Oprawa muzyczna: https://www.youtube.com/watch?v=czc5alGldOY
Codziennie od lat, w południowej porze, można było zobaczyć na krakowskim Rynku idące statecznym krokiem siostry Renię i Bożenkę Pomian-Leszczyńskie. Postaci wrosłe w krakowski pejzaż, stanowiące nieodłączny ornament Królewskiego Miasta.
Od zawsze wszechobecne w podwawelskim życiu Damy dziedzicznie kultywujące szyk, wykwint i smak, którego mogłyby im pozazdrościć najbardziej wzięte kreatorki światowych domów mody.
Czarodziejki, potrafiące ze strzępków starannie dobranych szlachetnych tkanin wyczarować zatrzymane w czasie kreacje o niepowtarzalnie wykwintnym stylu, wywodzącym się z dziejów galicyjskich wiedeńskich walców, Zielonego Balonika i starej Piwnicy pod Baranami.
Uwrażliwione kulturowo koneserki Sztuk Pięknych i smakoszki Kultury Wysokiej.
Niezwyczajne osobowości i osobistości, bez których krakowski Rynek i przycupnięte wokół niego kawiarenki traciły koloryt.
I jak śpiewał Leszek Długosz, - patrząc w wodę jak zanika - fala za falą, świat za światem, - piły herbatę za herbatą.
Aż nadszedł dzień, w którym Renia się zatrzymała bez tchu - po tamtej stronie snu – a Kraków zapłakał.
Jaka szkoda, jaka szkoda, jaka szkoda
Że dni nasze, dni wiosenne nawet we śnie
Przepłynęły beznamiętnie
Bezszelestnie jak ta woda
Jaka szkoda, jaka szkoda, jaka szkoda…
Śpij Reniu! I niech Ci się Piwniczne Anioły przyśnią!


Komentarze
Pokaż komentarze (2)