszystkich przedstawicieli tych zawodów. Wśród prawników i lekarzy nadal jest wielu ludzi uczciwych, kompetentnych i oddanych swojej misji. Problem polega na tym, że coraz częściej na pierwszy plan przebijają się przypadki, które podważają społeczne zaufanie do całych środowisk.

Wystarczy spojrzeć na kolejne afery sądownicze. Obywatele od lat obserwują niekończące się wojny pomiędzy różnymi frakcjami środowiska prawniczego. Jedni sędziowie podważają status drugich sędziów. Jedne sądy nie uznają wyroków wydanych przez inne sądy. Sprawy ciągną się latami, a odpowiedzialność za błędy wymiaru sprawiedliwości pozostaje iluzoryczna.

Jeszcze bardziej bulwersujące są przypadki, gdy przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości zostają przyłapani na zachowaniach, za które zwykły obywatel poniósłby natychmiastowe konsekwencje. Społeczeństwo ma wtedy prawo pytać, czy zasada równości wobec prawa rzeczywiście obowiązuje wszystkich obywateli. Słowem na naszych oczach różnej maści prawnicy ubezwłasnowolniają nasze państwo.

Podobny problem widzimy w ochronie zdrowia.

Co jakiś czas media informują o lekarzach przyjmujących korzyści majątkowe, o patologicznych układach w szpitalach, o kierowaniu pacjentów do prywatnych gabinetów kosztem publicznej służby zdrowia czy o wielotysięcznych kontraktach zawieranych w sposób budzący uzasadnione wątpliwości. Głośne były przypadki wystawiania fikcyjnych recept, wyłudzania świadczeń z Narodowego Funduszu Zdrowia czy ordynowania określonych preparatów pod wpływem korzyści oferowanych przez firmy farmaceutyczne. O astronomicznych zarobkach niektórych lekarzy nie piszę, bo to po prostu nie mieści się w głowie. Więc powiedzmy sobie szczerze, że jest coraz więcej bezkarnych lekarzy będących wyzutymi z poczucia wstydu przekręciarzami.

Najbardziej boli jednak coś innego.

Kiedyś lekarz był dla pacjenta autorytetem moralnym. Dziś coraz częściej bywa postrzegany jako uczestnik rynku usług medycznych. Kiedyś prawnik był obrońcą sprawiedliwości. Dziś bywa postrzegany jako specjalista od wykorzystywania luk w przepisach. I obie te praktyki są niestety coraz częstsze.

Powiem więcej. W obu przypadkach mamy do czynienia z tym samym zjawiskiem: miejsce służby zajmuje biznes, a miejsce powołania – interes korporacyjny.

Nie twierdzę, że winni są wszyscy. Byłoby to nieuczciwe. Znam osobiście wielu prawników i lekarzy, którzy wykonują swoją pracę z najwyższym poświęceniem. Problem polega jednak na tym, że środowiska zawodowe zbyt często bronią swoich skompromitowanych członków, zamiast bezwzględnie ich eliminować. I trzeba otwarcie powiedzieć, że środowiska lekarskie i prawnicze są obecnie zdemoralizowane w stopniu nienotowanym w powojennej historii Polski.

A przecież zaufanie społeczne buduje się latami, a traci w kilka chwil.

Dlatego największym problemem Polski nie jest dziś brak nowych ustaw, kolejnych reform czy następnych politycznych rewolucji. Największym problemem jest etyczna erozja etosu zawodów, które powinny być fundamentem państwa.

Bo państwo może przetrwać z kiepskimi politykami.

Ale nie przetrwa bez uczciwych lekarzy i uczciwych prawników. Tak. Tak. Bez rzetelnych prawników i rzetelnych lekarzy, wcześniej czy później nasze państwo przestanie działać, na co tylko czekają kremlowscy jajogłowi.

Pytacie Państwo, po co piszę to, o czym wszyscy wiedzą?

Odpowiadam. Być może wiedzą, ale z pewnością nie wszyscy. Lecz nawet jak wiedzą, to przyjmują zachowawcze postawy i w milczeniu udają, że nie widzą dziejącego się zła. Zła prowadzącego do rozpadu wspólnoty, którą tworzyły poprzednie pokolenia Polaków.

A wtedy trzeba będzie rozważyć możliwość końca naszej historii, o czym marzą kremlowscy mędrcy, którzy mają łby nie od parady.

I dlatego właśnie napisałem ten ostrzegawczy felieton - zanim będzie już na wszystko za późno.

Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki, niezależny bloger)

UWAGA!

Właśnie zobaczyłem w telewizji prezydenta Nawrockiego wrzeszczącego w niebogłosy, że legitymacja partyjna nie może decydować o przyjęciu do lekarza bez kolejki, - co jest niczym innym, jak obłudnym wykorzystywaniem kryzysu w służbie zdrowia do ataków politycznych na koalicję rządzącą. Dlaczego obłudnym? Bo w czasie, kiedy rządził PiS - politycy tej partii dopuszczali się takich samych niegodziwych praktyk. 

Zobacz galerię zdjęć:

echo24
O mnie echo24

emerytowany nauczyciel akademicki, tłumacz, publicysta, prozaik, bloger niezależny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (23)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo