Blog
Salonowcy
echo24
echo24 dr Krzysztof Pasierbiewicz
132 obserwujących 1311 notek 2550092 odsłony
echo24, 18 listopada 2015 r.

Kluczowy problem, którego zabrakło w expose pani Premier

Chodzi o nadrzędnie ważny problem, którego rozwiązanie jest moim zdaniem warunkiem sine qua non by sprawy polskie rzeczywiście ruszyły do przodu:

Co to za problem?

Przed paroma dniami miałem spotkanie klasowe uczniów jednego z tak zwanych renomowanych krakowskich liceów, które ukończyliśmy w roku 1962. Było nas 15-tu i w sumie mieliśmy ponad tysiąc lat. Wszyscy Wysoko wykształceni - prawnicy, inżynierowie, lekarze, naukowcy i tak dalej.

Wiecie, jakie były proporcje polityczne?

Dwóch sympatyzujących z PIS-em, a reszta to bardziej, lub mniej ślepo zagorzali miłośnicy Platformy.

Powspominaliśmy stare czasy, a po trzecim piwku, jak to zwykle bywa zeszło na politykę.

No i zaczęło się, bo koledzy wiedzą, że prowadzę blog prawicowy.

Trójka najbardziej zażartych przy cichej aprobacie pozostałych zaczęła dywanowy atak na Prawo I Sprawiedliwość, które właśnie wygrało wybory z większością pozwalającą mu samodzielnie rządzić.

A gdy próbowałem tłumaczyć, że partia pana Prezesa wygrała przecież te wybory z woli demokratycznej większości z nienawistną furią zaczęto porównywać Kaczyńskiego do Stalina i Hitlera, z pani Szydło szydzić, że jest jeszcze głupsza niż Ewa Kopacz, nabijać się, że Kaczyński obsadził kluczowe stanowiska w państwie zgrzybiałymi pierdzielami i bynajmniej nie na żarty lamentować, że oni nie chcą by ich rano z domów wyciągali Macierewicz z Kamińskim. Nawet nie wspomnę, co mówiono o prezydencie Dudzie. I nie było mowy o racjonalnej dyskusji, bo oni i tak wiedzieli lepiej.

Wróciłem do domu z dokuczliwym bólem głowy, bo właśnie taki jest obraz naszej inteligencji na dzisiaj. I nieprawda, że to się samo zmieni. A jak się nie zmieni to Polska nadal nie ruszy do przodu.

Więc pytam. Czy, a jeśli to, kto może pogodzić ten obłąkany naród?

Odpowiedzcie proszę! Tylko szczerze!

Kto i jak może ten problem rozwiązać? Już tłumaczę.

Prawo i Sprawiedliwość wygrało w imponującym stylu wybory parlamentarne i mając także większość Senacie może samodzielnie sprawować władzę. A więc można by powiedzieć, że teraz wystarczy już tylko dobrze rządzić. To prawda, lecz jest jedno, ale. Do skutecznego rządzenia potrzebna jest zgoda narodowa, bo bez społeczeństwa, które jest jednomyślne w rozwiązywaniu problemów natury zasadniczej efektywne rządzenie jest trudne, o ile w ogóle możliwe, szczególnie po tym, co się w Paryżu wydarzyło. A niestety nasze społeczeństwo jest dramatycznie zwaśnione, o czym niech Państwa przekona druga, dalibóg autentyczna opowieść.

Stosunkowo niedawno wpadłem do kultowego baru kawowego „RIO” w Królewskim Mieście Krakowie, gdzie codziennie o tej samej porze zbiera się ta sama od lat „podwawelska śmietanka”. Kawę pija się tam przy trzech barowych kontuarach. Niegdyś bywalcy tego baru kawowego pili kawę razem, jak w rodzinie. Jednakże trwająca od kilkunastu lat "wojna polsko polska" zniweczyła tę harmonię i towarzystwo podzieliło się na frakcje: „udecko-platformerską”, „eseldowsko-ubecką” i „pisowsko-bogoojczyźnianą”, które odwrócone do siebie plecami piją teraz kawę przy oddzielnych ladach.   

Jak zwykle o 13-tej zaczęli się schodzić odwieczni bywalcy, a obok mnie przystanął pewien krakowski artysta, z którym chwilę pogadałem. Kątem oka spostrzegłem, że przy ladzie pisowsko-bogoojczyźnianej w charakterystycznych pilotkach bojowych na górach rozkładają się dwie moje wieloletnie przyjaciółki - nad wyraz zapalczywe bojowniczki walecznych szwadronów Ojca Dyrektora. Pokiwałem im radośnie, bo je znam od dziecka i krzyknąłem przez ramię, że zaraz do nich podejdę.

W międzyczasie zostały obsadzone lady platformersko-eseldowsko-ubeckie, gdzie w towarzystwie wyfiokowanych w drogie ciuchy i szpanujących najnowszymi zdobyczami chirurgii plastycznej pań doktorowych, mecenasowych, dyrygentowych, biznesmanowych i innych owych, zoczyłem mojego kumpla z liceum, szanowanego lekarza, któremu również pokiwałem przyjaźnie.

Artysta się gdzieś śpieszył, więc podszedłem do moich przyjaciółek z opcji pisowsko-bogoojczyźnianej. Zmroziły mnie jednak ich lodowato wzgardliwe spojrzenia, a gdy zapytałem, co się stało, po chwili źle wróżącej ciszy jedna z nich spurpurowiała jak indor i prychnęła z furią: Człowieku! Jak ty, chłopak z dobrego domu i szanowany naukowiec możesz pić kawę razem z tym wrednym peowcem, pożal się Boże artystą, który dałby się porąbać za tę Kopaczową! A druga mnie ofuknęła, że mój ojciec akowiec z pewnością teraz przewraca się w grobie. Wyczułem, że nie żartują, gorzej, że powiewa od nich wicherek, że tak powiem pogardliwie nienawistny. Wykręciłem się tedy, że muszę iść do samochodu, bo mi wlepią mandat.

Kiedy wyszedłem z kawiarni dobiegło mnie wołanie kolegi lekarza, a gdy się wreszcie dotoczył z rozzłoszczoną miną walnął z grubej rury: Krzysiek! Miałem cię za inteligentnego gościa! Z kim ty się człowieku zadajesz! Przecież te babony to niebezpiecznie nawiedzone pisówy, które za Kaczora utopiłyby cię w łyżce wody! Czy ty chłopie nie rozumiesz, że jak oni wrócą do władzy to mamy wszyscy do imentu przerąbane?! Wstydź się stary! Ty! Pracownik naukowy gadasz z radiomaryjnymi moherami! Nie dał mi dojść do słowa, aż mu żyły wylazły na skroniach. I znowu wyczułem, że kolega nie żartuje, więc się wykręciłem umówionym spotkaniem.

Opublikowano: 18.11.2015 16:00.
Autor: echo24
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

emerytowany nauczyciel akademicki, tłumacz, publicysta, prozaik,

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @Armaniak " W tym wypadku już nie ma żartów, jedna błędna decyzja ,może zniszczyć...
  • @detoxic Na obecną chwilę niewiele wymyślimy i trzeba czekać na rozwój wypadków.
  • @Armaniak "Zmiany muszą być radykalne. Żadne tam lelum polelum , bo tego oczekuje...

Tematy w dziale