163 obserwujących
1762 notki
4127k odsłon
11355 odsłon

Jest szansa zakończenia politycznie toksycznej dominacji POPIS-u

Wykop Skomentuj501

W trzydziestą rocznicę wyborów 1989, u redaktor Moniki Olejnik wystąpili prezydenci: Warszawy - Rafał Trzaskowski, Gdańska - Aleksandra Dulkiewicz i Sopotu - Jacek Karnowski. Mówili o zwieraniu szyków Koalicji Europejskiej w walce ze Zjednoczoną Prawicą, a także o nowych założeniach programowych i czekającej ich ciężkiej pracy w kampanii poprzedzającej październikowe wybory parlamentarne. Ktoś może powiedzieć ot, klasyczna walka wyborcza opozycji z formacją rządzącą. Ale jak rzeczeni prezydenci zgodnie oświadczyli, że ich celem jest wygranie październikowych wyborów, Sic! - z przewagą konstytucyjną, - zapaliła mi się czerwona lampka ostrzegawcza.

Dlaczego?

Bo należy przypomnieć, że gruba kreska Tadeusza Mazowieckiego i zablokowanie lustracji przez Adama Michnika postawiły post-komunistów u władzy de facto na kilka dekad. W efekcie żadnemu z tych gagatków włos nie spadł z głowy do dnia dzisiejszego, a ludzie o pezetpeerowskim rodowodzie nadal są poutykani na ważnych stanowiskach w różnych instytucjach i urzędach kluczowo ważnych dla polskiego państwa, na co nota bene PiS wciąż daje przyzwolenie.

Zaś po okrągłym stole, żeby ludziom zamydlić oczy, post-komuniści rozdzielili swoje role. Jedni schronili się pod płaszczykiem rzekomo „prawicowej” Unii Demokratycznej, potem Unii Wolności, a obecnie Platformy Obywatelskiej, drudzy zaś poszli do tak zwanych partii lewicowych, albo lewackich, jak ktoś woli. I choć stwarzano pozory, że już jest inaczej, obydwie te paczki starych, wypróbowanych kolesiów, z przerwą w okresie 2005 – 2007, kiedy PiS chwilowo przechwycił władzę, współpracowały ze sobą z pełnym powodzeniem aż do jesieni 2015, kiedy nieprzyzwoicie rozpasana buta tej post-komuszej sitwy w znacznym stopniu ułatwiła PiS-owi wygranie wyborów parlamentarnych 2015 z przewagą sejmową. 

Niestety, po blisko czterech latach rządów PiS-u okazało się, że partia Jarosława Kaczyńskiego, choć jako pierwsza od roku 1945-go faktycznie zrobiła coś dla ludzi, czemu  należy przyklasnąć, od dłuższego czasu zaczyna powielać błędy Platformy Obywatelskiej, mam na myśli nieprzystojną butę i deptanie politycznego obyczaju w Sejmie i Senacie. Ta pyszałkowatość PiS-u dała asumpt, by odrosły Różki post-komunistom wyrosłym z pnia KLD – UD – UW – PO – SLD, którzy jak widać uznali, że ludzie już zapomnieli o ich dawnych draństwach i przewałach, - a platformerskiej Koalicji Europejskiej znów się zamarzyło, żeby ponownie wziąć w swoje łapska Polskę na całe dekady. 

Dlatego uważam, że ewentualne wygranie październikowych wyborów z przewagą konstytucyjną przez platformerską Koalicję Europejską byłoby dla Polski zabójcze. Ale tak samo zgubne dla Rzeczpospolitej byłoby według mnie zwycięstwo z przewagą konstytucyjną pisowskiej Zjednoczonej Prawicy, która wtedy również miałaby otwartą drogę do przekształcenia Polski w PRL-bis, jak nie gorzej. 

I dlatego uważam, że jeśli pokażą dobry program i nie narobią błędów w kampanii wyborczej, - w październiku znacząca część Polaków może zagłosować na świeżo powstałą peeselowską Koalicję Polską, która, mimo, iż nie ma szans na wygranie jesiennych wyborów, to jednak wsparta głosami kukizowców mogłaby położyć kres dominacji toksycznego POPIS-owego duopolu na polskiej scenie politycznej, - co z kolei przetarłoby drogę dla powstania jakiejś, nie wiem jeszcze jakiej konkretnie, - całkowicie nowej jakości politycznej, która byłaby zdolna do zasypania rowu nienawiści między Polakami zwaśnionymi przez wojnę między Tuskiem i Kaczyńskim.

Bo wbrew temu, co w obawie o własne tyłki mówią propagandyści PiS-u i Platformy Obywatelskiej, - peeselowska Koalicja Polska ma realne szanse pozyskać w październiku głosy tych wyborców, którzy do tej pory bez przekonania głosowali bądź na PiS, bądź na PO, - wybierając tak zwane „mniejsze zło”. Nie wiem jak to przełożyłoby się na procenty, ale intuicja mi podpowiada, że byłyby to na tyle znaczące ilości głosów, by w październikowych wyborach zarówno pisowska Zjednoczona Prawica, jak platformerska Koalicja Europejska, w razie ewentualnego zwycięstwa jednych, bądź drugich, nie uzyskały nie tylko przewagi konstytucyjnej, ale nawet przewagi sejmowej. Czego konsekwencją byłaby utrata, mam nadzieję na zawsze, statusu jednej z dwóch partii politycznych mających wyłączność rządzenie Polską. Ale, żeby wszystko było jasne zaznaczam, że peeselowska koalicja nie jest receptą na lepszą Polskę, nie mniej jednak może przetrzeć drogę ku Rzeczpospolitej rządzonej przez ludzi mentalnie nieobciążonych wojną między Tuskiem i Kaczyńskim, którym z racji wieku komunizm po prostu wrósł w duszę.

I trzeba w końcu powiedzieć otwarcie, że Polsce, jak kani dżdżu jest potrzebna ewolucyjnie nowa jakość polityczna całkowicie inna od wszystkiego, co było do tej pory. Polskę należy wyrwać z czarnej dziury mentalności dwudziestowiecznej, bo mamy już wiek dwudziesty pierwszy, w którym, czy się to komuś podoba, czy nie, - obowiązuje nowy porządek świata i Europy, a także kompatybilna z nienotowanym w historii przyśpieszeniem rozwoju cywilizacji w ostatnim dwudziestoleciu, - progresywna hierarchia wartości. Zaś wzorowanie się na autorytarnym modelu węgierskim jest drogą cofającą Polskę do czasu, kiedy od cywilizowanego świata oddzielał nas jeszcze mur berliński.

Wykop Skomentuj501
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka