Papież Jan Paweł II ze swoim najbliższym przyjacielem Kardynałem Stanisławem Nagy
Papież Jan Paweł II ze swoim najbliższym przyjacielem Kardynałem Stanisławem Nagy
echo24 echo24
431
BLOG

O zaplutych łże-elitach i busolach naprawy Rzeczypospolitej

echo24 echo24 Polityka Obserwuj notkę 4

W ostatnich dniach szczęśliwi (???) Polacy obchodzili „Święto Wolności” celebrowane pod hasłem „Polski sukces”.  

Żeby w mózgach rodaków zakodować przeświadczenie, iż ten „sukces” zawdzięczamy głównie geniuszowi Tuska i jego Platformy rzeczone „święto” zostało poprzedzone setkami z założenia załganych medialnych rozpraw, debat i dyskusji łże-elit, czyli starannie wyselekcjonowanych polityków, dziennikarzy, utytułowanych naukowo ekspertów, biznesmenów i innych specjalistów od pijaru. 

No i odbyła się barwna maskarada rzekomych bohaterów polskiej prosperity.

A mogłoby się zdawać, że przecież każde dziecko winno wiedzieć, iż prawda jest taka, że ojcem tego „sukcesu” była „Solidarność”.

Stop! Wycofuję tę „Solidarność”.

Bowiem prawdziwymi Ojcami tego sukcesu dziesięć milionów kombatantów, z których ani jeden nie został zaproszony na owe bombastyczne obchody.

Mam na myśli dziesięć milionów dzielnych i niezłomnych Polaków, którzy przed dwudziestoma pięcioma laty pod sztandarami „Solidarności” w heroicznej walce okupionej ponad setką ofiar wywalczyło dla Polski wolność, a w zamian za to, po okrągłym stole, Trzecia RP wydymała ich chłodnym leszczem - przepraszam za to studenckie określenie.  

Chodzi mi o faktyczny stan naszego Państwa, kiedy garstka wycwanionych beneficjentów okrągłego stołu opływa w luksusy, a rzesze bezimiennych bohaterów, którzy w tamtych czasach nastawiali karku ledwie dzisiaj wiążą koniec z końcem upokorzone przez butnego premiera nazywającego ich nieudacznikami. Mówię o tych nieszczęśnikach, którzy umierają w kolejkach do lekarza, bo im z renty na lekarstwa nie starcza.  

Czyżby miał rację pan profesor Andrzej Nowak z Uniwersytetu Jagiellońskiego pisząc we wstępie do książki „Od Polski do post-polityki”, że, cytuję: „martwi się o to, co się stało z demokracją, z Rzeczypospolitą, z Europą Wschodnią, z Europą. Co dzieje się z rzeczywistością w magmie płynącego z posłusznych (komu?) mediów przekazu „pi-ar”..., że następuje narastające poczucie rozpadu wspólnoty, którą stworzyły poprzednie pokolenia Polaków..., że należy rozważyć możliwość końca naszej historii...???”, koniec cytatu.

Czyż to już koniec Polski naszych marzeń???

Nie, Panie profesorze. Bo nieposkromiony żołnierz polskiego Kościoła, kardynał polskich serc śp. Stanisław Nagy w swoim „manifeście rewolucyjnym” zdążył jeszcze zanim od nas odszedł opisać, co się w Polsce dzieje i wskazać drogę wyjścia z tej dramatycznej narodowej degrengolady pokazując palcem na młodych, cytuję za ks. Kardynałem: 

„Manifestacje roku 2012 przeobraziły się w ruch społeczny, będący wyrazem nowej narodowej solidarności (…) To nie są kwestie przypadkowe (...) Wydarzenia te bardzo mocno ocierają się o rewolucję. Nie chodzi tu jednak o rewolucję pospolitą, złą i destrukcyjną, tylko o rewolucję perswazyjną, taką w której naród coraz głośniej zaczyna wołać: „To nie tak się rządzi, to nie tak kieruje się narodem!” (…) Dlatego też naród przypomina rządowi, co powinien robić. Przypomina na razie spokojnie (...) A jeśli będzie się dalej tak rządziło, to może się to skończyć źle. Sprowokowany naród może bowiem posunąć się dalej, a wtedy nie wiadomo, co się stanie (…) O to, jaka Polska czeka nas w przyszłości, pytają przede wszystkim ludzie młodzi…”, koniec cytatu.

I jeszcze słowo ode mnie. Starzy jajogłowi już nie ruszą tyłków. Ale na tych młodych Polska może liczyć. Pokazali to we wspaniale zorganizowanym proteście przeciw ACTA rzucając Tuska na kolana.

A obecnie, czy się to komu podoba, czy nie, pokazali po raz drugi swoją siłę idąc za Korwinem i ugrali 7%, choć najznamienitsi znawcy polskiej polityki od prawa przez środek do lewa nawet promila im nie prorokowali.  

I moim zdaniem właśnie skończyła się „rewolucja perswazyjna”, o której w swoim Manifeście mówił najbliższy przyjaciel św. Jana Pawła II Jego Eminencja Kardynał Stanisław Nagy, a pójście młodych za Korwinem Mikke to początek "rewolucji pokoleniowej", która jest naturalnym następstwem. 

Szkoda tylko, że PIS przespał ten moment, bo mógł mieć kilka punktów więcej. 

A może nie szkoda???

Czas pokaże.

Krzysztof Pasierbiewicz
(nauczyciel akademicki)

Post Scriptum

Do niniejszej notki, którą powiesiłem także na Naszych Blogach Niezależnej.pl internauta piszący pod nickiem "marco.kon" dodał komentarz następującej treści:

"Po raz kolejny zadaję sobie pytanie co kierowało działaczami PiS że odwrócili się od młodzieży organizującej Ruch Narodowy, budującej struktury bez pieniędzy partyjnych? Komu i dlaczego zależało na tym aby młodzież zagłosowała na JKM a nie na PiS ? I dalej wypieram ze swojej świadomości natrętną myśl, czy aby nie jest to część układu. Działacze szczebla powiatowego i gminnego nie są zainteresowani w wygraniu wyborów bo i tak żrą konfitury wynikające z faktu bycia w tym układzie..."

Muszę przyznać, że coraz częściej zadaję sobie to samo pytanie.

 

Patrz także:

Uwaga Studenci! Nie dajcie się zrobić w konia!

http://salonowcy.salon24.pl/387369,uwaga-studenci-chca-was-zrobic-w-konia

Manifest rewolucyjny Nagy’ego

http://salonowcy.salon24.pl/513283,manifest-rewolucyjny-nagy-ego

 

 

 

echo24
O mnie echo24

emerytowany nauczyciel akademicki, tłumacz, publicysta, prozaik, bloger niezależny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka