159 obserwujących
1684 notki
3619k odsłon
928 odsłon

"s...alis mazgalis referendis duptis"

Fot. Adam Bujak
Fot. Adam Bujak
Wykop Skomentuj26

Motto: Niech żyje bal, bo to życie to bal jest nad bale,
                                                                     Niech żyje bal, drugi raz nie zaproszą nas wcale.

Dziś na rynku w Krakowie miało być szumnie zapowiadane widowisko multimedialne, cytuję reklamowy anons:

"W roku 2015 obchodzimy 240. rocznicę urodzin Ignacego Krasickiego, wybitnego poety i prozaika, biskupa warmińskiego, jednego z najwybitniejszych przedstawicieli okresu polskiego oświecenia, zwanego „księciem poetów polskich”. Głównym punktem programu Nocy Poezji 2015, będzie przygotowywane specjalnie na tę okazję plenerowe widowisko multimedialne na krakowskim Rynku Głównym, pt. „NEOMONACHOMACHIA”, według scenariusza Bronisława Maja, na podstawie tekstów Ignacego Krasickiego i Bronisława Maja, w reżyserii Jerzego Zonia, z udziałem artystów Teatru KTO. Trzy walczące ze sobą stronnictwa (zakony?, partie?), prowadzą – jak u Krasickiego dysputę, spierając się, niby o principia ideowe czy religijne, w istocie jednak o władzę, dominację i… „mamonę”. Początkowa dysputa „filozoficzna” stopniowo przeradza się w drapieżną walkę o dostęp do… kasy; argumenty retoryczne – w bitwę na kufle. Trzy stronnictwa (Biali, Czerwoni, Czarni) różnią się tylko na pozór, naprawdę są częściami jednej Partii Władzy i Pieniądza. Spór „ideowy” między nimi to jedynie kamuflaż „dla ludu”, którym w istocie pogardzają, i który staje się ważny jedynie w momencie wyborów. W warstwie językowej przedstawienie parafrazuje poetykę „Monachomachii”, ale także innych, najbardziej znanych, zakorzenionych w potocznej polszczyźnie, tekstów i fraz Ignacego Krasickiego, które pojawiają się in extenso lub w zaktualizowanych kryptocytatach. Ważnym elementem spektaklu jest muzyka: wiele kluczowych scen to sceny śpiewane. Muzyka buduje też emocjonalny klimat widowiska...", koniec cytatu.

A był żałosny spektakl, czyli wielkie nic, co moja śp. Mama określała powiedzonkiem "sralis mazgalis referendis duptis".

Obciachowa maskarada w reżyserii Jerzego Zonia, infantylne silenie się na gombrowiczowski skandal, muzyka robiona pod Dezyderatę piwniczną, przestraszone dzieci biegające z transparentem "BÓG - HANDEL - OJCZYZNA", śpiewanie na melodię "Boże coś Polskę" hymnu o mamonie, krzyki, wrzaski, pseudobaletowe podrygi, straszenie ciemnego luda odgłosem karabinów maszynowych w myśl śpiewanej w czasach, jak widać nie do końca minionych piosenki: "Ludzie to luuubią, ludzie to kuuupią, byle na chama, byle głośno, byle głuuupio".

Domyślam się, że celem tej robionej na kolanie tandetnej masówki miało być przesłanie:

"wszystkie partie są do d...py, więc 25-go olejcie wybory, rozpalcie grilla i opchajcie się tłustą karkówką".

No cóż, kto się urodził leszczem, szczupakiem nie zdechnie! To już ostatnie podrygi zdychającej ostrygi. Byle rzutem na taśmę coś wyszarpać z kasy miejskiej jeszcze pod starą władzą.

Ciekaw tylko jestem ile to kosztowało i kto komu dał na to kasę? I to niemałą biorąc pod uwagę ilość "aktorów" biorących udział w tym żenującym "spektaklu", efekty audiowizualne i pirotechniczne, nagłośnienie, próby i tak dalej. A wszystko z naszej kieszeni. Jak zwykle.

Jak widać jeszcze zipie, chrapie i chapie ugruntowany jeszcze za komuny kumoterski „układ zamknięty” działający na zasadzie: Ty zatańczysz, lub zaśpiewasz, komu i jak trzeba, zrobisz spektakl pod sitwę prezydenta Majchrowskiego, napiszesz stosowną recenzję, a w rewanżu my ci załatwimy za półdarmo salę koncertową, nagłośnienie, dofinansowanie z Wydziału Kultury albo Rady Miejskiej, zrobimy przewodniczącym stosownego jury, a jak będzie trzeba pomożemy wygrać przetarg na organizację jakiejś bajeranckiej gali lub złotodajnego festiwalu i tak dalej.

Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki)

Zobacz galerię zdjęć:

Wykop Skomentuj26
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale