Gorące tematy:

165 obserwujących
1817 notek
4361k odsłon
2058 odsłon

Too late honey!

Wykop Skomentuj141

UWAGA! Trudny przekaz, tylko dla kumatych!

Portal internetowy Salon 24 newsvide: https://www.salon24.pl/newsroom/990177,bez-wiz-do-usa-trump-podpisal-zgode-na-ruch-bezwizowy-z-polska informuje :

Prezydent USA Donald Trump podpisał zgodę na włączenie Polski do programu ruchu bezwizowego. Rozmawiając z dziennikarzami przed Białym Domem, Trump powiedział, że podpisał zgodę na zniesienie obowiązku wizowego dla Polaków

Mój komentarz:

Moim zdaniem, najlepszym komentarzem, jest tytuł notki, - a teraz wyjaśnię, dlaczego?

W październiku 1967 ubiegłego wieku, na zaproszenie wuja z Chicago wyjechałem za chlebem do Stanów. Wyjechałem jeszcze, jako student, bo gdybym obronił dyplom magisterski nie daliby mi paszportu. Wizę amerykańską dostałem po trzech miesiącach, po wypełnieniu opasłego kwestionariusza, który mnie zmuszał do odpowiedzi na upokarzające pytania, między innymi dotyczące intymnych sfer mojego życia. Ale mając już wtedy świadomość, iż jako przyzwoity człowiek z dziada pradziada niechętny wszelkiemu lewactwu mam na uczciwą karierę w kraju szanse raczej marne, - ruszyłem na saksy do Chicago.

Życie jednak pokazało, że ta wymarzona ziemia obiecana nie stała się jednak moim Eldorado. Znalazłem, bowiem pracę fabryce polskiego Żyda przypominającej obóz dla uchodźców, gdzie produkowano części do lodówek. Latem, w koszmarnym upale przy wilgotności powietrza blisko sto procent, w tropikalnym żarze, pod rozpalonym od słońca blaszanym dachem, pracował tam rój polskich niewolników.

Moim zadaniem był montaż chłodnic lodówkowych. Siedząc na wysokim metalowym stołku miałem przed sobą metalowe szyny, w które w stosownym momencie trzeba było wsadzić miedzianą rurkę. Tuż nad moją głową wirowało wyjące jak orkan koło zamachowe. Z lewej strony zwisała na łańcuchach wielka szpula blachy, ciętej ze straszliwym zgrzytem na paski, które plująca parą pneumatyczna łapa przesuwała z łoskotem nad rzeczoną rurkę. Wtenczas spod sufitu spadała mi tuż przed nosem z przeraźliwym hukiem dwutonowa prasa. Powstałą w ten sposób chłodnicę musiałem szybko wyjąć, bo za kilka sekund, przepraszam za wyrażenie, miał w nią znowu pierdyknąć ten koszmarny kafar. A jeśli nie zdążyłem, zjawiał się zmianowy i skreślał mi godzinę z przerobionej dniówki.

Na szczęście pewien Murzyn w końcu mi poradził, żebym rzucił tę pracę, bo z pięciu frajerów pracujących uprzednio na tym stanowisku, czterech ześwirowało, a piąty wyskoczył z trzydziestego piętra.

To wtedy już pojąłem, w czym leży tajemnica wspaniałej gospodarki Stanów Zjednoczonych i geniusz cwaniaka, który wymyślił pracę w systemie taśmowym. Powiem więcej. Już wtedy utwierdziłem się w przekonaniu, że ja się na taki bajer nigdy nie dam nabrać. I dałem nogę do kraju…, koniec opowieści.

Pytacie Państwo, dlaczego tak ciężko tyrałem w nieludzkich warunkach?

Odpowiadam:

Bo wtedy, w Polsce za jednego dolara płacono 140  (słownie sto czterdzieści) złotych polskich.

Mam nadzieję, że mając na uwadze dzisiejszy kurs dolara do złotego, rozumiecie Państwo teraz nieco lepiej, dlaczego takim właśnie tytułem niniejszą notkę opatrzyłem.

A nie mówiłem, że Donald Trump to przede wszystkim biznesmen, a dopiero w drugiej kolejności prezydent?

Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki, niezależny bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa)

Post scriptum
Pragnę przypomnieć, że nie będę odpowiadał na prostackie zaczepki, zaś komentarze hejterskie, obraźliwe, pretensjonalnie namolne i niedorzeczne, a także niezwiązane z tematem notki, - będę kwitował milczeniem, bądź odnośnikiem do niniejszego post scriptum.

Zobacz galerię zdjęć:

Tyle wtedy zarabiałem na tydzień
Tyle wtedy zarabiałem na tydzień
Wykop Skomentuj141
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka